Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suszone pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą suszone pomidory. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lutego 2017

Jarski obiad zimą, czyli czarny ryż z jarmużem i aromatyczną pieczoną ciecierzycą

W głowie miała totalną pustkę.
Gdy coś się w niej pojawiało
było niepełne,
nie miało sensu.
Kolejne pomysły były bez polotu
i najzwyczajniej w świecie
nie miały tego czegoś.
Odkąd zaczęła wierzyć,
że ma intuicję,
(jak się okazało ogromną!)
wiedziała, że nie może
skorzystać z pomysłów, których nie czuła.
Które,
jak to teraz mówią,
nie klikały.



Odpuściła,
zapomniała na chwilę,
a budząc się w niedzielę,
miała w głowie TO COŚ.
W zasadzie nie wiedziała do końca
jak będzie efekt,
ale zrobiła co czuje.
Wyszedł doskonały, zdrowy, bezmięsny i ładny obiad.

A ta opowiastka niech będzie wskazówką
i przełożeniem na inne,
poważniejsze aspekty życia.
Zawsze słuchaj siebie,
swojego wewnętrznego głosu,
swojego organizmu.
Jeśli trudno Ci usłyszeć,
wycisz się, zaufaj, skup.
A czasem, po prostu odpuść, wyluzuj.




Z tym podsumowaniem zapraszam Was na pierwszą, zimową odsłonę nowego cyklu pt.
JARSKIE DANIA NA CZTERY PORY ROKU.
Dań w sumie będzie 20, po 5 na każdą porę roku, na 5 blogach.
U Marzeny, Małgosi, Magdy, Alutki, Kamili.Czyli u MMMAK ;)
Zapraszam! Myślę, że wiele z Was skorzysta, bo wiem, że wiele moich czytelniczek nie je, lub rzadko je mięso. :) Jak ja.

Skład: 150 g czarnego ryżu, puszka ciecierzycy (lub tyle samo ugotowanej - nawet lepiej), 4 garście jarmużu, 10 pomidorów suszonych, 2 średnie pomarańcze, 2 łyżki oleju rzepakowego, 3 łyżeczki oliwy, 3-4 łyżeczki harissy*, szczypta papryki wędzonej ostrej, szczypta papryki wędzonej słodkiej, sól;

Porcja na 2 osoby
  • piekarnik nagrzać do 180 stopni,
  • pomarańcze obrać i wyfiletować (moje pomarańcze były bardzo dojrzałe i poległam w tej kwestii;)),
  • ryż przepłukać na sicie, przełożyć do garnka, zalać wodą (w stosunku 2:1) i gotować 30 minut (tak by nie był całkiem miękki); po ugotowaniu odcedzić;
  • ciecierzycę odcedzić i opłukać, osuszyć papierowym ręcznikiem i przełożyć na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia; dodać harissę, oliwę, papryki wędzone i szczyptę soli; wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 20-25 minut w międzyczasie 2-3 razy przemieszać,
  • na patelni rozgrzać olej, dodać jarmuż, szczyptę soli, a po chwili dodać suszone pomidory pokrojone w paski, chwilkę przesmażyć,
  • dodać ryż, wymieszać i smażyć około 5 minut, tak by ryż był miękki,
  • dodać ciecierzycę i cząstki pomarańczy wraz z powstałym sokiem, pomieszać, smażyć 2 minuty; ewentualnie doprawić do smaku.



*Harissa - arabska pikantna pasta. Można kupić gotową lub zrobić samemu.
Ja zrobiłam według przepisu Dominiki Wójciak ("Warzywo"), który podaję poniżej.
Jako, że nie miałam chilli, dodałam ostrą paprykę, co w konsekwencji nie dało dużej ostrości paście, ale to dobrze, bo Pan Wu. nie lubi pikantnych potraw.

Harissa: 2 ząbki czosnku, 2 łyżki soku z cytryny, 1/2 łyżeczki ziaren kuminu, 1/2 łyżeczki ziaren kolendry, 1/4 łyżeczki ziaren kminku, 1 łyżka chilli w proszku, 1/2 łyżeczki wędzonej papryki, 1 łyżka przecieru pomidorowego, 4 łyżki oliwy z oliwek, 1/2 łyżeczki soli;

  • Czosnek rozgnieść na pastę razem z solą i sokiem z cytryny. Kolendrę, kumin i kminek uprażyć na suchej patelni, a następnie utrzeć w moździerzu. Pastę z czosnku połączyć z przyprawami, oliwą i przecierem.
  • Przełożyć do czystego wyparzonego słoika. Przechowywać w lodówce do tygodnia.
  • Harissa pasuje do przyprawiania pasztetów wegetariańskich, do pieczenia warzyw lub strączków, do zup, mięs.


