Pokazywanie postów oznaczonych etykietą home sweet home. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą home sweet home. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 września 2017

Balkon po mojemu



Bardzo lubię otaczać się ładnymi rzeczami.
Oczywiście ładnymi dla mnie. :)
Zwracam uwagę na to jak mamy urządzone mieszkanie,
staram się by nie było nic "od czapy",
żeby całość była w miarę spójna.
Oczywiście różnie to wychodzi,
jestem amatorem ;)
W sumie nigdy nie pokazywałam tu naszego mieszkania.
Może to zbyt prywatne dla mnie?
Ale może by pokazać jakieś skrawki?
Co myślicie?
Dziś, na pewno pokażę Wam nasz tegoroczny balkon.
Mimo, że mamy działkę
to nie zniosłabym gdyby balkon stał pusty,
niezagospodarowany.
Męczyłoby to moje oczy!
Kurcze... serio tak by było ;))





Kwiatek u góry przyniesiony z domu, gdzie już umierał...

Nasz balkon jest bardzo długi i wąski.
Ma około 6m x 1,2m.
Wychodzi się do niego z salonu i z sypialni.
W części od sypialni stoi tylko suszarka na pranie i drapak Heli.
Za to w drugiej części mamy przedłużenie salonu.




 Pięcioklapek

Te kamyki są dla mnie bardzo ważne. Przytargaliśmy kilka kilo znad morza. Na rowerach... ;) 


Podkładka zrobiona przeze mnie na szydełku

Wszystkie meble są z ikei*.
W tym roku dokupiłam regał (też w ikei),
dywan (plastikowy, specjalny na dwór) i kratkę na pnącze.
Wszystkie tegoroczne zakupy były strzałem w 10!
Zrobiło się przytulnie i jest ładniej niż rok temu.


Ślicznie kwitną - nie wiem jak się nazywają 


I znów TE kamyki... Kwiat obok bukszpanu to?

W tym roku postanowiłam kupić kilka roślin wieloletnich
żeby nie wydawać dużo kasy co rok na sezonowe kwiaty.
I tu z pomocą przyszła mi nieoceniona Hana.
Jaką ona ma wiedzę na temat roślin!
Hanuś, chylę czoła i ściskam :*
Dzięki rozmowom z Haną
kupiłam funkię, bluszcz pięcioklapowy i bukszpan.
Sama dokupiłam muhlenbekię, jednego kwiatka kwitnącego (nie pamiętam nazwy) i kilka roślin sezonowych.



Drożdżówki wg przepisu z whiteplate.com 



Szczyt szaleństwa osiąga surfinia i muhlenbekia.
Rosną jak szalone!! Jestem nimi zachwycona.
Mam nadzieję, że muhlenbekia ładnie przetrwa zimę w domu.
Wszystkie wieloletnie rosną pięknie.
Jedynie funkia pożółkła od słońca i myślę czy nie przenieść jej na działkę.
Co radzicie?
W jednej donicy zasadziłam miętę, bazylię i tymianek.
Mięta "wygryzła" wszystkie zioła i została sama, miętowa królowa :P
Donice z ziołami i funkią wysypane są kamykami, na to ziemia.
Zrobiłam tak, bo są to osłonki, a nie donice z odpływem wody.
Reszta, głównie wieloletnich, jest w najzwyklejszych donicach ceramicznych z castoramy.
Bardzo mi się takie proste donice podobają i będą dobre na zimowanie.
Aha, mam też trochę konwalii, wykopanych z działki. Rosną już kilka miesięcy.


