środa, 24 października 2012

Październik!

I niech mi ktoś powie, że nie lubi października :)
Swój klimat miała nawet niedzielna mgła.
Dużo krótsze dni (już od niedzieli) to przecież dużo dłuższe wieczory. Kto nie lubi długich wieczorów?
Przed jakże przyjemnym długim wieczorem warto wybrać się na dłuuuugo do lasu. Jesteście chętni?
A może małe grzybobranie? Co byście znaleźli?
Ja jestem mistrzem w odnajdowaniu czerwonych... Wszak to (chyba) mój ulubiony kolor.
Gorzej z tymi brązowymi. Jak je wypatrzeć?
Kłopoty z ich odnalezieniem zwalmy na karb okularów. Czy to za silnych, czy za słabych, czy słonecznych, a może lekko przybrudzonych. Bo przecież jak zawsze zagubiła się (sama) ściereczka do tychże.














Maja tylko zgrywa niewiniątko :)

Kogoś zaraziłam październikowym optymizmem?

piątek, 19 października 2012

Złote pieczarki i seler, czyli sałatka imprezowa

Albo "pracowa".
Magda K. jednym ze swoich ostatnich przepisów przypomniała mi o selerze marynowanym.
Do sałatek nadaje się idealnie. Zrobiłam ją na ostatnią imprezę (a raczej spotkanie robocze) u Lee.
A pomyśleć, że do niedawna nie znosiłam selera. Dalej nie pałam do niego miłością - zwłaszcza do zwykłego gotowanego. Nadal nie dodaję go do sałatki jarzynowe.
Marynowany ma zupełnie inny smak.


Innym dodatkiem jest... wiadomo co :)
To co ostatnio króluje w moich postach.
Wybaczcie tę monotematyczność.
Nie jest celowa. Chyba ;)) 



Skład: słoiczek selera marynowanego, puszka kukurydzy, 4 jaja, 10 średnich pieczarek, ok. 150 g sera żółtego, 2 łyżki majonezu, 3-4 łyżki śmietany 12% lub jogurtu naturalnego, sól morska, świeżo mielony pieprz, łyżka masła.
  • pieczarki myjemy, jeśli to konieczne obieramy, kroimy w grube plastry,
  • masło wrzucamy na rozgrzaną patelnię, jak się roztopi dorzucamy pieczarki,
  • pieczarki solimy, pieprzymy, po odparowaniu wody smażymy je na złoty kolor (uwielbiam!),
  • po usmażeniu odsączamy z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku,
  • jaja gotujemy na twardo i kroimy w kostkę,
  • mieszamy seler, kukurydzę, jaja, starty żółty ser,
  • majonez łączymy ze śmietaną, przyprawami i dodajemy do naszych składników,
  • pieczarki układamy na wierzchu sałatki.

niedziela, 14 października 2012

Kurki, makaron, jajo


Dzisiejszy odcinek wyjątkowo sponsoruje jajo! :P

Jajecznica. Chyba nie znam osoby, która jej nie lubi. Na maśle bez dodatków. Albo z cebulką, szynką, pomidorami... Z kurkami.
A czy wiecie, że kurki są naprawdę zdrowe? Działają antynowotworowo, dbają o odporność. Kolor zawdzięczają beta karotenowi. Są bardzo wdzięczne. W tym roku był ich wysyp. W związku z tym były w sosie, z jajecznicą właśnie, z makaronem, w sałatce (odrobinę na słodko). Aparat pokrzyżował moje plany pokazania tych dań. Już się z nimi pożegnałam (nie liczę tych zamrożonych), a tu proszę! Pojawiły się pod koniec września. I pojawiło się pytanie? Co z nimi zrobić znów? Jajecznicę z kurkami uwielbiam, ale nie chciałam jej na obiad. Przepadam też za makaronem z jajkiem (bo jest tam JAJO!), więc połączyłam to wszystko razem :D. Niebo w gębie!



