Nie mogę w to uwierzyć! Kolejny, w tak krótkim czasie SŁODKI przepis.
Co tam słodki! Znów czekoladowy!
Czy coś ze mną nie tak się dzieje?
Na swoje usprawiedliwienie tylko powiem, że w prezencie mikołajkowym Za Rzekę zawiozłam własnej roboty słoikową. I nie dorzuciłam ani kawałka czekoladowego mikołaja! Ani troszeczkę.
I tę słoikową zaniosę jutro do pracy, bo kolega Roberbik zarzucił mi, iż na blogu nie piszę o schabowym!
Wybrnęłam z tej czekoladowej monotonii?!
Skład: 2 tabliczki czekolady (u mnie gorzka), 60g masła, 6 jaj, cukier puder;
- czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej,
- do rozpuszczonej czekolady dodajemy masło,
- mieszamy, ściągamy z gazu,
- żółtka oddzielamy od białek,
- żółtka dodajemy do czekolady z masłem - dokładnie mieszamy,
- ubijamy pianę z białek,
- pod koniec ubijania dodajemy cukier puder (u mnie około 3 łyżki),
- by piana nie osiadła pod wpływem czekolady, kopiastą jej łychę (lub więcej) przekładamy do masy czekoladowej, dokładnie mieszamy,
- czekoladę delikatnie przerzucamy do białek, delikatnie mieszamy całość,
- przekładamy do miseczek,
- wkładamy na chwilę do lodówki;
Kolejny mus będzie na biało, a jeszcze kolejny na ostro. Spokojnie - nastąpi to kiedyś. Chyba...
*przepis podpatrzony w programie Pyszne25