Bratki dają radę od wiosny 



Muhlenbekia <3 



Królowa co to nikogo nie chciała ;) 


Funkia i chwosty :)

Krzesełka nie są balkonowe, tylko awaryjne dla gości ;)
Poduszki w paski kupiłam w biedrze - 3,90 za sztukę.
Do starego koca doszyłam chwosty i proszę jaki efekt. :)

Tegoroczny balkon bardzo mi się podoba,
ma jednak jeden minus,
Brak miejsca do leżenia.
Szkoda, że nie jest trochę szerszy.
Myślę, że może w następnym sezonie wykombinuję jakąś leżankę w miejscu stolika.
A stolik? Hm, nie wiem ;))


 I kilka ujęć w zachodzącym słońcu




Nasz balkon jest trochę mieszaniną wzorów i może niektórym się one gryzą.
W domu pewnie przeszkadzałoby mi to,
ale na balkonie bardzo mi się to podoba. :)

Filmik. :)



*********

*Ikea - słowo, które odmieniamy. Bardzo często czytam "byłam w IKEA". To nie jest po polsku. Mówimy "byłam w ikei, kupiłam w ikei, odwiedziłam ikeę". Na potwierdzenie moich słów na stronie radiowej Trójki można odnaleźć wypowiedź w temacie ikei mistrzyni języka, Katarzyny Kłosińskiej. :) (tu link do audycji)

piątek, 19 lipca 2013

Niebawem :) z zabawą


Nie mogę powiedzieć, że to było zaplanowane.
Nie mogę powiedzieć, że to był tylko przypadek.
Nie mogę powiedzieć, że nie chciałam,
ale też nie mogę powiedzieć, że marzyłam.

Jednak postawiona w sytuacji teoretycznie nie bez wyjścia,
nie mogłam podjąć innej decyzji.
Gdybym taką podjęła jej by nie było...

A tak, jest ze mną.
Milutka, kolorowa, mięciutka z coraz dłuższą sierścią.
Dająca się wyspać (nawet do 13!),
grzeczna i zwariowana na przemian.
Uwielbiająca przeglądać się w szafie - z kimś Wam się to nie kojarzy? ;)
Kochana kicia :).



Tylko jest pewien minus...
Kicia nie ma imienia!
Wszystkie pomysły mile widziane.
Wykażcie się swoją kreatywnością :)).
Całkiem możliwe, że będzie nagroda - przyznana oczywiście całkiem subiektywnie :P
Albo za pomysłowość, albo za imię, które spodoba mi się najbardziej, albo nie wiem ;)

By Was jeszcze bardziej zachęcić do wzięcia udziału w burzy mózgów, dodam, że moi realni znajomi nie podłapali tematu ;). Liczę zatem na Was, moi mili!



Koteczka ma cudne rude spodenki na tylnych łapach. Nie udało mi się zrobić ani jednego zdjęcia, które by je pokazało ;). Cała ta sesja była męczarnią ;))). Prawie każde zdjęcie było poruszone. Może kiedyś uda mi się pokazać Wam więcej detali :)).

Nie mogę też nie pogratulować Idze, która wspaniale zgadywała co to będzie za gość :D. Iguś, jednak potrafisz zgadywać! :)
I oczywiście nie mogę nie wspomnieć o Ance Wr., która była mi niezwykle pomocna w kwestiach okołokocich, przyziemnych okrutnie! Aniu :*

sobota, 16 marca 2013

Przypomnienie i maleńka zagadka :)

Moi mili odwiedzacze! Zaczął się nam ostatni weekend zimy! Cieszycie się?
A z czym to jest związane?
Ano z tym, że w piątek będzie podsumowanie sukienkowej akcji.
Kto ma ochotę niech chwilę weekendu wykorzysta na zrobienie zdjęć lub odszukanie jakiś starych w Waszych archiwach. Jak nie chcecie pokazywać zdjęć to może jakaś historyjka? Jedną taką już mam! :))
Zapraszam Was bardzo serdecznie! :)))
I będzie mi ogromnie miło jeśli się przyłączycie do zabawy :)
Zabawa nie zawiera reguł typu, że sukienka musi być wiosenna lub letnia. Pamiętajcie - pełna dowolność :)
Czekam z niecierpliwością :)




******************************

Od dwóch tygodniu moja kuchnia średnio nadaje się do jakiegokolwiek funkcjonowania.


