Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5 przemian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5 przemian. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 listopada 2015

Makaron na jesień, czyli rosół z domowym makaronem


- Na sobotę zrobię domowy makaron, do rosołu - oznajmiła z entuzjazmem, nie oczekując na odpowiedź. Wiedziała, że każdego uszczęśliwi.




*********



Z zapałem wrzuciła wszystkie składniki do misy miksera.
Wcisnęła magiczny przycisk, który miał tyle za nią zrobić.
Jakże się myliła!
Mikser tylko mieszał i mieszał, nic nie zagniatał.
Dorzuciła kolejne jajo, wlała odrobinę wody.
Uff, coś konkretnego zaczęło się dziać!
Stwierdziła jednak, że wałkowanie to za dużo na jej słabe ręce.
On, jak zwykle z delikatnym uśmieszkiem, przyszedł jej na pomoc.
Wałkował tak zacięcie, że musiał się rozbierać.
Ona w tym czasie leżała i pachniała. A jakże!
Za to oboje zastanawiali się, co myślą sąsiedzi słysząc hałasy wałka o stolnicę.




*********

Dwa dni później było piękne słońce.
Wybrali się we dwójkę na spacer.
Szli po pięknym dywanie liści.
Ona, jak zwykle zachwycała się tym co wokół nich.
On, jak zwykle przytakiwał.
W tych samych okolicznościach przyrody wracali,
ale już we czwórkę.
Wcale nie zmarznięci, ale głodni.
W domu czekał na nich pyszny domowy rosół
i makaron, robiony na cztery ręce. :)
Tak, tak uszczęśliwia się rodzinkę. ;)

Ciekawe jakim jesiennym makaronem uszczęśliwiały swych bliskich, Magda, Marzena, Małgosia i Kamila.


Makaron z natką pietruszki
Skład: 700 g mąki (użyłam 500 g pszennej typ 650 i 200 g orkiszowej typ 700), 5 jajek*, w razie konieczności odrobina wody, dwie duże garście natki pietruszki;
  • z podanych składników zagniatamy ciasto tak długo, aż powstanie kula; ja użyłam miksera planetarnego, a na koniec Pan Wu "dogniótł" ręcznie,
  • kulę dzielimy na kilka mniejszych i każdą część wałkujemy bardzo cienko na omączonym blacie,
  • wszystkie rozwałkowane placki kładziemy na około godzinę na ściereczkach - muszą trochę wyschnąć,
  • po tym czasie placki kroimy w paski (lub wkładamy do odpowiedniej maszynki),
  • pokrojony makaron układamy na obsypanej mąką ściereczce i zostawiamy do całkowitego wyschnięcia na 1-2 dni,
  • przekładamy do papierowych torebek.




Rosół
(przepis wg KPP-kuchni pięciu przemian, zatem ważna jest kolejność dodawania składników)
Skład: 400 g wołowiny z kością, 3 skrzydełka, 2 udka z kurczaka, 5 średnich marchewek, 2 średnie pietruszki, 1/3 niedużego selera, 1 średni por (biała i zielona część; obcinam tylko to co brzydkie), 1 średnia cebula obrana, przekrojona na 2 części i opalona nad gazem (lub podsmażona na suchej patelni), kawałek (wielkości dużego kciuka) świeżego imbiru, kilka dużych gałązek natki pietruszki, łyżeczka kurkumy, pieprz, sól, kilka ziarenek pieprzu, 2 małe liście laurowe, 3 ziela angielskie;
  • wszystkie warzywa obieramy, myjemy i kroimy na duże kawałki (marchewkę kroimy wzdłuż żeby oddała jak najwięcej słodkości; imbir na pół)
  • umytą wołowinę wkładamy do gara, przyprawiamy szczyptą pieprzu i zalewamy ok. 2,5 l zimnej wody, następnie dodajemy umytego kurczaka; zagotowujemy i zbieramy szumowiny,
  • po zebraniu wszystkich szumowin dodajemy kurkumę, następnie marchewkę, pietruszkę, seler i opaloną cebulę,
  • dodajemy imbir, por, ziarenka pieprzu i ziela, liść laurowy i doprawiamy pieprzem, a następnie solą,
  • na koniec dodajemy natkę pietruszki,
  • gotujemy na bardzo małym ogniu aż wszystko będzie miękkie - około 2-3 godziny.


No, a morał jest jeden, mężczyzna w kuchni być musi! ;)
Zajrzyjcie do dziewczyn i skorzystajcie z ich makaronowych pomysłów. :)

*Teraz już wiem, że najlepiej na 100g mąki dać jedno jajko.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Krem ze szparagów, pora i fenkułu


Pobudka po 4.
Na północ wyruszamy o 5.
Niemal od razu zasypiam.
Na którejś stacji kupuję WO ekstra.
Czytam, zasypiam, czytam.
Jednak w czasie jazdy dochodzę do wniosku, że fajnie. 
Pobudka w środku nocy nie należy do przyjemnych.
Kilkugodzinna podróż też nie.
Jednak jest fajnie,
bo po prostu mogę poczytać i przejrzeć moją ulubioną gazetę.
W zasadzie jedyną jaką kupuję.


