Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje / konkursy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje / konkursy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lipca 2015

Wyniki konkursu i Hela prawie w roli głównej :)

Z małym opóźnieniem, wczoraj odbyło się oficjalne losowanie.
Na karteczkach zapisałam wszystkich, którzy odpowiedzieli na poprzedniego posta.
W losowanie bardzo chciałam zaangażować szanowną pannicę Helenę.
Czy mi się to udało?
Zobaczcie sami!


- Co niesiesz w tej miseczce???


- Przecież to nawet nie pachnie...


- żeby to chociaż piłeczka była...

- losy? jakie losy?



- i co z tego, że to rozsypałaś na podłodze?


- chyba mam to w poważaniu


- no dobra, zakręcę ogonem i pójdę po Pańcia


Dobrze, że Pan W. był chętny do pomocy :)))
Porządnie zamieszał,


Wylosował...


I rozwinął los :)))

Qrko, uśmiałam się jak to zobaczyłam. Całkiem niedawno to ja wygrałam Twój konkurs i strasznie mi miło, że teraz nagroda pofrunie w Twoją stronę. :)
Nad prawidłowością losowania czuwała groźna Helena ;)


Bardzo dziękuję wszystkim za udział. :)
I przepraszam, że mało mnie w blogosferze,
ale to "wina" tego, że w ostatnim czasie większą część tygodnia spędzam poza domem.
A jak wracam to staram się w 3 dni nadrobić cały tydzień. :)
Łatwiej ostatnio wrzucać mi szybkie wpisy na fejsa. :)
Ściskam Was i dziękuję, że do mnie zaglądacie. :*

wtorek, 7 kwietnia 2015

Podsumowanie wiosennej akcji!

Urlop się skończył,
święta się skończyły,
czas się wziąć za robotę! ;)

Zgodnie z obietnicą,
dziś podsumowanie wiosennej akcji.
Po dwóch latach "ubraniowych" postawiłam na treść.
Czy to pisaną, czy obrazową ;)
"Ubraniowe" edycje bardziej przypadły Wam do gustu.
Mimo niewielkiej frekwencji,
ja jestem zachwycona Waszą pomysłowością i polotem! :)
Baaaaardzo każdej z Was dziękuję za wiosenną opowieść.
Każdy Wasz mejl był dla mnie osobistym wyróżnieniem.
Chciałyście wspólnie ze mną przygotować ten wiosenny post.
Mimo okresu przedświątecznego, znalazłyście dla mnie czas. :)

Dziękuję!
To dla mnie bardzo ważne,
bo mój blog jednak żyje ;)

Zapraszam do lektury,
a na samym końcu...
ogłoszenie zwycięzcy!

1. Kaprysia, przewrotnie, ale bardzo oryginalnie. Ubawiłaś mnie do łez! :)) Tak naprawdę to większość z nas nie chce wyłazić po zimie spod bezpiecznych szerokich swetrów ;)

Deklinacja wiosenna, 
czyli odmiana wiosny przez przypadki 
karkołomnie zrymowana na potrzeby Aluchy.

Kto? Co? Wiosna.
Mówią, że radosna.

Kogo? Czego? Wiosny.
Okres to żałosny.

Komu? Czemu? Wiośnie.
Zielsko znów urośnie.

Kogo? Co? Wiosnę.
Ja już nie urosnę

Z kim? Z czym? Z wiosną.
Piję syrop z sosną. 

O kim? O czym? O wiośnie.
Pyli znów nieznośnie. 

O! Wiosna.
Przyszła bezlitosna.

2. Gohaa, też przewrotnie i... bardzo prawdziwie!

"Wiosna jest piękna sama w sobie.  Kwiaty, zapachy, motyle i ptaki. Jest jednak coś takiego co skutecznie potrafi zepsuć wiosenny krajobraz.  KUPA... W KROKUSACH. Co pojawia się razem z przebiśniegami pod topniejącym białym puchem? Tona śmieci i psich kupek. Moją pracę konkursową potraktowałam z przymrużeniem oka, bawiłam się jak przedszkolak marząc po ekranie tabletu,  jednak,  zabawa zabawą ale chciałbym poprosić  właścicieli psiaków,  by sprzątali po swoich pupilach, aby wiosna była jeszcze piękniejsza. A wiosenne opowieści nie zmieniały się w horror,  gdy  chcemy zrobić zdjęcie krokusom na osiedlowym trawniku."