Czy uwierzycie, że w takich warunkach zrobiłam coś pierwszy raz w swoim życiu?
O gotowaniu mówię :).
I wyszło cudownie!
Kto zgadnie co to było?
Pierwszej osobie*, której się to uda mogę zaproponować pewną drobnostkę ;).
Pod warunkiem, że dana osoba wyrazi na nią chęć :)

******************************

Rozstałam się z moim towarzyszem podróży. Dziwnie :)

*poza osobami, którym coś tam napomknęłam na temat ów ;)) 

******************************
AKTUALIZACJA
17.03.2013, 10:55

W takich warunkach udało mi się pierwszy raz poczynić.....
Fanfary!
Chleb na zakwasie! Przepis będzie za jakiś czas.
Chleb dotąd robiłam, ale na drożdżach.
Najbliżej odpowiedzi była Qrka i Kaprysia. Moje drogie gratuluję i odezwę się do Was na maila :) 
Wasza kreatywność była cudna, a najbardziej spodobała mi się odpowiedź Kamili, która stwierdziła, że zrobiłam tort. Tortu nie zrobiłam nigdy w życiu i chyba daleko mi do tego :), tak więc gdybym zrobiła tort byłoby to bardziej zaskakujące niż chleb ;)
I widzę, że już doskonale znacie moją miłość do jajek ;) 

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Był u mnie mikołaj i podaję go dalej

W tym roku nie robimy sobie prezentów. Mimo, że uwielbiam je robić to nie znoszę tego grudniowego pośpiechu, nerwowego zamieszania i tłumu ludzi w sklepach.
Nawet nie wiedziałam jak wiele spokoju może dać ten brak "przymusu" prezentowego. Polecam każdemu! A obdarowywać się możemy na spokojnie - choćby w szarym listopadzie :P.

Na spokojnie z ochotą przygotowałam paczkę dla najmłodszego członka rodziny :).
Na spokojnie zrobiłam też prezent ... sama sobie. A co!
Sprezentowałam sobie książki Mimi i Zorkiego.
W święta zamierzam je skonsumować.
W nowym już roku opowiem o nich Wam - mam nadzieję, że jeszcze nie wszyscy znają te pozycje :).


***************************

Naprawdę niespodziewanie udało mi się wygrać w candy u Niezapominatki.
Zerknijcie jaki ma ona talent. Otrzymałam własnoręcznie zrobiony przepiśnik (chyba przeznaczę go na specjalne przepisy) i kilka świątecznych gadżetów.
Niezapominatko, dziękuję bardzo! :))
A jeśli ktoś z Was chciałby mieć w swoim posiadaniu takie cudeńko lub sprezentować je nie z okazji świąt, zerknijcie do Niezapominatki.


zdjęcie by Niezapominatka




 A te już moje - zobaczcie jakie śliczne przekładki i nawet sznureczek się znalazł! :)

***************************

Jakby tego było mało to wygrałam jeszcze zabawę Podaj dalej u Anki-Wrocławianki. Chodziło o to, by pod postem, w którym mowa o zabawie napisać pierwszy i drugi komentarz. Byłam trzecia, ale osoba druga nie miała bloga, a to też wymóg.
Anka zapytała o czym marzę. Napisałam, że o jakimś drobiazgu do domu lub gadżeciku do kuchni.
Ku memu ogromnemu zdziwieniu dostałam i jedno i drugie. I to w sztukach kilku! No, ale to jest cała Anka :D.

Zabawę oczywiście ciągnę dalej i obdaruję dwie osoby, które jako pierwsze napiszą komentarz pod tym postem, w którym wyrażą chęć udziału w zabawie. Pamiętajcie, że trzeba mieć bloga i zabawę kontynuować :).



I kto mi powie, że Anka nie jest szalona? :P
Ktoś podejmie się wymienienia wszystkiego co Anka wsadziła do WORA? Prawie dosłownie do wora :D  

Anko dziękuję! :))
***************************

Chciałam Was jeszcze zachęcić do udziału w licytacji "jedna baba drugiej babie". Ja już udział wzięłam (wspólnie z Ajwonką). Szczegóły na blogu viki - o tutaj.
O bohaterce licytacji przeczytacie tutaj i tutaj. 
I Ty zostań mikołajem :).