A Wy jakie bezmięsne obiady jecie? :) No i pytanie ważniejsze - słuchacie siebie? Czy nie zawsze się udaje?

niedziela, 21 lutego 2016

Pasta z suszonych pomidorów - Wypiekanie na śniadanie / o chwilach spokoju


Obudzić się o 5 i uzmysłowić sobie, że to sobota...
Obrócić się na drugi bok i błogo zasnąć.
I tak jeszcze kilka razy
w ciągu... kilku godzin.
Nie, nie poszła późno spać.
Ale nie czuła potrzeby szybkiego wstawania.
Gdy już na dobre otworzyła oczy
wpatrywała się w kota,
który mył się zapamiętale.
Troszkę pozazdrościła mu tej beztroski,
ale postanowiła,
że tego dnia będzie pielęgnowała w sobie spokój
i dobre myśli.
Nie dopuści do tego by ciało napinało się od nerwów,
by plecy kurczyły się ze strachu.
Przecież ma wpływ na swoje myśli.
Mimo, że to trudne.


Wstała,
zgodnie z rytuałem ostatnich dni
położyła się na macie
i pozwoliła rozciągnąć każdy swój mięsień.
Ten poranny rytuał bardzo jej służył.
Śniadanie zjadła przed południem.
Pastę z wędzonego śledzia,
którą zrobił On.
Poszła do kwiaciarni.
To kolejny jej rytuał.
Ten spacer jest zawsze niewiadomą,
nie ma pojęcia z jakimi kwiatami wróci.


Rozłożyła kwiaty w wazonach,
podlała szafirki,
zmieniła wodę grudniowym gałązkom,
z nadzieją, że w końcu obudzą się do życia. 
Zrobiła kolejny łyk kawy.
Smakowała wyjątkowo 
i nie chciała, by się szybko skończyła, 
tak jak nie chciała, by umykaly jej te piękne, spokojne, i tak codzienne momenty.
To na nich warto skupiać swą uwagę... 


******************

Dziś, zapraszam Was na śniadanie z pastą z suszonych pomidorów. Zrobiłam ją w ramach Wypiekania na śniadanie, które organizuje Małgosia ze Smaków Alzacji.
Do pasty urzyłam oczywiście swoich suszonych pomidorów, które robię jesienią. Nieskromnie Wam powiem, że to moje ulubione z suszonych pomidorów jakie jadłam ;) Przepis znajdziecie tutaj.


Skład: około 300 g suszonych pomidorów (pomidory plus oliwa), 50 g słonecznika (namoczonego wcześniej), garść czarnych oliwek, łyżka kaparów, sok z 1 cytryny, 2 duże łyżki tahini (dałam 3 łyżki sezamu), 2 ząbki czosnku (dałam 4), garść świeżej bazylii (dałam suszoną), łyżeczka młotkowanego pieprzu (dałam zwykły czarny);

  • do blendera wlewamy sok z cytryny, suszone pomidory wraz z zalewą,
  • dodajemy wszystkie pozostałe składniki i miksujemy na dość gładką pastę,
  • pasta będzie miała małe grudki od słonecznika,
  • doprawiamy wedle uznania,
  • może dodać oliwę jeśli pasta będzie zbyt gęsta, jednak myślę, że oliwa z pomidorów w zupełności wystarczy;

  

A Wy, co mieliście na śniadanie?
I... czym dla Was są dobre chwile?  

******************

Pasta na blogach:

Kasia z Gotuj z Kasią
Agnieszka z Eksplozji Smaków
Jagoda z Magii w Kuchni
Magda z Apetyt na Smaka

Alicja z nie-ład mAlutki

poniedziałek, 12 października 2015

Miłośnie / Drożdżówki wytrawne



- Nie lubię jeść byle czego; pewnie dlatego sama piekę chleb - powiedziała na pierwszym spotkaniu,
- Ja też piekę. Na zakwasie - odpowiedział.
Zaniemówiła.
A kilka dni później zobaczyła na jego lodówce pognieciony, poplamiony przepis na chleb.

