Kojarzycie jaki oryginalny prezent dostałam od Gosi i Sajmona? Tak czy siak przypominam - jest tutaj. Z okazji sajmonowych imienin, razem z Lee dałyśmy mu coś nie do końca typowego ;). Uprzednio prezent wykonałyśmy własnoręcznie.
Tak tak, były to różnorakie koreczki. Może nie jest to coś nowatorskiego, ale przynajmniej nie był to koreczek tylko z żółtym serem i oliwkami ;). I chyba jest to lżejszy post niż poprzedni? ;) Na pewno znajdzie zwolenników wśród tych, dla których karkówka to... no niekoniecznie ;).
Koreczek raz:
- kiełbaska podsuszana,
- jajko przepiórcze,
- szczypiorek;
Koreczek dwa:
- żółty ser,
- papryka,
- ogórek zielony,
- koperek;
Koreczek trzy:
- pumpernikiel,
- kiełbaska podsuszana,
- kukurydza marynowana;
Koreczek cztery:
- pumpernikiel,
- żółty ser,
- pomidorek koktajlowy;
Wykonanie tak jak na załączonych obrazkach ;). Niektóre składniki kroimy w kosteczkę, inne w plasterki, a jeszcze inne wzdłuż, by zrobić łódeczki :).
I co, dałam radę z "reprezentem"? ;)
P.S. Do koreczków była gra Czarne historie - polecam! :)