Mogę pomyśleć, podumać.
Mogę zrobić listę zakupów,
bo przecież w sobotę kolejna parapetówa.
Tym razem rodzinna.
Mogę spokojnie rozplanować sobie pracę w kuchni,
począwszy od czwartkowego wieczoru...

Nie wiem kiedy bym to wszystko (niby takie nic...) zrobiła,
gdyby nie ten przymusowy wyjazd.
Mimo, że ostatecznie był wykańczający
to dobrze, że był.
Szkoda tylko, że po powrocie nie było tej dzisiejszej zupy.
Były za to pierogi w barze mlecznym :)


Skład: 2 duże pory (biała i zielona część), 1 kg szparagów (waga przed obraniem i odkrojeniem końcówek), 1 duży fenkuł, 2 ząbki czosnku, 2 łyżki masła klarowanego, szczypta gałki muszkatołowej, biały pieprz, sól morska, garść świeżego tymianku, szczypta kurkumy, kilka kropli soku z cytryny;
Do podania: czarna soczewica, świeży tymianek;
  • pory przekrawamy wzdłuż na pół, myjemy i kroimy w plastry,
  • w garnku rozgrzewamy masło,
  • wrzucamy por (mały ogień),
  • kroimy fenkuł i czosnek i dorzucamy do pora, 
  • doprawiamy pieprzem i solą,
  • obieramy szparagi,
  • warzywa w garnku doprawiamy sokiem z cytryny, następnie kurkumą i posiekanym tymiankiem,
  • dodajemy pokrojone na kawałki szparagi, mieszamy,
  • doprawiamy gałką, ewentualnie znów pieprzem, następnie dodajemy sól i wodę (około 1,5-2 litry),
  • gotujemy do miękkości warzyw,
  • blendujemy na krem (najlepiej po wystudzeniu ,
  • podajemy z czarną soczewicą (lub innymi dodatkami) i świeżym tymiankiem, szczypiorkiem;


A może Wy podzielicie się takimi sytuacjami, które z pozoru kiepskie i błahe, ostatecznie okazują się być fajne i potrzebne? :)

wtorek, 24 marca 2015

Duszone jabłka / gruszki z przyprawami i małe przypomnienie :)


Pozostaję w temacie sezonowości.
Powinnam ten i poprzednie post opublikować jakieś 2-3 miesiące temu,
ale nic nie poradzę, że taka jestem niepoprawna blogowo. :P
Chciałam nawet (wyjątkowo coś tematycznie przed świętami!) wrzucić przepis na żurek.
Jest tak pyszny, że robię go co chwilę, 
że robię go w połowę czasu wskazanego w przepisie oryginalnym, 
no i w ogóle robię go z zamkniętymi oczami. ;)
Jednak On stwierdził, że zdjęcie żurku nie oddaje tego jak jest pyszny.
I teraz nie wiem czy to zdjęcie jest tak kiepskie... :P
Z chłopami!

Zatem jabłka.
Nie wiem czy pamiętacie, ale raczej ich nie jadam w wersji surowej.
Choć ostatnio chyba coś się zmienia, bo czasem na takie się skuszę
(oczywiście musi być pokrojone w cząstki :P).
To chyba zasługa tego, że mój organizm zaczął dobrze znosić surowe owoce i warzywa. :D





Wracając do jabłek.
Jakiś czas temu znalazłam recepturę na prażone jabłka na stronie ABC gotowania według pięciu przemian.
I przepadłam bez reszty.
Przekąskę tę modyfikuję według potrzeb.
Dodaję gruszki, nie dodaję rodzynek, albo majeranku itp...
Bardzo często robię te owoce na trzecie śniadanie do pracy.
Polecam!

Skład: 3 duże jabłka, około 4 łyżeczki żurawiny suszonej, około 4 łyżeczki rodzynek, cynamon, kardamon, suszony majeranek (po 2 szczypty), imbir suszony (szczypta), około 100 ml wody;
  • jabłka kroimy na małe kawałki, wykrawając nasiona,
  • wrzucamy do garnka i stawiamy na gazie,
  • dodajemy żurawinę, rodzynki, cynamon, mieszamy,
  • dodajemy kardamon, imbir, majeranek, mieszamy,
  • dolewamy wodę i dusimy około 20 minut czasem mieszając;



***************

Kochani, przepraszam, że ostatnio trochę mnie mniej u Was.
Mam sporo na głowie. I w pracy i poza pracą.