******

Kolejny rok piekę sama chleb.
Teraz, w naszym domu,
to Pan Wu. często piecze ten codzienny.
Rzadko zdarza nam się kupować pieczywo.
Zwykle w podbramkowych sytuacjach,
a i tak czuję się wtedy dziwnie. :)
Pewnie, że można kupić dobry chleb,
ale to nie takie łatwe.
Też i dlatego uzależniłam się od pieczenia.
I od comiesięcznej piekarni Amber.
Gdyby nie to uzależnienie,
nie poznałabym tylu chlebowych smaków.
I w kilka dni po urodzinach,
nie obchodziłabym moich kolejnych urodzin
- drugich w Tej piekarni. :)
I nie miałabym okazji, by wybrać przepis do naszego wspólnego pieczenia.










Zauroczona książką Liski "O chlebie",
wybrałam jej drożdżówki wytrawne.

Skład: 

15 g świeżych drożdży, 400 g mąki pszennej chlebowej (dałam pełnoziarnistą), 150 ml wody (ja dałam trochę więcej), 50 g serka wiejskiego lub śmietany, gęstego jogurtu, twarogu, 2 łyżeczki cukru, 2 łyżki oliwy z oliwek, 1 łyżeczka soli

Na wierzch: 
dodatki dowolne, np. gruszka, ser pleśniowy, sezam, rozmaryn; u mnie były to: 
- jabłka, cebula, tymianek,
- suszone przeze mnie pomidory (klik), czosnek, świeże oregano,
- uduszony na maśle jarmuż, zblenderowany z dodatkiem soku z cytryny. Dodatkowo: 1 jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka do posmarowania
  • Drożdże zasyp cukrem, a kiedy się rozpuszczą, połącz z wodą, serkiem, solą i stopniowo wsypuj mąkę. 
  • Zgnieć gładkie ciasto, ręcznie lub mikserem (tu dałam więcej wody, bo ciasto było bardzo suche). 
  • Przełóż do miski wysmarowanej oliwą, przykryj folią spożywczą lub ściereczką i zostaw na godzinę do wyrośnięcia.
  • Podziel ciasto na 6-8 części (podzieliłam na mniejsze 12), uformuj kulki, przykryj ściereczką i zostaw na 15 minut.
  • Z kulek uformuj placuszki. Ciasto jest dosyć luźne i lepkie, ale nie podsypuj go mąką, wystarczy posmarować dłonie i wierzch ciasta oliwą lub olejem roślinnym.
  • Placuszki ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, pamiętając o kilkucentymetrowych odstępach. Na wierzchu ułóż ulubione dodatki. 
  • Zostaw do wyrośnięcia na 45 minut. 
  • Posmaruj roztrzepanym jajem wymieszanym z mlekiem i piecz 20-30 minut w 200ºC.


Bułeczki wyszły chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku. Bardzo mi urosły i dodatki jakoś się skurczyły ;) Jednak maczane w greckiej oliwie smakowały wybornie :)

Drożdżówki na blogach:

Codziennik kuchenny
Foodnotes
Konwalie w kuchni
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Leśny Zakątek
Moje małe czarowanie
nie-ład mAlutki
Nie tylko na słodko
Ogrody Babilonu
Polska zupa
Smakowity chleb
Stare gary
W poszukiwaniu slowlife
Zacisze kuchenne

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Chcieć czy musieć? / "Tatar" z suszonych pomidorów i pyszna, szybka pasta z tuńczyka

Jest nas trzy.
Wszystkie w tym samym wieku.
Widujemy się rzadko.
To jednak sprawia, że tematów do rozmów jest mnóstwo.
Rzadkość spotkań nie oddala nas od siebie.
Rozmowy są o wszystkim.
I do białego rana.


Zanim odwiedziły mnie w naszym nowy miejscu,
zanim zasiadły do nowego stołu,
a później na nową kanapę
i zanim pogadałyśmy po staremu (!),
pomyślałam, że każda z nas ma dobre życie.
I żadna nie ma dziecka.
Nawet uśmiechnęłam się do tych myśli. :)
Nie lubię robić czegoś, bo już trzeba, bo wypada, bo tak być powinno.
Lubię robić, bo chcę i tak czuję.
I miło mi być z ludźmi, którzy myślą podobnie.

