Nastał mój ulubiony czas.
Czas rześkiego powietrza, pięknych kolorów i długich wieczorów.
Czas ciepłego koca i wzmożonego mruczenia kota.
Czas szurania w liściach w nowych kozakach.
Czas zakładania sukienek! :D
Ale ale... To jeszcze nie nastąpiło! ;)
Jeszcze dni nie są krótkie, do zakładania kozaków jeszcze mi daleko,
i mimo, że już nie mogę się tego doczekać,
to jeszcze łażę po okolicy w trampkach. ;)
W ostatni weekend postanowiliśmy zrobić sobie wycieczkę trasą bunkrów, z przystankiem na jeziorne klimaty.
Nie wiem czy wiecie, ale w moim województwie jest bardzo dużo bunkrów. Czasem można się natknąć na niewielkie, chodząc po lesie Za Rzeką.
Można też wybrać całodniową wycieczkę rowerową od bunkra do bunkra, pokonując też odcinki pod ziemią (to dopiero musi być przygoda!).
Między jednym bunkrem, a drugim, można zjechać do... szpitala psychiatrycznego w Ciborzu. Po co? Po to, by napawać się takimi widokami:
Czy to nie idealne miejsce na dochodzenie do siebie?
Po drodze, w Rokitnicy możemy podziwiać piękny mur pruski na lokalnym kościele.
Gdy dojechaliśmy nad jezioro łagowskie przekonaliśmy się, że całkiem sporo osób korzysta z jesiennych promieni słońca. :) Większość turystów to nasi zachodni sąsiedzi.
Zjedliśmy przepyszny obiad w postaci ryb wszelakich. A później...
Później już było tak ;)
Łabędzie pływały zgodnie w parze. Do czasu gdy nie pojawił się nowy absztyfikant pani łabędziowej.
Uśmiałam się do łez, gdy pan łabędź gonił po wodzie nowego konkurenta. :)))
Okolice zamku łagowskiego.
Na zamku można nocować w pięknych pokojach.
Kiedyś miałam okazję jeść tam obiad. Był rewelacyjny. Jeśli nic się nie zmieniło to naprawdę warto tam zajść. :) Choćby dla samego klimatu restauracji.

źródło: zamek-lagow.com
Czyż nie mam pięknych okolic? I tak sobie myślę, że to był fajny ostatni weekend z dwójką z przodu. ;) Od dziś, zmiana kodu, moi mili! Ale o tym może innym razem :)