3. schocolla, piękne poranne zdjęcia...


"...Popatrz jak nam wiosna ubiera przyrodę"



4. Hana, nie dość, że napisała przecudnej urody wiersz, to jeszcze go zobrazowała. Hano, co za zaangażowanie! :))

Wiosno… Wiosno? Wiosno! Śpisz?

Co w szuwarach szepnął szpak?

Co brzmi, brzęczy, brzdąka tak?

Co tak szura, szumi, klaszcze?

To jeż taszczy w paszczy chaszcze.


 W szuwarach szczęką szczęknął szpak

Jeż wypuścił z paszczy chaszcze

Szara ropuszka szepnęła – ach!

Szarak w krzakach się rozpłaszczył.


Wiosna z Wegetacją w zmowie

Zmierzały w kierunku Rydzyny

Ekosystem przeciągnął się rowie

Weź się obudź, teraz my pośpimy!



5. GosiAnka Wrocławianka, kto jak nie Gosia ma tak różnorodne wiosenne doświadczenia? :)

"Moje skojarzenie z wiosną jest od poprzedniego roku jedno:
czas wyruszyć w podróż!
Kolejny raz, gdy zazielenią  i zażółcą się pola polecimy samolotem, by pod innym niebem przyglądać się jak żyją ludzie w kolejnym egzotycznym kraju. Będziemy łapać wrażenia i gromadzić je dla siebie niczym skarby. W ubiegłym roku Japonia, a teraz… (dopisek aluchy: kto zgadnie???)! Mam ogromną tremę przed tą podróżą! Liczę, że blogowa brać będzie trzymać za mnie kciuki. Aby wszystko się udało. :)"


6. Agnieszka i jej piękny kolaż :)

"moja wiosenna opowieść, oczywiście foto, bo gdybym zaczęła rymować, musiałabym pewnie od razu szukać jakiejś zapadni, dzięki której szybko znalazłabym się pod ziemią ;-))))))) Ze wstydu, oczywiście ;-)))))" (alucha: e tam, to pewnie kurtuazja :P)


7. Agnieszka i jej bardzo kobiece zdjęcie... ach jak mi się podoba :)

"W załączniku zdjęcie ;) Ostatnio moje ulubione."


8. alucha

Wiosna to dla mnie czas fali dobrych zmian.
Kilka lat temu podjęłam taką decyzję, że do dziś się dziwię...
Rzuciłam dobrą pracę, rzuciłam duże miasto, wróciłam na stare śmieci i zarejestrowałam się w urzędzie pracy jako osoba bezrobotna. Nie muszę chyba nikogo uświadamiać, że więcej pracy jest w większych miastach... I nie muszę nikomu mówić jak dobra to była decyzja. Choć wielu mogła wydawać się głupią.
Jakieś dwie wiosny po tym zdarzeniu, 13 kwietnia podpisałam akt notarialny i dostałam pierwsze, tylko moje klucze, do tylko mojego M. 
Ubiegłoroczna wiosna była całą machiną pozytywnych zmian za sprawą Jego.
A tegoroczna wiosna to kolejny "lot" w kierunku zmiany ...
Zmiany adresu. O dwie ulice dalej ;)



Ania w komentarzach rzuciła, że wiosnę opisała u siebie na blogu, próbowałam ją zmotywować do opowieści przygotowanej specjalnie na cele mojej akcji. ;) Zapraszam do posta Pantery Miał być aerobic :)



************

Ciężko mi było się zdecydować, którą pracę nagrodzić... Zatem jury nie było jednoosobowe! Obrady w składzie osób trzech (alucha, Ajwonka, On) okazały się nie być... burzliwe! Jury jednogłośnie zadecydowało, że nagroda główna wędruje do... fanfary...

KAPRYSI!!!

