Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seler. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 maja 2016

Zupa szparagowa na smacznym warzywnym wywarze / A bezdzietni głosu nie mają?




Hałas.
Nie lubię go.
Męczy mnie.
Czasem męczy szumiące w oddali radio.
Nie uznaję krzyczących kłótni,
nie rozumiem krzyku na drugą osobę.
Pan Wu. ma donośny głos
i potrafię powiedzieć "ale mów, proszę, ciszej". :)

Nie wiem
czy to ja mam tak wrażliwe ucho?
Może niedobory wzrokowe
dały mi nadmiary słuchowe? :)

Nie lubię uporczywego hałasu.
I nieważne czy jest to długotrwały dźwięk kosiarki,
piły,
okapu (!),
czy gromady dzieci krzyczących godzinami pod oknami naszego parterowego mieszkania.



A piszę o tym dlatego,
że o te dzieci toczy się spór w naszym bloku.
Wielu osobom to przeszkadza,
a innym nie.
I tak, usłyszałam od jednej z matek
"bo nie ma pani dzieci".

Hm,
no tak, nie mam,
ale czy to znaczy,
że nie mogę wyrazić swojego zdania?
Zdania w kontekście hałasu?
Nawet nie dzieci jako takich.
Choć gdybym miała na to ochotę,
to też nie mogę?
Bo NIE MAM DZIECI?

Póki co,
zamykam okna,
wyciszam radio,
wyłączam okap,
wentylację ustawiam na najniższy poziom,
nalewam zupę
i jem.
Jem i spokojnie rozmawiam z Panem Wu. 
A później, zastanawiam się, jakie wiosenne zupy zjadłabym u moich koleżanek.
Małgosi, Marzeny, Magdy i Kamili.





Zupa na cztery pory roku - wiosna!
Skład: 1,5 l wody, 3 średnie marchewki, 2 średnie pietruszki, pół małego selera, zielona część pora, kawałeczek imbiru, pęczek zielonych i pęczek białych szparagów, 2 spore gałązki lubczyki, 2 spore gałązki natki marchewki, łyżka masła, kulki kolorowego pieprzu, 2 kulki ziela ang., 1 liść laurowy, szczypta kurkumy, szczypta bertramu (opcjonalnie);
  • wodę zagotowujemy i dodajemy łyżkę masła,
  • warzywa korzeniowe obieramy i kroimy w duże kawałki,wrzucamy do wrzątku,
  • białe szparagi obieramy i kroimy na pół - dolną część (wraz ze zdrewniałymi końcówkami) dodajemy do wrzątku,
  • to samo robimy z zielonymi szparagami, ale nie obieramy ich,
  • do wrzątku dodajemy por, lubczyk, nać marchwi,
  • dodajemy przyprawy,
  • gotujemy na małym ogniu aż wszystkie warzywa będą miękkie;
  • z wywaru wyławiamy wszystko oprócz szparagów,
  • gdy wywar trochę ostygnie blendujemy całość na delikatny krem (nie będzie bardzo gęsty),
  • jeśli w zupie wyczujemy łyka przelewamy ją przez sito lub durszlak;


Następnie: 4 średnie ziemniaki, kawałeczek świeżej ostrej papryczki (ilość wedle upodobań), 50 ml śmietanki 30%, garść koperku
  • ziemniaki obieramy, myjemy, kroimy w kostkę,
  • pozostałe szparagi kroimy na kawałki, nie uszkadzając główek,
  • zupę zagotowujemy i dodajemy do niej ziemniaki, papryczkę i szparagi bez główek,
  • po 5 minutach dodajemy główki,
  • gotujemy około 15 minut, do pożądanej miękkości szparagów,
  • pod koniec gotowania dodajemy śmietanką i posiekany koperek,
  • w razie potrzeby doprawiamy;

Zupa, dzięki wywarowi jest bardzo smaczna.
A z warzyw wyciągniętych z wywaru i surowego pora zrobiłam sałatkę jarzynową. :) Dogotowałam jedynie ziemniaki i jaja. 
A teraz idę poczęstować się zupami dziewczyn. :)

czwartek, 4 lutego 2016

Pieczone warzywa z aromatycznymi przyprawami na tłusty czwartek / Czy konsekwencja popłaca?


Chyba za często zapominam o sile blogowania.
I mam tu na myśli sile dla mnie samej.
Chyba nie za bardzo zdaję sobie sprawę ile ono mi daje.
Motywuje mnie do działania,
do poznawania
i próbowania.
Gdyby nie ono,
nie uzależniłabym się od domowego pieczywa,
nie rozsmakowałabym się w kuminie,
nie ugotowałabym tylu potraw.
Przypuszczam, że nie rozwinęłabym się kulinarnie
w tych kierunkach,
za którymi podążam.
Nie sądzę bym trafiła na warsztaty fotograficzne u Kingi Wójcickiej.
Oczywiście, nie poznałabym tylu wspaniałych osób.
Z wieloma mam kontakt prywatnie.
Z niektórymi nadal nie poznałam się osobiście,
a i tak smsujemy lub mejlujemy.