Skład na jedną porcję: Dwie garście świeżych kurek, średnia cebula, garść świeżej natki pietruszki, makaron (u mnie kokardki), łyżka masła i odrobina do posmarowania naczynia, sól morska, świeżo zmielony pieprz
  • cebulę kroimy w kostkę, wrzucany na roztopione na patelni masło,
  • kurki myjemy, osuszamy i w całości wrzucamy do zeszklonej cebulki,
  • porcję makaronu gotujemy al dente,
  • po odparowaniu wody z kurek dorzucamy posiekaną natkę, makaron,
  • całość solimy i pieprzymy,
  • po dokładnym wymieszaniu przekładamy do naczynia żaroodpornego wysmarowanego wcześniej masłem,
  • na wierzch wbijamy jaja, posypujemy odrobiną natki i pieprzu,
  • wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni,
  • wyjmujemy po ścięciu białka,
  • najlepiej jeśli żółtko pozostanie miękkie;

wtorek, 9 października 2012

Rozwiązanie zagadki

Moi mili! Dziękuję Wam bardzo za konkursowy odzew :)). Pomysłów śniadaniowych było wiele i cieszę się, że nie były monotematyczne :).
Nie ma co przedłużać...
Otóż nikt nie trafił! A przyznam, że ogłaszając konkurs po odcinku Master Chefa, w którym królowało jajo byłam przekonana, że co druga odpowiedź będzie strzałem w dziesiątkę.

Jako, że mam dziś urodziny to dobry moment na to, by coś Wam zdradzić. Moim (chyba) pierwszym wspomnieniem kulinarnym jest pożeranie jaja na miękko. Innym zaś, robienie jajecznicy i pouczanie, że najpierw trzeba zamieszać białko, a dopiero potem całość :).
Z opowieści Ajwonki wiem natomiast, że prowadząc mnie do niani (ile mogłam mieć lat? chyba ze dwa) zawsze towarzyszyło mi JAJO - "Ala je jajo" i koniec :D
Tak zostało do dziś! Jaja zawsze, wszędzie i pod każdą postacią ♥♥♥


A więc na urlopowe śniadania było jajo w koszulce na grzance. Odkryłam je na nowo - nie lubiłam go, bo kojarzyło mi się z octem. Teraz albo nie dodaję go wcale albo dodaję odrobinę jabłkowego i wcale nie czuć tego posmaku :).
Do tego była oczywiście herbata. Tę lubię chyba każdą :). Kawa nie. Nie pasuje mi do śniadania :). Po - owszem :)





Jak przystało na urodziny prezenty będą! A jakże!


Najbliżej rozwiązania była odpowiedź:
Kayah - jajko sadzone z grzanką. 
I to Ty Kasiu wygrywasz mój konkurs :)). Gratuluję!

To nie koniec :) postanowiłam wyróżnić dwie odpowiedzi - za wczucie się w temat między innymi :)

Goh. - "bo ty ze słodyczy chyba najbardziej lubisz kiełbasę" - piękne Gosiu!
Anka Wrocławianka - "lubisz czosnek, ale tak od rana?" - równie piękne!

A teraz drogie Panie proszę uzbroić się w cierpliwość i podać mi swoje adresy na maila :)

P.S. Miło mi ogromnie, że wygrały osoby, które często do mnie zaglądają :)

niedziela, 7 października 2012

Pokaż mi swój kalendarz...

... a powiem Ci kim jesteś :D
 
Przywiązujecie jakąkolwiek wagę do kalendarzy? Czy bierzecie jak leci? Albo nie bierzecie wcale? :)
Ja lubię mieć ładne. Takie, które ciekawią. Ciekawią tym co na następnej karcie, a dzięki temu pomagają choć na moment zapomnieć o pędzącym czasie.

W tym roku mam wymarzony kalendarz. Oczywiście zdobyty przypadkowo. Zdobyty dosłownie :).
Pierwsze pół roku (nawet więcej) przeleżał na regale czekając na swoje miejsce.
Miejsce ma idealne. Idealnie wtapia się z ciemną zielenią ścian w przedpokoju i ze starymi drewnianymi drzwiami.
Żałuję, że dopiero pokazuję Wam październik, ale może w następnym roku będzie jeszcze lepszy następca? :)
A może Wy macie coś fajnego, ciekawego albo idealnie zwyczajnego? Chętnie popatrzę, opublikuję jeśli coś od Was dostanę :)

Październik w moim kalendarzu




Kto zmierzy się z przepisem?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...