Jak to Ajwonka stwierdziła, wiersz doskonale ukazuje ludzki charakter: niby fajnie, ale... super, ale... ;)
I brawo za deklinacyjny pomysł :)

Jury jest łaskawe i postanowiło dać jedno wyróżnienie, które wędruje do...

GOHY!!!

Gohaa, bardziej prawdziwa opowieść wiosenna być nie mogła. :) No i brawo za odwagę ;)

Dziewczyny, proszę o Wasze adresy i... cierpliwość. W tym tygodniu wiosenne zmiany ;)

wtorek, 31 marca 2015

Wiosenna opowieść - przypomnienie! :)

Kochani!
Dziś szybciutko przypominam, że bardzo czekam na Wasze wiosenne opowieści.
Te, które wpłynęły bardzo różnią się od siebie
i to, w tegorocznej akcji, podoba mi się najbardziej. :)
Mniej podoba mi się to, że zgłoszeń jest niewiele. :(
Zła formuła?
Nie wiecie co opowiedzieć o wiośnie,
lub tematach okołowiosennych?
Nie chce mi się w to wierzyć!


Czekam do końca dzisiejszego dnia.
Oficjalnie :)
A nieoficjalnie...
W związku z tym, że nadaję do Was z urlopu
i w tym czasie z internetem niewiele mam wspólnego,
a urlop jeszcze trwa...
Podsumowanie tegorocznej wiosennej akcji
planuję na poświąteczny wtorek.

Zatem zapraszam wszystkich spóźnialskich.
Czekam do niedzieli,
ale nie wiem czy spóźnialscy będą mogli walczyć o nagrodę ;)
Się zobaczy ;))
W końcu to ja ustalam zasady ;)

Pozdrawiam Was gorąco z pewnego krańca Polski :D
A w czwartek zapraszam na żurek. :)

poniedziałek, 9 marca 2015

Akcja Wiosenna Opowieść

Sobotni poranek.
Popijam resztki śniadaniowej herbaty.
Jest mi dobrze, bo najadłam się jaj ze szczypiorkiem.
Za oknem błękitne niebo i słońce.
Zaglądam na bloga GosiAnki, a tam zdjęcie Ninki z Akcji Szafa.
Dopijam herbatę, idę do kuchni, kończę robić fasolkę po bretońsku.
Do tego reszta zupy zielonkowej.
To będzie dobry obiad.
Przed nam (chyba) długi dzień.
Trzeba kupić kilka rzeczy do mieszkania.
Planuję zakup butów do "latania"
i ogarnia mnie nerw, bo znów będę musiała odwiedzić szanowną sąsiadkę.
Maluję rzęsy.
I wtedy nachodzi mnie myśl.



banerek do udostępniania :)


WIOSNA!
Nie mam czasu, ale to nie znaczy, że Wy go nie macie. :P
Rok temu była Akcja Szafa (podsumowanie klik),
dwa lata temu Akcja Sukienka (podsumowanie klik).
W tym roku zapraszam Was na Akcję Wiosenna Opowieść.
Forma dowolna (zdjęcie, tekst, wiersz, coś z przymrużeniem oka).
Opowieść ma być związana z wiosną,
z Waszymi skojarzeniami z tą porą roku,
może z pierwszą myślą gdy czujecie zapach wiosennego powietrza?

Na Wasze zgłoszenia czekam do 31 marca do godziny 24 (wszystko kierujcie na aluucha@gmail.com).
Jako, że wtedy planuję kilka dni urlopu to zaraz po powrocie opublikuję wszystkie zgłoszenia i tak sobie myślę, że może coś bym nagrodziła? ;) Dawno konkursu tu nie było...
A może nagroda publiczności? Co Wy na to?
Kochani! Liczę na Was!



Piszę tego posta popijając kawę z przyprawami,
wąchając świeże powietrze płynące przez uchylone kuchenne okno.
I dostając bukiet tulipanów od Niego. :)
Czyż to nie potwierdzenie na to, że TĘ Akcję trzeba przeprowadzić?!

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Fotografia kulinarna


Lampa błyskowa w brązowym skórzanym futerale,
oklejona białym papierem.
Kropka na środku.
Błysk.
Drugi błysk.