Ja piłam białe półwytrawne,
S. czerwone wytrawne,
a M. piła zieloną herbatę z lawendą*,
bo jak się okazało,
przy stole była nas czwórka!
I co?
Nie zaskoczyło mnie to,
bo wiem, że czwarta istota jest istotą, która pojawiła się z poczucia serca.
I o to chyba chodzi, co? :)


Do tych napitków zajadyłyśmy domowe pieczywo z pastami:

Pasta z tuńczyka
Skład: puszka tuńczyka w sosie własnym, 2 łyżeczki mascarpone, łyżeczka majonezu, pieprz, sól, garść posiekanego szczypiorku;

  • z tuńczyka odlewamy wodę i przekładamy go do pojemnika blendera,
  • dodajemy majonez, mascarpone, pieprz i sól i blendujemy na gładką masę,
  • mieszamy łyżką z posiekanym szczypiorkiem;

"Tatar" z suszonych pomidorów na podstawie przepisu Karoliny i Maćka Szaciłłów
Skład: 150 g suszonych pomidorów, 2 średnie ogórki małosolne lub kiszone, mała cebulka, kilka łyżeczek oleju z pomidorów lub oliwy z oliwek, pieprz, sól;

  • pomidory, ogórki i cebulę szatkujemy w drobną kostkę,
  • mieszamy razem i dodajemy oliwę,
  • doprawiamy pieprzem i solą;


Dobrego tygodnia! :)))

*Herbata do kupienia tu.

środa, 21 stycznia 2015

Kapuśniak bez mięsa z komosą ryżową i tęsknota za zimą


Wychodzę zwykle na ostatnią chwilę.
Maszeruję więc dość szybko,
z torebką przerzuconą przez ramię,
z siatką na ramieniu (termos z kawą, śniadanie drugie i trzecie),
ręce wciąż pozostają wolne.
Mogą więc przyspieszać ten chód.
W połowie drogi jest mi gorąco.
Ściągam czapkę,
luzuję szalik,
odpinam kurtkę.



W pracy od razu otwieram okno.
Odtajam :)
Nie jestem z tych co narzekają na pogodę,
nie denerwuje mnie deszcz,
widzę plusy płynące z tej ciepłej zimy,
ale ja po prostu tęsknię za mrozem!
Za zimnymi policzkami,
za śniegiem skrzypiącym pod butami...
i za tym, by zimowa zupa smakowała jeszcze bardziej!

Skład: 400 g kapusty kiszonej, 300 g posiekanej białej kapusty, 5 ziemniaków pokrojonych w kostkę, 1 duża marchewka pokrojona w kostkę, 100 g komosy ryżowej, kilka sztuk suszonych grzybów, kilka sztuk suszonych pomidorów, 1 łyżka masła, 1 łyżeczka miodu, liść laurowy, ziele angielskie, pieprz ziarnisty, pieprz mielony (ja dałam biały), po dużej szczypcie: lubczyku, szałwii, rozmarynu; sól, 3 łyżeczki sosu sojowego i ostra wędzona papryka;
  • do 3l wrzątku wrzucamy: masło, grzyby, komosę, ziemniaki, marchewkę, białą kapustę, miód, szałwię i lubczyk,
  • doprawiamy pieprzami, rozmarynem, wędzoną papryką (spora szczypta), solą i sosem sojowym,
  • gotujemy 40 minut po czym dodajemy pokrojoną kapustę kiszoną i pokrojone w paski suszone pomidory,
  • gotujemy 20 minut.


Tęsknicie za zimą? :)

Przepis wg Anny Czelej.

poniedziałek, 19 maja 2014

Dwa okienka :) - tarta buraczana z ziołami i tarta szpinakowa z suszonymi pomidorami

Nie sądziłam, że przy okazji kontuzjowanej nogi będzie mi się chciało!
Że będzie mi się chciało chwilę w kuchni postać,
że będzie mi się chciało obiad robić,
że będzie mi się chciało buraki obrać czy szpinak poddusić,
że będzie mi się chciało zdjęcia robić...
i że będzie mi się chciało zrobić wiele innych rzeczy
w zaciszu domowym z kulą u boku. ;)
No dobra, nie było tego aż tak wiele,
ale więcej niż bym pomyślała, że będzie. ;)


Jeśli macie ochotę na obiad ekspresowy i niezwykle pyszny,to koniecznie skorzystajcie z poniższych przepisów.
Buraczki w tarcie buraczanej są słodkie i cudnie al dente.
Jestem nimi zachwycona!
A jeżeli znajdzie się ktoś kto z buraczkami na bakier,
to niech wybierze zielono-czerwono połączenie. :)