Spokojnego tygodnia Wam życzę! Nie dajcie się zwariować :)

niedziela, 7 października 2012

Pokaż mi swój kalendarz...

... a powiem Ci kim jesteś :D
 
Przywiązujecie jakąkolwiek wagę do kalendarzy? Czy bierzecie jak leci? Albo nie bierzecie wcale? :)
Ja lubię mieć ładne. Takie, które ciekawią. Ciekawią tym co na następnej karcie, a dzięki temu pomagają choć na moment zapomnieć o pędzącym czasie.

W tym roku mam wymarzony kalendarz. Oczywiście zdobyty przypadkowo. Zdobyty dosłownie :).
Pierwsze pół roku (nawet więcej) przeleżał na regale czekając na swoje miejsce.
Miejsce ma idealne. Idealnie wtapia się z ciemną zielenią ścian w przedpokoju i ze starymi drewnianymi drzwiami.
Żałuję, że dopiero pokazuję Wam październik, ale może w następnym roku będzie jeszcze lepszy następca? :)
A może Wy macie coś fajnego, ciekawego albo idealnie zwyczajnego? Chętnie popatrzę, opublikuję jeśli coś od Was dostanę :)

Październik w moim kalendarzu




Kto zmierzy się z przepisem?

środa, 18 lipca 2012

U SIEBIE


Jestem.
Wracam do żywych.
Jest i moje M.
I w końcu ja w nim.
Boje remontowe nie są jeszcze zakończone. Mam tylko nadzieję, że już mnie nic nie zaskoczy. Chyba, że pozytywnie.



I takie małe spostrzeżenia.

Farba o nazwie szary platynowy wcale nie oznacza szarego koloru.
Na osiem mieszkań w mojej klatce znam mieszkańców z czterech - ponad połowa. Z bloku, w którym mieszkałam przez ostatnie dwa lata nie znam nikogo. Urok kamienic? A może nie urok? TU - mam wrażenie - sąsiedzi mają poinstalowane noktowizory i dobrze wiedzą kiedy pojawiam się w domu, kiedy zejdę do piwnicy, a jeden z nich za mną, by spytać czy pożyczę mu piwnicę na weekend. Egoistycznie nie pożyczyłam.



Z drobnych ogłoszeń:
* zapraszam na facebookowy profil :)
* zapraszam na facebookowe wydarzenia dotyczące najbliższego weekendu - może ktoś z Was się wybiera? :) 

niedziela, 13 maja 2012

Reset

Po ostatnich intensywnych weekendach - mimo, że pozytywnie imprezowo intensywnych, przyszedł czas na reset.
Czyli weekend Za Rzeką.
Weekend pod znakiem spokojnych spotkań z Lee, Darem, Justą.
Pod znakiem ciasta z rabarbarem, szczawiowej i tarty szparagowej (a u Lee tarty szpinakowej i gruszek z orzechami).
Pod znakiem poobiedniej drzemki przerwanej nagle przez Maję (vel Diabła tasmańskiego) - przecież Pan Kot miauczy głodny na korytarzu!
Pod znakiem scrabblowych rozgrywek z Ajwonką.
Pod znakiem rowerowym i zastanawianiem się czy może tego fajnego starocia nie przemalować na żółto?
Pod znakiem przeglądania i przyglądania się zdjęciom z ostatnich weekendów.
Wreszcie pod znakiem nadrabiania czytelniczych zaległości - trochę nazbierało się moich ulubionych WO.


 




Mimo, że Za Rzeką czas płynie wolniej to i tak jakoś szybko nadszedł niedzielny wieczór. Ale to chyba tylko znaczy, że weekend był udany. Jutro spokojnie można zacząć tydzień. Po rurowych przebojach w końcu mam ochotę wybrać farby do mojego M....

A Wam jak minął weekend? Co dla Was znaczy reset? Zawsze taki sam czy zawsze inny?

Wspaniałego tygodnia!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...