A do napisania tych wszystkich słów
natchnął mnie post sprzed roku.
Post tłusto-czwartkowy.
Tyle mi przypomniał!
Jaki to był szalony czas,
pełen emocji, niepewności i strachu.
Oczywiście, strach był zbędny
i teraz to wiem
i mogę wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Dla swojego spokoju i zdrowia :)
A to dzięki blogowi.
Mogłam przypomnieć sobie tamte uczucia,
tamte chwile.
Nie byłoby to możliwe bez mojego bloga.
Jestem o tym przekonana.
Dlatego tak bardzo cieszę się, że go mam.
I doceniam siebie za to,
że jestem konsekwentna w jego prowadzeniu. :)


I dziś, mogę zaprosić Was na pieczone warzywa z moim ulubionym kuminem, kolendrą i kurkumą. Przepis powstał na podstawie wpisu na Kwestii Smaku, gdzie warzywa te, użyte były do pasztetu gryczanego. Jest przepyszny! Bardzo polecam.

Skład: 7-8 marchewek, 500 g pieczarek, 2 pietruszki, pół niedużego selera, 3 średnie cebule, oliwa z oliwek, pieprz sól; pozostałe przyprawy: 3/4 łyżeczki cynamonu, łyżeczka ziaren kuminu, łyżeczka ziaren kolendry, 1/2 łyżeczki kurkumy, łyżeczka papryki ostrej, mała garstka suszonych liści oregano;
  • piekarnik włączamy na 180 stopni,
  • wszystkie warzywa obieramy i kroimy na spore kawałki,
  • umyte pieczarki kroimy na ćwiartki, małe na połówki,
  • blachę piekarnikową wykładamy papierem do pieczenia, a na wierzch układamy warzywa i pieczarki,
  • całość polewamy oliw, doprawiamy pieprzem i solą,
  • wstawiamy do piekarnika i pieczemy 40 minut,
  • jeśli używamy przypraw w ziarnach, rozgniatamy je wraz z oregano i wszystkie ze sobą mieszamy,
  • po upływie 40 minut posypujemy warzywa mieszanką przypraw,
  • pieczemy jeszcze 5-8 minut;


My jedliśmy to danie na obiad wraz z kaszą gryczaną. Produkty proste, które jemy na co dzień, a smak wspaniały.

piątek, 3 października 2014

Pyszna grzybowa ze świeżych grzybów


Jako, że nie mam sokolego wzroku,
nigdy nie przepadałam za chodzeniem na grzyby.
W zasadzie unikałam takich wypraw.
Kilka lat temu ogromny urodzaj grzybów trochę zmienił moje nastawienie.
Później wybierałam się czasem z Ajwonką do lasu. 
Głównie po to, by się poruszać i porobić zdjęcia.

W tym roku NA GRZYBACH byłam już nie raz!
Cieszyłam się z każdego znalezionego przeze mnie grzybka.
Ostatnio znalazłam bardzo dużo kozaków.
Są takie piękne, a ja nie wzięłam aparatu. :(
Wcześniej, grzybów znaleźliśmy tyle, że nie nadążaliśmy z suszeniem.
Trzeba było zrobić coś ze świeżych.


Padło na zupę.
Podeszłam do niej z dystansem, bo grzybową uwielbiam, ale z suszonych grzybów.
Dystans okazał się zbędny. Zupa wyszła wyjątkowo smaczna.
A przepis na nią znalazłam na niezawodnej Kwestii Smaku. :)


Skład: 700 g grzybów (u mnie głównie podgrzybki), 2 marchewki pokrojone w plasterki, 1 pietruszka pokrojona w kostkę, 4 ziemniaki pokrojone w kostkę, 1 łodyga selera naciowego pokrojona w plasterki, 2 l rosołu lub wywary warzywnego, 1 cebula, 2 ząbki czosnku, 100 ml śmietany kremówki, 50 ml wody, 2 łyżki masła, 1 łyżka oleju, 2 łyżki sosu sojowego, tymianek, sól, pieprz;
  • grzyby myjemy, osuszamy i kroimy w kawałki, podsmażamy przez 5 minut na łyżce masła i łyżce oliwy, doprawiamy solą i pieprzem,
  • w dużym garnku roztapiamy łyżkę masła, dodajemy marchewkę, pietruszkę i smazymy kilka minut, 
  • dodajemy ziemniaki, smażymy kilka minut, co chwilę mieszając,
  • dodajemy seler i tymianek,
  • po kilku minutach dodajemy grzyby i rosół - zagotowujemy, zmniejszamy ogień i gotujemy opk. 15 minut,
  • kremówkę mieszamy z wodą i sosem sojowym i po łyżce (około 10) wlewamy do zupy cały czas mieszając; przelewamy resztę, zestawiamy z ognia,
  • podajemy z zieloną pietruszką i lanymi kluskami (pycha!);
 