To jedno z pierwszych wyraźniejszych wspomnień związanych ze sprzętem fotograficznym.
Ten błysk miał pobudzić moje oczy i sprawić, by były sprawniejsze.
Pamiętam starą komodę, której szuflady zapełnione były zdjęciami.
Zdjęcia czarno-białe, przez notoryczne wyciąganie, porozrzucane bez ładu i składu.
Na nich mama, brat, ja, rodzina, sąsiedzi, nauczyciele, wszystkie klasy wiejskiej podstawówki.
Odra, zwierzęta, motorynki, grzyby, las.
Dwuletnia ja niosąca prezenty spod choinki. W tym, zapakowane talerze.
Do dziś rodzice wspominają jak wszyscy wstrzymali wówczas oddech.

Pamiętam, że tata miał ciemnię, a w niej czerwone kuwety.
Pamiętam konkurs GW na najlepsze zdjęcie perseidów.
I komentarz pana ze studia fotograficznego "Paaanie! Tu nic nie ma! Mydło panie, mydło!"
Na wyraźną prośbę taty, kliszę wywołał. Tata wygrał Zenita. :)
Dziś ja startuję w konkursie.

W domu zawsze był aparat, aparaty. Zawsze robiliśmy zdjęcia. Przy każdej okazji.
Ja zaczęłam je robić w podstawówce. Bez zastanowienia się jakie ma być. Ważne by było w miarę ostre.
Nie miałam szczęścia do aparatów. A to się zepsuł przedwcześnie, a to zgubił, a to ktoś ukradł.
Rok temu (za radą taty) kupiłam Fuji X20. Pilnuję go jak oka w głowie.

Gdy zaczynałam blogowanie (pomysł powstał nagle, to był impuls) nie znałam innych blogów, nie wiedziałam jakie zdjęcia publikują inni blogerzy.
Sama publikowałam zdjęcia tego typu.


Ustawienia automatyczne

Ważny był dla mnie składnik, efekt końcowy ginął. Nie do końca zwracałam uwagę na to jak wygląda gotowe danie, jak jest podane.

Z czasem zaczęło się to zmieniać i moje ostatnie zdjęcia wyglądają tak:


Fujifilm X20, przysłona f 2,0, ISO 200


Aparat taty, Canon EOS 60D, przysłona f 5,6, ISO 200

Odkąd na dobre zadomowiłam się w blogosferze, moimi wzorami są: Magda (Konwalie w kuchni), której zdjęcia są pełne głębi, ostrości, a dania nie wymagają ozdobników. Bronią się same. Zdjęcia Agnieszki (Rustykalna kuchnia) podziwiam za tajemniczość i apetyczność. :) Bardzo lubię zdjęcia Marzeny (Zacisze kuchenne), która nie raz służyła mi radą. :) A także Ewelajny (Kuchnia pełna smaków), u której zobaczyć można coś więcej niż samo danie. Zdjęcia Olimpii (Pomysłowe pieczenie) cenię za lekkość, jasność i doskonale dobrane kolory.
To dzięki Olimpii trafiłam jakiś czas temu na bloga Kingi (Green Morning), która z okazji pierwszych urodzin bloga zorganizowała konkurs. Wygraną jest kurs fotograficzny poprowadzony przez Kingę właśnie. Kingi zdjęcia po prostu... żyją! Mają w sobie opowieść. I tego chciałabym się od Kingi nauczyć.
Mimo, że moje zdjęcia są lepsze od tych, które były na początku, to wiem, że do perfekcji im bardzo daleko. Zdjęcia robię "na czuja", metodą prób i błędów. Korzystam ze światła dziennego. W pochmurne dni wędruję do sypialni, w której biała szafa rozjaśnia potrawę. Staram się już nie robić zdjęć w świetle sztucznym. Na razie mi to nie wychodzi. Czasem brakuje mi pomysłu na zdjęcie, na to jakich gadżetów użyć. Wówczas korzystam ze starych koncepcji, zamiast rozwinąć wyobraźnię. Mam w głowie zdjęciowy bałagan, który chciałabym uporządkować.

