Strony

czwartek, 1 września 2016

Rowerem przez Podlasie (urlop część II) i... niespodzianka!

Miejscem docelowym naszego urlopu było Podlasie.
Dotąd był to rejon Polski, którego nie znaliśmy.
Ja mam ogromną słabość do wsi, do natury, do prostoty życia.
Czułam, że tam ją odnajdę.
Stąd, cel naszej podróży.
Początkowo miał być to wyjazd w fajne miejsce z dobrą bazą wypadową do zwiedzania.
Potem pojawiła się myśl o rowerach, żeby wypożyczać na miejscu i jeździć.
W miejscu naszego noclegu była możliwość wypożyczenia roweru, ale był to spory wydatek.
Wypożyczenie roweru na cały dzień to koszt 40zł. Razy dwa rowery, razy kilka dni...
Oczywiście można było wypożyczyć rower za 5zł za godzinę, ale nie chcieliśmy się ograniczać.



Postanowiliśmy zabrać nasze rowery ze sobą.
Wcześniej nie pomyśleliśmy o tym, bo nie mamy żadnych rowerowych bagażników, haków i innych...
Ale przecież rowery nam się spokojnie mieszczą do auta! :D

Dzięki temu (nie)oczywistemu olśnieniu, mieliśmy chyba najlepszy urlop z dotychczasowych! :)
Gdyby nie rowery nie odwiedzilibyśmy serca Puszczy Knyszyńskiej, nie przejechalibyśmy przez upstrzoną komarami Puszczę Białowieską.
Gdyby nie rowery nie płakałabym ze złości nad okropnie nierówną drogą w okolicach Białegostoku. ;)
Gdyby nie rowery nie widziałabym tyle przyrody dookoła siebie.
Gdyby nie rowery, nie przeżylibyśmy pięknych i nie do końca typowych wspólnych chwil. ;)

Rowerem można więcej i można bardziej! Naprawdę :)
Gorąco Was do takiej aktywności zachęcam.

Przez całą Polskę wschodnią przebiega międzynarodowy szlak rowerowy GreenVelo.
Tu znajdziecie szereg informacji, tras rowerowych i map.
W czasie każdej wycieczki korzystaliśmy w większym lub mniejszym stopniu z dobrodziejstw GreenVelo. 
Poza tą międzynarodową trasą, jest bardzo dużo ścieżek rowerowych odnóg od trasy głównej. To świetna sprawa, bo można pojechać w miejsce docelowe jedną trasą, a wrócić zupełnie inną, ale równie malowniczą.

Jakie miejsca były naszym celem?

Puszcza Knyszyńska z PRZECUDOWNĄ kładką wśród bagien.
To była piękna trasa, ale zarazem najtrudniejsza (piachy i "telepotki" - nazwa moja własna :P) i najdłuższa (prawie 60km). Tak, to na tej trasie pojawiły się łzy złości. ;)








stara dobra oranżada ;)




Tak, mniej więcej tak wyglądała ta trasa...
I tak, dobrze widzicie, innych rowerzystów NIE BYŁO!

Puszcza Białowieska
Nasza najpiękniejsza wycieczka. Rewelacyjne drogi i ścieżki. Fantastyczny humor, widoki przepiękne. Jedyny minus - masa komarów i końskich much, ale jadąc rowerem to żaden problem (pieszo nie byłoby to przyjemne! czyli kolejny plus rowerowy).


Start w miejscowości Narewka 



 W samym sercu puszczy taka niespodzianka
Pamiątka po kolei wąskotorowej służącej do wywozu drewna


 Kolejna niespodzianka puszczy.
Miejsce bardzo romantyczne, wszak z ogromną ilością owadów ;)

Z wieży widokowej 

 I znów Narewka i jej cerkiew


jedziemy! ;)

Przy okazji tej wycieczki zajechaliśmy (już autem) do sławnego miejsca jakim stało się Sioło Budy.
Jest to mini miasteczko z uroczymi wiejskimi domkami na wynajem. Jak na miasteczko przystało, jest tam restauracja z lokalnymi daniami. Ja jadłam pierogi z twarogiem i kaszą gryczaną, Pan Wu jadł kiszkę mięsno-ziemniaczaną. O ile kiszka była przepyszna, o tyle moje pierogi zupełnie niedoprawione. Kwas chlebowy pyszny!