Tarta buraczana z przepisu Liski.
/Obydwie tarty na obiad dla 2 osób/

Skład: 8-10 sztuk młodych buraczków (u mnie te odkrojone od botwinki), 1/2 opakowania sera typu feta, 1 łyżka miodu, 1 łyżka oliwy z oliwek, tymianek, oregano, ząbek czosnku pokrojony w cienkie plasterki;
  • buraczki myjemy, obieramy i kroimy w plasterki,
  • przekładamy na blaszkę wyłożoną folią aluminiową,
  • polewamy miodem i oliwą, mieszamy,
  • wstawiamy na 10 minut do piekarnika nagrzanego do 200 st. C,
 

w tym czasie przygotowujemy drugi farsz :)

Skład: 2 wielkie garście świeżego szpinaku, 1 duży ząbek czosnku, 2 łyżeczki jogurtu naturalnego, kilka sztuk suszonych pomidorów, 1 łyżka masła, sól, pieprz;
  • szpinak myjemy i suszymy (idealnie nadaje się wirówka do sałaty),
  • na suchą rozgrzaną patelnię wrzucamy liście,
  • dodajemy masło i starty ząbek czosnku, mieszamy,
  • gdy liście lekko zwiędną dodajemy jogurt, mieszamy,
  • wyłączamy palnik,
  • dodajemy pokrojone w paski pomidory,
  • doprawiamy solą i pieprzem, mieszamy;



275 g ciasta francuskiego
  • piekarnikową blachę wykładamy papierem do pieczenia,
  • ciasto dzielimy na dwie części (jedna większa, druga mniejsza),
  • zawijamy brzegi do wewnątrz (tworząc okienko),
  • ciasto nakłuwamy widelcem,
  • na mniejsze okienko wykładamy farsz szpinakowy,
  • na większe okienko podpieczone buraki, które posypujemy fetą, czosnkiem, ziołami,
  • pieczemy 15-20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 st. C;


Róbcie szybko, póki młode buraczki na targach! :) 

******************

Z informacji organizacyjnych. Przysiadłam i wróciłam do każdego kulinarnego posta. Ponad 3 lata to naprawdę sporo! Ogarnęłam je wszystkie i rozbudowałam etykiety. Dodałam więcej kategorii (typu zupy, pierogi, zapiekanki, sałatki) i pokusiłam się o dodanie głównych składników do każdego wpisu. Mam nadzieję, że to ułatwi Wam szukanie tego co Was interesuje. :) Wszystko znajdziecie w bocznym pasku. :)

piątek, 4 października 2013

Pszenny chleb oliwkowy

Kolejne wspólne pieczenie.
I moje niezmienne dylematy - dołączyć? Nie dołączyć?
Spytacie "po co się zastanawiam?"
A jeśli mimo deklaracji nie upiekę?
Bo to, bo tamto.
A jeśli nie wyjdzie?
A jeśli coś tam?
Niby nie ma się co zastanawiać...
A jednak nigdy mnie to nie opuści :).


Przepis bardzo mnie zachęcił.
I, co ważne, odniosłam wrażenie, że podołam.
Moje chlebowe doświadczenie jest naprawdę niewielkie.
Fakt, odkąd mam zakwas od Marzeny, piekę średnio raz w tygodniu, ale jest to przepis, który znam już na pamięć. Ciasta nie muszę zagniatać ;) i całe to pieczenie, mogę już z zamkniętymi oczami robić. Nie boję się też eksperymentować z mąkami i innymi dodatkami.

Inaczej rzecz się ma z zupełnie nowym przepisem na chleb.

Jednak i tym razem (tak jak w przypadku chleba z cynamonem), moje obawy były bezzasadne.
Mimo, że pierwszy raz robiłam okrągły chleb.
Mimo, że mam bardzo chłodne mieszkanie, które może nie sprzyjać wypiekom.
Wzięłam się jednak na sposób - wszystko co ma wyrastać w temperaturze pokojowej, wstawiam do wyłączonego piekarnika. Tam jest cisza, spokój, nie ma przeciągów.
Sposób ten, jeszcze mnie nie zawiódł.


Chleb wyszedł przepyszny, urósł pięknie i nawet odważyłam się dodać coś od siebie.
Myślę, że zrobię go nie raz. Was również bardzo zachęcam do skorzystania z przepisu.