Osobom, które dopiero zaczynają przygodę z fotografią kulinarną radzę zwracać uwagę przede wszystkim na światło, oraz na to by ciągle robić zdjęcia. Wszystkiego czego się da. Porównywać. To dobra nauka. :) Gadżety, typu talerzyki, miseczki, kubeczki, stare sztućce, deseczki itp. można za grosze kupić wielu lumpeksach. Bardzo lubię polować na takie kuchenne cudeńka, niestety mam już mało miejsca w kuchennych szafkach.

Jeśli ktoś chciałby wziąć udział w konkursie, tutaj znajdzie szczegóły.
A może udział w kursach fotograficznych organizowanych przez Kingę? (klik)

piątek, 11 kwietnia 2014

Wyniki wiosennego konkursu!

Bardzo lubię ogłaszać konkursy,
bo wiem, że ktoś bardzo się ucieszy. :))
Dotychczas wszystkie nagrody były niespodzianką.
Tym razem jest inaczej.
Dzięki Shopalike oraz dzięki Garneczkom.
I super, bo nagrody są naprawdę śliczne.

Jak to zawsze u mnie,
nie ma losowań zwycięzców.
By coś wygrać trzeba się troszeczkę natrudzić.
Fajnie, że i tym razem chciało Wam się pomyśleć, pobawić w kreatywność.
Dziękuję. :)
Większość z Was poszła w klimaty sentymentalne.
Z przedmiotów chcielibyście znaleźć starocie, które kojarzą Wam się z babciami, mamami.
Nie raz wzruszyłam się czytając Wasze mejle.
Z nieprzedmiotów szukacie np. chęci do kucharzenia.
Poniżej publikuję niektóre zgłoszenia.
Mam nadzieję, że każdy w domyśle wyraził na to zgodę. :D

Póki co, do rzeczy!


O pomoc w wyborze zwycięzców poprosiłam Ajwonkę.
I dobrze zrobiłam.
Większość zgłoszeń była od osób, które w większym lub mniejszym stopniu poznałam w blogosferze i do danego zgłoszenia dopisywałam swoje wyobrażenia, twarz zgłaszającego itp. :)
Ajwonce wysłałam wszystko bez Waszych nicków.
Ajwonka rzetelnie oceniła każde zgłoszenie i tym sposobem nasze dwie głowy uradziły, że...


Nagroda I, czyli wybrane doniczki i wyciskarka do cytrusów wędruje do...


Agai,
która szuka:

"Wiem, wiem, że go kiedyś miałam. No przecież nie sprzedałam, nie pożyczyłam nikomu. Takich rzeczy się nie pożycza. Zresztą był tak bardzo mój, taki charakterystyczny, nikt by nie umiał z niego skorzystać. No gdzie to ja go… 
Kuchnia. No tak, w naszym pokoju nie ma, w salonie nie ma (wiem, bo tam mam chwilowo biuro), łazienka – no na tej powierzchni to nie ma szans. Musi być w kuchni! Dobrze, poszukam od razu, przy okazji trochę się ogarnie. O, i drzwiczki szafek umyję. Z obu stron, dokładnie. I te kamionki, i wazoniki z półek też, i nawet tego fajansowego zajączka, należy mu się. Ciekawe ile ma lat. Ze trzydzieści jak nic…. A ten wazonik to od Babci jeszcze. Tak się cieszyła, że mi się podobał…. No dobra, na półkach jest czysto, ale ciągle go nie znalazłam. A tak liczyłam, że może w którymś dzbanku…. 
W szafkach? Bez przesady, w szafkach jest porządek… Robiłam na święta jak wyrzucałam tamte dwa poobijane garnki. Wystarczy przetrzeć. Kto by go zresztą w szafki kuchenne wciskał?... 
A pod szafkami? Tam? Jakim cudem? Niemożliwe. Ale i tak trzeba na mokro, to sprawdzę…. Mówiłam, że tam nie będzie. Człowiek się zawsze łudzi… Tylko ten kawałek stłuczonego kubka się zapodział w kącie. Ale przynajmniej kurz starłam. To jak pod szafkami czysto, to jeszcze odsunę lodówkę. Tak do kompletu. Za lodówkę to różne rzeczy lubią wpadać…. Uff… Nie ma, no nie ma. Za zmywarką to już w ogóle nie ma szans. Gdzie to ja go mogłam… Pod kuchenką? No kpiny jakieś, ale dobrze, sprawdzę. Nie ma... NIE MA! 

