Strony

niedziela, 19 czerwca 2011

białe ciasto na upał - bez pieczenia

Gie uwielbia słodycze. I absolutnie nie rozumiem  ostatnich, często zadawanych przez niego pytań. Takiej o to maści: "czy będzie jakieś ciasto?", "jakie ciasto zrobicie?". Ale, że o co chodzi? Że niby prowadzę bloga, na którego wrzucam jakieś tam jedzonko to jest to tożsame z pieczeniem? No nic z tego nie rozumiem ;) przecież Gie dobrze wie, że za pieczeniem nie przepadam, Ajwonka tymbardziej. 
Jednak pewnego razu - a było to ładnych kilka dni temu - udało nam się pójść na kompromis. Odwiedziłam Magdę K. i żywcem zgapiłam przepis na biało - kolorowy deser. Bez pieczenia! Na zimno! Na upał :)

  • na samym wstępie musimy zrobić dwie galaretki (takie na jakie macie ochotę, byle były owocowe) - jak stężeją kroimy je w kostkę,
  • 1 szklankę mleka 3,2% zagotować wraz z 80g cukru,
  • osobno zagotować 1/2 kubka wody, odstawić z ognia i do wrzącej wsypać 2 łyżki żelatyny, szybko rozmieszać, by się rozpuściła (tym zajęła się Ajwonka, gdyż dla mnie to na razie wyższa szkoła jazdy),
  • 400 ml śmietany 18% połączyć z 200 ml śmietany 30% i z powyższą żelatyną (może być ciepła) - wymieszać i dodać ostudzone mleko z cukrem - wymieszać ponownie,
  • tortownicę o średnicy min. 22 cm wykładamy papierem do pieczenia,
  • na dnie układamy biszkopty,
  • na biszkopty wrzucamy połowę obydwu galaretek i połowę owoców (u mnie były to truskawki),
  • zalewamy połową naszej masy,
  • znów powtarzamy czynność z galaretkami i owocami,
  • znów wlewamy masę - tym razem całą, która nam została - czyli drugie pół ;),
  • na kilka godzin wstawiamy do lodówki, by stężało;

Jako profan słodkości, nie ośmieliłam się czegokolwiek modyfikować. Jednak po fakcie, stwierdzam, iż zrobiłabym drugą warstwę biszkoptów - tam na pierwszych galaretkach. Tylko chyba by zmiękły, co? Hmmm.... Rzeczywiście profan ze mnie ;)

P.S. Najważniejsze, że się udało! Gie zadowolony. Niespodziewani goście, tacy jak Kret, Lee i Daro również okazali entuzjazm - zwłaszcza Daro. A niby to baby tak się obżerają słodyczami... :)

P.S.2 A tak dziś było Za Rzeką


Podwójna, w 100% naturalna radość przyrody ;)

16 komentarzy:

  1. Pięknie wyszło :) cieszę się że smakowało, a co do drugiej warstwy biszkoptów, myślę, że chyba nie zdążyłyby zamoknąć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Smakowało tak, że całe zostało zjedzone od razu :) a skoro mówisz, że nie zdążyłyby to muszę spróbować z podwójną warstwą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, jak to ładnie wygląda! Ja muszę teraz częściej robić 'coś słodkiego', bo Misio ma wakacje:) Tak w zerówce miał posiłki, aż do podwieczorku. Galaretki uwielbia! I truskawki!
    Ładnie tam Za Rzeką:)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, to wyzwanie słodyczowe przed Tobą ;) a ten deser polecam gorąco :)) tylko trzeba się uzbroić w cierpliwość - najpierw kilka godzin czekamy na galaretki, a potem tyleż samo na efekt końcowy. Czyli najlepiej galaretki zrobić dzień wcześniej :)
    Bardzo ładnie ;) dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym kiedyś też zrobić takie kostki z galeretki, może do każdej wrzucić poziomkę:)
    Ale coś na słodko nas wzięło przy poniedziałku:)
    Udanego popołudnia, pewnie wnet koniec pracy i wolne, wykorzystaj czas dla siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zwyczajnie ugotowałam galaretki, a potem w kostkę pokroiłam. Ale jak się jest w posiadaniu foremek do lodu - kwadratowych - to tak jak mówisz, można wrzucić do każdej poziomkę i zalać galaretką. To może być ciekawe, o ile nie będzie problemu z wyjęciem tych kwadracików ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że zalanie takiej foremki wcześniej zimną wodą sprawi, że nie będzie problemu. Mam nadzieję, że Twoje spotkanie było sympatyczne:) Miłego wieczoru i spokojnej nocki;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też o wodzie pomyślałam :) Bardzo było sympatyczne - dzięki JaKa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak smakowicie:)
    Moja rodzinka uwielbia tego typu słodkości:)
    U nas mówią na to Śmietankowiec;)
    Często też robię podobny deser na zimno z serków waniliowych...
    A tęcza piękna;)
    Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, słyszałam tę nazwę, ale nie chciałam kopiować wszystkiego - wystarczyło, że przepis zgapiłam :)
    a z serkami musi być pyszne - bardzo lubię waniliowe :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja dzisiaj piekłam biszkopt, nawet wyszedł, nie opadł, spoko. Przełożyłam masę waniliową, na górę galaretkę, ale bez truskawek, bo zdążyliśmy je zjeść do tego czasu;). Wyszło przepyszne, ładnie ułożyłam na talerzu i do Taty, z życzeniami:)
    Jednak jakoś nie przekonałam się do pieczenia. To potrwa... ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ooo, biszkopt to wcale nie taka prosta sprawa - gratuluję :)
    A u nas z okazji dnia Taty był... SERNIK NA ZIMNO! Wyszedł super :)
    A podzielam Twój brak entuzjazmu do pieczenia ;) ale może z czasem przyjdzie? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No właśnie, nic na siłę. Jeszcze tylko w przyszłym tygodniu czeka mnie TORT, a wiesz, nigdy nie robiłam torta;). I potem daję sobie spokój.
    Kupię chyba te gotowe spody, masę. Coś wymyślę. Syn ma urodziny i tort musi być;)

    OdpowiedzUsuń
  14. TORT?! O dżizas! ;) nigdy nie robiłam tortu i nie przepadam za jego smakiem. Ale dla Synusia musi być :))
    A gotowe spody są bardzo dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kupiłam dzisiaj spody, kremy, lukier, inne do ozdoby;). Jutro po południu będę działać;).
    A w środę jak to Młody mówi 'imprezka';)

    OdpowiedzUsuń
  16. Koniecznie daj znać jak Ci poszło! I czy Młody był usatysfakcjonowany maminymi wyczynami ;) i imprezką :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za to, że tu jesteś i piszesz :)