Mam jednak nadzieję, że pamiętacie i chętnie weźmiecie udział w Akcji Wiosenna Opowieść.
Bardzo serdecznie Was zapraszam i mogę Wam zdradzić, że podsumowanie będzie dość zaskakujące i wesołe. :D Sądząc po tym co już otrzymałam. :))
Zatem do roboty! Również ci, którzy w ramach akcji są przemycić wcześniej opublikowany u siebie post. :P (Panterko :*)

czwartek, 19 marca 2015

Co do pracy? #11 kasza orkiszowa z warzywami na ostro

Staram się jeść sezonowe produkty.
Myślę, że wielu z nas tak je - intuicyjnie.
Jecie zimą pomidory, albo świeże ogórki?
Pewnie nie :)
Zimą nie sięgam też np. po sałaty, cukinie, bakłażany, rzodkiewki, kalafiory i inne...
Nie jest to trudne, ale pewnie, że nie trzymam się restrykcyjnie tej zasady.
Zdarzyło mi się kupić paprykę, albo brokuła.
Nie ma co się usztywniać. ;)
Jednak wychodzę z założenia, że to co od wieków matka natura daje nam w danym okresie, w danym klimacie, najlepiej nam służy.



Wiecie, że nawet twaróg ma swój czas?
Kupuję domowy twaróg od rodziców Gosi.
Późną jesienią produkcja się zakończyła i nadal nie ruszyła.
By twaróg był smaczny krowa musi wyjść na słońce. :)
Gosia przyniosła mi kawałeczek w grudniu, i to naprawdę nie było TO.
Dodatkowo dopadł mnie po nim katar
(twaróg wychładza organizm).
Dlatego też, zimą jedliśmy naprawdę dużo warzyw korzeniowych
(gotowana marchewka na przekąskę do pracy - pycha!).
Do pracy często zabierałam zupy, jaja ;)
duszone jabłka (muszę je tu pokazać!)
albo takie sałatki jak ta dzisiejsza. :)
Wszystko doprawione odpowiednimi rozgrzewającymi przyprawami.



Skład: 3 marchewki, 1 nieduży por, niepełny kubek suchej kaszy orkiszowej, 2 kubki zimnej wody, 1 łyżka masła klarowanego, 3 krople tabasco, 4 łyżeczki octu ryżowego, imbir mielony, sól;
  • do zimnej wody wsypujemy opłukaną kaszę i gotujemy do momentu wyparowania wody (lub do miękkości jeśli się okaże, że wody było za dużo),
  • marchewki obieramy, wrzucamy do wrzącej wody i gotujemy chwilę, tak by były nie do końca miękkie,
  • pora kroimy w kostkę,
  • na rozgrzaną patelnię wrzucamy masło klarowane,
  • na stopione masło dodajemy marchewkę, następnie por,
  • doprawiamy tabasco i imbirem mielonym, mieszamy,
  • doprawiamy solą i krótką chwilkę dusimy,
  • dodajemy kaszę i ocet ryżowy, mieszamy i po minucie wyłączamy;


A Wy zwracacie uwagę na sezonowość produktów?
Tu jest bardzo fajny kalendarz sezonowości. :)

środa, 21 stycznia 2015

Kapuśniak bez mięsa z komosą ryżową i tęsknota za zimą


Wychodzę zwykle na ostatnią chwilę.
Maszeruję więc dość szybko,
z torebką przerzuconą przez ramię,
z siatką na ramieniu (termos z kawą, śniadanie drugie i trzecie),
ręce wciąż pozostają wolne.
Mogą więc przyspieszać ten chód.
W połowie drogi jest mi gorąco.
Ściągam czapkę,
luzuję szalik,
odpinam kurtkę.



W pracy od razu otwieram okno.
Odtajam :)
Nie jestem z tych co narzekają na pogodę,
nie denerwuje mnie deszcz,
widzę plusy płynące z tej ciepłej zimy,
ale ja po prostu tęsknię za mrozem!
Za zimnymi policzkami,
za śniegiem skrzypiącym pod butami...
i za tym, by zimowa zupa smakowała jeszcze bardziej!

Skład: 400 g kapusty kiszonej, 300 g posiekanej białej kapusty, 5 ziemniaków pokrojonych w kostkę, 1 duża marchewka pokrojona w kostkę, 100 g komosy ryżowej, kilka sztuk suszonych grzybów, kilka sztuk suszonych pomidorów, 1 łyżka masła, 1 łyżeczka miodu, liść laurowy, ziele angielskie, pieprz ziarnisty, pieprz mielony (ja dałam biały), po dużej szczypcie: lubczyku, szałwii, rozmarynu; sól, 3 łyżeczki sosu sojowego i ostra wędzona papryka;
  • do 3l wrzątku wrzucamy: masło, grzyby, komosę, ziemniaki, marchewkę, białą kapustę, miód, szałwię i lubczyk,
  • doprawiamy pieprzami, rozmarynem, wędzoną papryką (spora szczypta), solą i sosem sojowym,
  • gotujemy 40 minut po czym dodajemy pokrojoną kapustę kiszoną i pokrojone w paski suszone pomidory,
  • gotujemy 20 minut.


Tęsknicie za zimą? :)

Przepis wg Anny Czelej.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...