Czy ktoś widział mój wolny czas?"

Agai poszukiwania wydały nam się tak bardzo uniwersalne, tak pasujące do każdego z nas...
No i ta puenta, na którą się czeka prze cały tekst... :)))

Nagroda II, czyli wybrany dzbanek wędruje do...



Kasi,
która szuka:

"Chciałabym zrobić zdjęcie, ale tego nie posiadam. Mogłabym narysować, ale nie umiem ;) Więc napiszę, bo tak najprościej (a prostotę bardzo cenię). W trakcie porządków chciałabym znaleźć pierścionek zaręczynowy! Data ślubu zaklepana, przygotowania w toku, ale my tak na opak, przeskoczyliśmy etap zaręczyn. Kuchnia to raczej nietypowe miejsce na oświadczyny, ale my jesteśmy nietypową parą. Nie musi być złoty z diamentem, może być z różowego plastiku z obrazkiem kucyka, ale fajnie byłoby chociaż przez chwilę być "pełnoprawną" narzeczoną :) To takie moje życzenie na wiosnę."

Kasiu, jak znajdziesz ten pierścionek to musimy o tym wiedzieć. :)

Ale, ale... Nie byłabym sobą gdybym...
nie przyznała nagrody niespodzianki, szytej na miarę,
takiej ode mnie. :)

Nagroda ta wędruje do osoby, która i mnie i Ajwonkę bardzo wzruszyła, czyli do...

która szuka:

"Babcia Ania z Wielkopolski była moja kulinarną idolką.
Nikt nie może się z nią równać.
W Jej starej kuchni królowały stare sprzęty.
Znałam każdy wzór na srebrnych, łyżkach i każdą nadpaloną deskę.
Jako mały brzdąc spędzałam z Nią każde wakacje.
Tam zrozumiałam, że gotowanie to pasja i przyjemność.
Że gotując nie można się spieszyć, można śpiewać i tańczyć.
Podczas wiosennych porządków chciałabym znaleźć gdzieś, w rogu szuflady, jedną starą łyżkę, jedną małą, wydzierganą przez Babcię, serwetkę.
Ale najbardziej chciałabym jeszcze raz z Nią coś ugotować.
Choćby kaszę mannę z sokiem malinowym.
I usłyszeć... jak nuci starą kołysankę.
I poczuć jej dłoń na swojej głowie."

Dziewczyny proszę o mejla z Waszymi adresami. :)))

GRATULUJĘ!

Inne Wasze poszukiwania, które przysporzyły mnie o ból głowy dokonując wyboru. :)

Olga:

Moja kuchnia do mnie gada,
Swe historie opowiada,
Sto lat prawie liczą sobie,
Więc opowiem je i Tobie.
Ma co gadać,
Skrzypną drzwiczki,
Tu suszyłam rękawiczki.
Zmokły zimą przy zabawie,
Brnęłam w zaśnieżonej trawie…
Jęk podłogi, o laboga!
Ile nóg, ile nóg,
Aż się wytarł stary próg.
Mruczy z cicha ma lodówka,
Gdzieś na półce dereniówka,
Stary zegar dźwięcznie bije,
Leci czas na łeb, na szyję…
Szumi woda, szepcze zupa,
Coś trzaśnie, coś chrupnie,
Nocą coś zastuka.
Moja kuchnia w starym domu
Codziennie coś gada,
Tu są moje korzenie
Te z dziada pradziada.
Co te ściany usłyszały
Nie powtórzą przecież
Śmiech, płacz,
Gorycz, radość,
Wojnę i wystrzały,
Strach, bojaźń,
Śmierć i smutek.
Wiele już widziały.
Miłość, narodziny,
Spotkania i swary,
A mnie nawiedzają
te kuchenne mary…

Dziś znalazłam filiżankę
I talerzyk mały.
Te, choć takie niepozorne,
Dużo powiedziały.
Przywołały Mamę, Babcię,
Ich moc i odwagę.
O tym co przeżyły obie
Można spisać sagę.

