Dygresja a propos wspomnianej w poprzednim poście restauracji.
Bellini to jedna z wielu restauracji Magdy Gessler, która w swoim "naprawczym" programie zwykle przekonuje do niskich cen.
O cenach nie ma co tutaj dywagować, tym bardziej, że w Bellini są całkiem przystępne.
O napiwki się tu tym razem rozchodzi. I nie o to czy dawać, czy nie dawać.
A o to, że jak otrzymałyśmy rachunek, doliczono nam do niego tzw. serwis - 10% całości.
Wtedy przypomniało mi się, że gdzieś czytałam / słyszałam, że Pani Magda taki serwis właśnie dolicza ;)
(Na wstępie się o tym nie dowiedziałyśmy, a szkoda)
Może to jest często spotykane w wielu knajpach. Nie wiem ;) Nie bywam często ;)
Chciałam tylko skromnie spytać co o tym sądzicie - patrząc od strony klienta. Nie pracownika, bo to rzecz (chyba) oczywista.
Fajnie, że ktoś za nas podejmuje decyzję o tym, że zostaliśmy dobrze obsłużeni?
Fajnie, że ktoś za nas podejmuje decyzję o wysokości napiwku? I pomińmy tu fakt, że 10% to ogólnie przyjęte minimum. Może ktoś nie chce dać wcale - pomińmy powody ;)
Może chce dać mniej - pomińmy powody.
Może chce dać NIC, bo nie był zadowolony z obsługi. Może ta obsługa była zbyt miła, zbyt narzucająca się albo zbyt wszędobylska?
A może ktoś chce dać więcej, ale w momencie gdy widzi na koniec, że zadecydowano za niego o wysokości napiwku, z irytacji więcej nie da?
No to jakie jest Wasze zdanie? :)
Bez dygresji pasta kanapkowa z przepisu Goh.
Ja niezmiennie pasty uwielbiam. Kanapkowe PASTY (czemu zapominamy, że nasz makaron to stary dobry MAKARON? Tylko ta wszędobylska pasta i basta :P No i bez dygresji się nie obeszło).
Skład: 1/2 szklanki ziaren słonecznika (obranych), łyżka oliwy z oliwek (w oryginale oliwa z pestek dyni), garstka posiekanego koperku, wrzątek, sól morska;
- słonecznik zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 20 minut, pozwalając by w tym czasie zmiękł,
- odsączony prawie całkowicie (odrobinę wody zostawiamy) słonecznik traktujemy blenderem wraz z oliwą i koperkiem,
- podajemy z dodatkowym koperkiem ;) i solą;