Jaką grzybową wolicie? Z suszonych czy świeżych grzybów?
Byłam pewna, że nasz tradycyjny domowy przepis na tę z suszonych od dawna jest na blogu. Okazało się, że nie ma! Muszę to nadrobić :)

niedziela, 20 stycznia 2013

Zupa selerowa z ptaszydłami w tle :)

Przyznam Wam się do czegoś.
Fajnie jest mieć swoje M.
Powody są oczywiste.
Aczkolwiek jest jeden jeszcze taki maleńki...
Są to upominki, które dostaję. Też od osób, które coś już mi sprezentowały.
Upominki, które dostaję mimo tego, że moje M mam już wiele miesięcy i ładnych ich kilka w nim mieszkam.
Kolejnym prezentem od Siwego i Szpakersa (moich ostatnich współmieszkaczy) była pięknie wydana nowa Kuchnia Polska.
W jeden z piątkowych wieczorów zatargałam tę przepastną księgę do mojego przepastnego łoża i skwapliwie zaczęłam szukać pomysłu na sobotni obiad.
Postawiłam na zupę. Nie wiedziałam na którą mam się zdecydować. Padło na selerową. Mimo, że seler nie jest moim ulubionym warzywem. 
Zdecydowanie przekonała mnie do tej zupy wołowina, za którą przepadam. 
I grzanki, które kojarzą mi się z wigilią :).


Skład: 300g wołowiny, 500g selera naciowego, 1 duża cebula, 2 ząbki czosnku, 1 papryczka pepperoni, 1l wody, 100g żółtego sera, 1 pszenna bułka, łyżka masła, olej;
  • cebulę i czosnek drobno siekamy,
  • wołowinę kroimy w niewielką kostkę,
  • łodygi selera kroimy w kostkę,
  • na rozgrzany olej wrzucamy wołowinę, cebulę i czosnek,
  • smażymy 4 minuty ciągle mieszając,
  • dodajemy seler, dusimy 10 minut,
  • całość zalewamy 1l gorącej wody, doprawiamy solą, papryczką i ewentualnie papryką ostrą,
  • gotujemy minimum 30 minut - do momentu aż wołowina zmięknie,
  • bułkę kroimy w drobną kostkę i wrzucamy na rozgrzane masło - smażymy grzanki,
  • zupę podajemy ze startym serem i grzankami;

Z ciekawości zajrzałam do Kuchni Polskiej Ajwonki - rok wydania 1968.
Znalazłam zupę selerową, ale tylko z korzenia.
I odrobinkę prywaty Wam pokażę :P



*********************************

Pamiętacie zimą o ptaszydłach?
Czy to nie cudny widok?
Jeśli dokarmiacie ptaki to pamiętajcie, że trzeba to robić trwale do wiosny. Nie raz, nie dwa, od wielkiego dzwonu. Ptaki wówczas nie wiedzą co się dzieje - gdzie te ziarenka i słoninka, które tu były ostatnio? I zmęczone szukają dalej. 




Pewnie jakiś komiks, by się tu dało wymyślić... ;))

piątek, 19 października 2012

Złote pieczarki i seler, czyli sałatka imprezowa

Albo "pracowa".
Magda K. jednym ze swoich ostatnich przepisów przypomniała mi o selerze marynowanym.
Do sałatek nadaje się idealnie. Zrobiłam ją na ostatnią imprezę (a raczej spotkanie robocze) u Lee.
A pomyśleć, że do niedawna nie znosiłam selera. Dalej nie pałam do niego miłością - zwłaszcza do zwykłego gotowanego. Nadal nie dodaję go do sałatki jarzynowe.
Marynowany ma zupełnie inny smak.


Innym dodatkiem jest... wiadomo co :)
To co ostatnio króluje w moich postach.
Wybaczcie tę monotematyczność.
Nie jest celowa. Chyba ;)) 



Skład: słoiczek selera marynowanego, puszka kukurydzy, 4 jaja, 10 średnich pieczarek, ok. 150 g sera żółtego, 2 łyżki majonezu, 3-4 łyżki śmietany 12% lub jogurtu naturalnego, sól morska, świeżo mielony pieprz, łyżka masła.
  • pieczarki myjemy, jeśli to konieczne obieramy, kroimy w grube plastry,
  • masło wrzucamy na rozgrzaną patelnię, jak się roztopi dorzucamy pieczarki,
  • pieczarki solimy, pieprzymy, po odparowaniu wody smażymy je na złoty kolor (uwielbiam!),
  • po usmażeniu odsączamy z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku,
  • jaja gotujemy na twardo i kroimy w kostkę,
  • mieszamy seler, kukurydzę, jaja, starty żółty ser,
  • majonez łączymy ze śmietaną, przyprawami i dodajemy do naszych składników,
  • pieczarki układamy na wierzchu sałatki.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...