Swój klimat miała nawet niedzielna mgła.
Dużo krótsze dni (już od niedzieli) to przecież dużo dłuższe wieczory. Kto nie lubi długich wieczorów?
Przed jakże przyjemnym długim wieczorem warto wybrać się na dłuuuugo do lasu. Jesteście chętni?
A może małe grzybobranie? Co byście znaleźli?
Ja jestem mistrzem w odnajdowaniu czerwonych... Wszak to (chyba) mój ulubiony kolor.
Gorzej z tymi brązowymi. Jak je wypatrzeć?
Kłopoty z ich odnalezieniem zwalmy na karb okularów. Czy to za silnych, czy za słabych, czy słonecznych, a może lekko przybrudzonych. Bo przecież jak zawsze zagubiła się (sama) ściereczka do tychże.
Maja tylko zgrywa niewiniątko :)
Kogoś zaraziłam październikowym optymizmem?