Chcę odnaleźć
W mojej kuchni
Wielką siłę kobiet
Mądrość, moc i niezależność.
Wiem już, jak to zrobię.
Może trochę w moim wierszu
Nazbyt patetycznie,
Cóż poradzę, czasem w kuchni
Bywa … onirycznie.


Katarzyna 

Miejsce :) No bo podobno to kobiety jest właśnie w kuchni, a ja jakoś zawsze bliższą więź czułam z sypialnią rano, salonem w ciągu dnia i łazienką wieczorem - a kuchnia? Jakoś nie zaiskrzyło...
Gotowanie to dla mnie sztuka, nie mam w tej dziedzinie ani garści talentu - no, może szczypta by się nazbierała, ale tym się raczej nie najemy ;) Dlatego właśnie na wiosnę chciałabym nawiązać płomienny romans z kuchnią, poznać ją lepiej, zrozumieć, zakochać się - bo zapewniam, serce mam równie pojemne jak żołądek...
 Nigdy nie miałam cierpliwości do całego tego krojenia, ugniatania, mieszania i przepisowego postępowania, ale w końcu to moja kolejna wiosna i nie jestem już studentką, ale żoną i mamą - czas więc uczynić z kuchni serce naszego domu...


Najbardziej chciałabym znaleźć tam swojego męża, który uwielbia gotować, a ostatnio wymiguje się, tłumacząc, że przecież to moje królestwo i on nie będzie się wcinał;-) Oczywiście to również dotyczy porządków...Posiadanie bloga kulinarnego nie zwalnia innych domowników do "umywania rąk";-) Pewnie nie o to chodziło w pytaniu;-))? Ale taki jest mój apel i moja odpowiedź w konkursie;-) 

Justyna

Ja to mam takie duże marzenie ale jak marzyć to na całego :D Chciałabym znaleźć... klucz do własnego M gdzie w końcu mogłabym pomalować ściany na kolory jakie mi się podobają i przybić gwóźdź gdzie mi się żywnie podoba... :)

Schocolla

zgłaszam Tak mniej więcej wyglądał kredens mojej babci... stał w kuchni na piętrze, byłam wpatrzona w niego jak w ołtarzyk... każda szufladka była wypełniona innym zapachem... pierwsza od góry była wypełniona ziołami, które babcia własnoręcznie zbierała, potem suszyła i pakowałan w lniane woreczki... ta ostatnia pachniała słodyczami, tam babcia chowała moje ulubione owsiane ciasteczka :) 
na  pytanie co  chciałabym  w mojej kuchni? odpowiadam: kredens  mojej babci Sefani!





Aneta

Robiąc wiosenne porządki w mojej kuchni chciałabym znaleźć komplet garnków. Może to banalne. ale brakuje mi porządnego kompletu garnków. Od lat gotuję w różnych, stalowych garnkach, które kupowałam pojedynczo, bo takie były mi akurat potrzebne. Marzy mi się komplet eleganckich garnków z wysokiej jakości stali nierdzewnej lub bardzo modnych ostatnio garnków z ceramiczną powłoką. Od zawsze uwilebiam piec i gotować, spędzam dużo czasu w kuchni i nowe garnki nie tylko cieszyłyby oko moje i wszystkich domowników, ale dałyby mi jeszcze więcej satysfakcji z przygotowywania potraw dla najbliższych:)


W kuchni chciałabym znaleźć ochotę do pieczenia i gotowania, którą gdzieś po drodze zgubiłam. Kiedy ją odszukam to pewnie znajdą się też chętne do zapełnienia brzuszki bliskich mi ludzi.


************

Jeszcze raz dziękuję za Wasz udział. :*

A z moich przyziemnych marzeń kuchennych - mam to samo co Kamila i Aneta. :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...