czwartek, 27 września 2012

Pasta z paluszków krabowych


Lubicie pasty kanapkowe? Ja je kocham. Tylko te domowe. Zdarzało mi się kupować, ale ta ilość octu jest naprawdę zniechęcająca...
A dobra pasta może być najlepszym dodatkiem do chleba. Dlatego też, minimum jedna znajduje się na imprezach przeze mnie organizowanych :). Pewnie w jakimś stopniu wynika to też z tego, że uwielbiam te kokilki z niebieskim wykończeniem :).
Zwykle do past staram się zrobić chleb, ale jeśli mam na głowie wiele innych dań jest bagietka. Ze sklepu ;).

Na moją pierwszą oficjalną parapetówę zrobiłam tę z paluszków krabowych. Na jedno z wcześniejszych "spotkań roboczych" zorganizowanych at hoc poczyniłam taką z białej fasoli.
Dziś przepis na tę pierwszą, gdyż cieszyła się dużym wzięciem. Zdecydowanie większym ;)


Skład: opakowanie paluszków krabowych / surimi, średnia cebula, mały pęczek szczypiorku, majonez, sól, pieprz;
  • cebulę obieramy i siekamy bardzo drobno; ja poszłam na łatwiznę i wrzuciłam ją do blendera - kilka sekund i pożądany efekt gotowy,
  • paluszki blendujemy na wiórki,
  • szczypiorek siekamy i łączymy z paluszkami, cebulą i majonezem (ja dałam kilka łyżek, nawet nie tyle, by masa była super zwarta - lubię majonez, ale nie lubię jak góruje nad innymi smakami),
  • doprawiamy solą morską i świeżo zmielonym pieprzem;

A skoro mowa była o parapetówie ... :)

Pamiętajcie o konkursie śniadaniowym!

33 komentarze:

  1. Kurcze, na ogół paluszki krabowe to nie mój smak, ale ta pasta wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię paluszki choćby w sałatkach, ale pasta bije je na głowę :)

      Usuń
  2. Ja też jestem miłośniczką wszelkich past kanapkowych. Nie wpadłam na to, aby paluszki krabowe przerobić na pastę. Dziękuję za pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajna, ale dziwię się, że nie dałaś kilku ząbków czosnku!;))
    Kapitalny pomysł z tymi napisami pamiątkowymi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! :P Tym razem przystanęłam na samej cebuli ;)
      A parapet dostałam - prezent bezcenny :D zrobię z niego półkę - z drugiej strony ma piękne drewno :)

      Usuń
  4. Także lubię pasty kanapkowe, nigdy takich nie kupuję, wolę sama przyrządzić. Syn uwielbia jajeczną:))) Krabową - nie wiem czy by zjadł, zapytam:p
    Miłego piątku i udanego weekendu!
    ps Super pomysłowy prezent

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmm jajeczną też lubię, i to bardzo! Ona też jest taka bezpieczną alternatywą dla innych wymyślnych :)
      Jeśli lubi surową cebulę to powinno mu zasmakować :)
      Również miłego kochana!

      Usuń
  5. dobrze brzmi, muszę spróbować w domu :)) dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiesz jak dawno chodziła za mną jakaś pasta kanapkowa!!! I musiałam aż wyczekać do Twojego wpisu, by sobie spełnić to marzenie - to po prostu musiała być ona - dzięki!!! I już nie mogę doczekać się rana, gdy ją spróbuję przy niespiesznym śniadaniu!!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę bardzo! Cieszę się, że Ci się spodobała :D daj koniecznie znać jak udało się śniadanko ;)
      A jak Ci się podoba mój parapet Parapecie? :*

      Usuń
  7. też lubię wszelkie pasty kanapkowe i też rozczarowują mnie ich wersje sklepowe!:) takiej jak twoja jeszcze nie robiłam, więc sobie zapiszę na lepsze czasy (jak już będę mogła jeść majonez:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, myślałam o Tobie wrzucając tego posta :) i o Twojej ostatniej paście. I bardziej pomyślałam, że cebula będzie przeszkodą. Ach, jak się znam ;))

      Usuń
  8. a ja sie boję owoców morza...ale mój mężuś,,,on moze by zjadł..a parapet...świetny pomysł:)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Qrko! Ja nie jem owoców morza, nie lubię i mam do nich dystans ;), ale szczerze mówiąc paluszków nigdy nie traktowałam jako owoc morza ;). Czy one chociaż leżały koło kraba? ..... ;) Tak więc śmiało!! To naprawdę delikatny smak :)

      Usuń
    2. Paluszki krabowe, jak sama nazwa wskazuje, robione są w 100% z ryb, więc nie ma strachu :) Jak alucha serwuje to trzeba jeść!

      Usuń
  9. Dotrwanie do parapetówy samo w sobie jest wyczynem! A jeszcze z poczęstunkiem to już mistrzostwo świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o tym w ten sposób... masz rację! :))

      Usuń
  10. Pasty tak, raby nie. Dziękuję za odwiedziny u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. oooo! Robiłam taka na warsztatach kulinarnych i była pyyyyycha! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. skoro delikatny...to tak:)) moge spróbowac..dziś zrobiłam na kolacje "tatar" złososia...w zyciu bym nie pomyślała,że surowa ryba moze być tak cudna:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam słabość do past kanapkowych..i takich na śniadanie i wersji "finger food", czyli mini kanapeczek na imprezę.
    Zazwyczaj robię sałatkę krabową z ananasem i selerem naciowym. Następnym razem jak mnie najdzie ochota na ten smaczek to zrobię sobie taką pastę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam taką słabość :)
      takiej sałatki nie jadłam - jakoś nie lubię dodatku ananasa.

      Usuń
  14. Bardzo ty u Ciebie miło, pozwolisz, że zostanę na dłużej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo :)
      Czuj się jak u siebie :))

      Usuń
  15. Ja robię trochę bardziej na ostro: rozduszam paluszki widelcem, dodaję majonez pegaza (dość wyrazisty smak) oraz pastę wasabi , wszystko razem mieszam i gotowe. Polecam spróbować następnym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trafiłam na przepis z linka Konwalii w kuchni, pasta rewelacyjna, ale ja chyba pokroję paluszki w drobniutki makaron i będzie to bardziej sałatka niż pasta, (Małż(On) musi widzieć co je, tak już ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, zrób pastę. W razie czego, powiedz, że to rzodkiewka. :D
      Daj znać jak smakowała.
      To jedna z moich ulubionych past. :)

      Usuń

Bardzo dziękuję za to, że tu jesteś i piszesz :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...