Oczywiście zajechaliśmy też do Białowieży do zagrody pokazowej żubra.
Żubry widzieliśmy, sarny widzieliśmy, pięknego jelenia również. Pierwszy raz w życiu widziałam wilka. Był też dumny ryś.
Jednak zawsze w takich miejscach mam mieszanie uczucia, że te zwierzęta nie są na wolności...




Kruszyniany, czyli wieś tatarska
Urocza, typowo wschodnia wioska. Bardzo zadbana, czysta.
W jej centrum mieści się meczet, który można zwiedzić i posłuchać o historii i obrzędach muzułmańskich. Opowiada przesympatyczny Tatar z krwi i kości - Dżemil Gembicki.
Nieopodal meczetu znajduje się muzułmański cmentarz - mizar. W tej tradycji nie usuwa się żadnego grobu, więc możemy tu odnaleźć nagrobki mające kilkaset lat...
Więcej i meczecie znajdziecie tutaj.










cmentarz w lesie - czy może być piękniej?

Po zwiedzaniu udaliśmy się na obiad do Tatarskiej Jurty. Serwowane są tutaj potrawy kuchni tatarskiej. Ja skusiłam się na kartoflaniki, czyli pierogi z ziemniakami, jajkiem na twardo, czosnkiem. Polane były masłem i posypane natką pietruszki. Niebo w gębie! Muszę takie odtworzyć w domu.
Pan Wu jadł równie pyszny makaron zapiekany z pomidorami i mięsem mielonym.
Na deser zamówiliśmy listkowca, czyli warstwowe listkowane ciasto z serem (są też inne nadzienia).
W Tatarskiej Jurcie są także miejsca noclegowe.
Dla mnie jest to miejsce prawdziwe, szczere, a przez to piękne. Z ogromną chęcią zjem tam kiedyś inne tatarskie dania.



 Jurta mongolska



I droga powrotna...





Krynki
Miejscowość granicząca z Białorusią. Dojechaliśmy do znaku "zakaz wjazdu", ale posłusznie nie przekraczaliśmy tego znaku, bo bez wizy ani rusz.
W Krynkach znajduje się chyba największe rondo w Polsce. I podobno drugie największe na świecie! Odchodzi od niego aż 12 ulic. Jest tak duże, że w ogóle nie zauważyłam, że to rondo. :)
W Krynkach zahaczyliśmy o lokalną restaurację. Zjedliśmy jakąś zupę, ale nie będę szczególnie polecać tego miejsca. ;)






*****************

Jeżeli ktoś byłby zainteresowany szczegółami naszych rowerowych tras, proszę o kontakt :)
Wszystkim, mogę jednak wspomnieć, że na Mazurach jeździliśmy rowerami dwa dni, na Podlasiu cztery. Dało to całkiem niezły wynik w postaci 240 przejechanych kilometrów. I, co najważniejsze, niezapomnianych wrażeń! Wrażeń, które nie kosztowały nas nic. No może dwie nowe dętki ;))

Ach, każda nasza wyprawa odbywała się w zasadzie w samotności. Jedynie w Puszczy Białowieskiej minęliśmy w sumie około kilkunastu rowerzystów. I o tylko na drodze asfaltowej. W samej dziczy minęliśmy się ze spacerującą parą Holendrów.
Pragniecie spokojnych wakacji, z dala od ludzkiego i miejskiego gwaru? Wiecie gdzie możecie tego doświadczyć. :)

A na koniec, niespodzianka w postaci dwóch, zupełnie byle jakich jakościowo, filmików. 
To, że są kiepskie jakościowo czyni je bardziej cennymi. Serio :P
Zwłaszcza ten pierwszy, w którym słychać mój zziajany oddech ;)) i, uwaga, uwaga, widać Pana Wu! Ach ;)

Obydwa filmiki zostały nagrane w czasie wycieczki po Puszczy Białowieskiej.