Skład:
Zaczyn płynny: 30 g aktywnego zakwasu (pszenny, żytni lub pszenno-żytni, dzień wcześniej wyciągamy go z lodówki), 150 g maki pszennej, chlebowej, 180 g wody;
  • Wszystkie składniki mieszamy i odstawiamy na 12-16 godzin - w temperaturze pokojowej;
Ciasto chlebowe: zaczyn płynny, 360 g wody (lekko ciepłej), 720 g mąki - to jest 90 g maki pszennej pełnoziarnistej + 630 g mąki chlebowej, 2 łyżeczki soli, 100 g oliwek* (odcedzonych i osuszonych), kilka sztuk suszonych pomidorów*;
  • Zaczyn łączymy z wodą,
  • dodajemy mąki i sól,
  • zagniatamy ręcznie** przez około 7 minut,
  • ciasto przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do wyrośnięcia na 2,5 godziny,
  • w tym czasie dwukrotnie odgazowujemy, delikatnie rozciągając i składając ciasto,
  • po tym czasie, ciasto przekładamy do durszlaka wyłożonego ściereczką (należy ją obficie obsypać mąką),
  • bochenek będzie wyrastałam w temp. pokojowej maksymalnie 2 godziny,
  • piekarnik, wraz z blachą, nagrzewamy do 250 stopni,
  • na rozgrzaną blachę przekładamy bochenek,
  • w temp. 250 stopni pieczemy 15 minut,
  • w tym czasie, piekarnik spryskujemy kilkakrotnie wodą***,
  • po 15 min. temperaturę zmniejszamy do 220 stopni, wypuszczamy parę i pieczemy jeszcze 25-30 minut,
  • odparowujemy na kratce;

* w oryginalnym przepisie oliwek było 200 g, ja zmniejszyłam ilość (nie jestem ich fanką) i te 100 g było w sam raz; od siebie dodałam 6 sztuk suszonych pomidorów - proponuję dać więcej :),
** ciasto można wyrabiać robotem - 3 minuty na pierwszym biegu, a następnie 3 minuty na biegu drugim,
*** następnym razem skrócę czas spryskiwania wodą - skórka (zwłaszcza od spodu) była początkowo za twarda. Jak chleb odleżał swoje pod ściereczką to fajnie zmiękł :).

Wszystkim dziewczynom dziękuję za wspólne pieczenie, Amber za ogarnięcie tematu :), a Wiśle za podesłanie przepisu podstawowego, który pochodzi z książki „Bread” Jeffreya Hamelmana.


Spis piekarek:
Amber http://www.kuchennymidrzwiami.pl/
Ania http://bajkorada.blogspot.com/
Ania http://jswm.blogspot.com/
Ania http://everydayflavours.blogspot.com/

czwartek, 26 września 2013

Suszone pomidory


Pomidor.
Podstawówkowa zabawa.
Moje ulubione warzywo.
Smak późnego lata.
Smak, który przedkładam nad wszystkimi owocowymi.
W tym roku, Za Rzeką obrodziły bardzo. Jak nigdy!
I... głupio to zabrzmi, wyglądały jak te sklepowe :).
Bez żadnej plamki, skazy, zarazy.




Suszone lubię od momentu, gdy na sklepowej półce znalazłam takie, które nie były za słone.
Tylko cena trochę ZA (wysoka) była na częste kupowanie.
Tych ZaRzekowych szkoda było do suszenia :).
Idealne okazały się bazarkowe za 1,50/kg :).


Skład: pomidory (najlepsza jest podłużna lima), czosnek, suszona bazylia i oregano, sól, brązowy cukier, czosnek, oliwa z oliwek (lub olej rzepakowy);
  • pomidory myjemy, osuszamy, przekrawamy wzdłuż na pół i ciasno układamy na blaszce,
  • na blaszce mieści się ok. 1,5 kg pomidorów,
  • każdą połówkę obsypujemy szczyptą soli, cukru, oregano, bazylii,
  • układamy cienkie plasterki czosnku,
  • suszymy w lekko uchylonym piekarniku w temperaturze: 80 stopni C - do 20 godzin,
  • możemy oczywiście w wyższej temperaturze - niektóre blaszki suszyłam np. w 110-120 stopniach C przez ok. 6 godzin (z termoobiegiem krócej),
  • wysuszone pomidory przekładamy do słoiczków,
  • zalewamy oliwą (na ok. 1 kg świeżych pomidorów wychodzi ok. 100 ml oliwy),
  • chwilę pasteryzujemy;


Moje pierwsze suszenie oparte było w dużej mierze na recepturze znalezionej na blogu "Na krachym spodzie".

Post miał być o jednym z ostatnich weekendów, ale może jeszcze ktoś skusi się na suszenie, a to już ostatni dzwonek!
Planowany post pojawi się na pewno w poniedziałek. Zapraszam serdecznie :))))
A za mną kolejne przesympatyczne spotkanie :D. Kiedy to wszystko opisywać? No kiedy? ;))

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...