Film drugi nagrany został z myślą o odgłosach przyrody, głównie owadów. Wsłuchajcie się i... wytrzymajcie do końca... :)



*****************

Czy chcecie kolejne podlaskie posty? Mam w planach jeszcze dwa :)

23 komentarze:

  1. Alutka uwielbiam Twoje recenzje Waszych wycieczek. Też uwielbiamy w ten sposób zwiedzać różne miejsca. Czasami tylko męczą mnie ostre podjazdy,zwłaszcza w górskich terenach ale co tam :)))
    Na pewno kiedyś ruszymy Waszymi śladami:)
    Buziole!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Małgoś! Ostatnio jakoś łatwiej mi pisać o wycieczkach niż gotować, haha ;))
      Ostre podjazdy są męczące, ale już wolę nawet wprowadzić rower pod górę niż jeździć po piachach ;)
      Koniecznie pojedźcie na wschód - spodoba Wam się!
      Buźka :*

      Usuń
  2. Piękna wyprawa. Tej części Polski jeszcze nie miałam okazji zwiedzać. Prawdę mówiąc myślałam, że będzie inna niespodzianka;-) A drugiego filmiku nie można odtworzyć, widniej napis, że film jest prywatny. Mam nadzieję, że te tatarskie pierogi, jak już odtworzysz to podasz na blogu? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że ta część kraju jest tak daleko od nas. Jednak warto się tam wybrać!
      Pierogi planuję odtworzyć i pokazać na blogu :)

      Usuń
  3. Bialowieża
    Narewka
    Tam byłam rok temu
    Ten pociąg objechałam rowerem:)))

    cudne miejsca:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak sama Białowieża? Bo my tylko przejechaliśmy autem po mieście. Miejscowi podlascy nie namawiali na zwiedzanie ;)

      Usuń
    2. tam chyba nie ma co zwiedzać poza jedna cerkiewką
      ale tam zwiedzalismy ścisły rezerwat z przewodnikiem
      i smacznie jedliśmy:)

      Usuń
  4. Ślicznie!
    I jak ciekawie!
    Nie wiem jak inni ale ja chcę jeszcze. Znaczy: proszę:)
    Drugiego filmu nie mogę obejrzec ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, Agaju! :)
      Na pewno będą kolejne wpisy :)
      Film, mam nadzieję, już dostępny.
      Ściskam!

      Usuń
  5. Przepiękne okolice!
    Nigdy tam nie byłam, a widzę, że bardzo warto.
    Uwielbiam Twoje relacje z podróży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo warto!
      A Ty tak daleko nie masz w te piękne rejony :)
      Dziękuję Olguś, cieszy mnie to bardzo!

      Usuń
  6. Pięknie!!!!! I do tego mój ulubiony środek transportu:))))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniale! I podziwiam za wytrwałość, trud i owady hihihihi
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak już się wskoczy w rowerowy rytm to po prostu się jedzie. nawyk, nawyk, nawyk... potrafi zdziałać cuda ;)

      Usuń
  8. Drugi film jest prywatny.
    Jejku, ale mnie chwyciła nostalgia!
    I ja jeździłam na rowerze po Mazurach i to nie raz...
    Było pięknie, choć i ja płakałam ze zmęczenia.
    Tam zrobiłam 40 km na 40. urodziny!

    (okazało się, że ten komentarz wisi tu od wczoraj, zamknęłam kompa i nie opublikowałam go!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem o co chodzi z tym filmem. Dostałam już głosy, że da się go oglądać. Ech.
      40 na 40! Super! Gosiu, to na kolejne urodziny kolejna wyprawa rowerowa, albo porządna wycieczka. To rozkaz!

      Usuń
  9. Ależ piękna ta nasza Polska!
    Dziękuję za wspaniałą wycieczkę,pozdrawiam
    też rowerzystka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkamy w przepięknym kraju. Korzystajmy z jego walorów :)
      Pozdrawiam, rowerzystko!

      Usuń
  10. Bardzo fajna, udana wycieczka! Zainspirowała mnie do odwiedzania ciekawych miejsc w mojej okolicy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny ten nasz kraj. :)
    Szczególnie, kiedy nie mija się tłumu turystów po drodze. ;))
    Bardzo jestem ciekawa kartoflaników. Kiedy przepis?. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podlasie, a szczególnie Puszcza Białowieska to kraina warta odwiedzenia, byłam tam kilkakrotnie, najmilej wspominam wycieczkę w ramach pewnego zlecenia z ekspertami z Niemiec.
    Kruszyniany wtedy też zwiedziłam, byłam w meczecie i próbowałam tamtejszych przysmaków.
    Rowerem jeszcze niestety się nie wybrałam, może kiedyś. :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za to, że tu jesteś i piszesz :)