Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twaróg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twaróg. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 lutego 2016

Regionalne smaki: pyry z gzikiem - mój ulubiony obiad

Jutro mój blog będzie obchodził 5 urodziny!
Ciężko mi uwierzyć, że to już tyle minęło
i że trwam w pisaniu,
w fotografowaniu,
opowiadaniu,
gotowaniu,
rozmawianiu.

Post rocznicowy planuję napisać za kilka dni.
W związku z pewną książką...



Dziś chcę Wam napisać... o zdziwieniu.
Po raz pierwszy ogarnęło mnie ono w czwartek.
Przeglądałam mojego bloga w mądrym telefonie,
by znaleźć datę publikacji pewnego przepisu.
Nie ma.
Pomyślałam "głupi ten telefon".
Następnego dnia, poprosiłam Pana Wu,
by wszedł on na bloga i poprzez wyszukiwarkę poszukał TEGO przepisu.
"Nie ma" - usłyszałam,
"Niemożliwe" - pomyślałam.
By nie poddawać w wątpliwość blogowych umiejętności Pana Wu,
po kilku chwilach, niemal w ukryciu, zaczęłam szukać sama. W komputerze.
I co?
I nie ma!


Do tej pory nie mogę uwierzyć w to,
że przez bite pięć lat
nie wrzuciłam tu przepisu na jeden z moich najlepszych obiadów!
Mój dziadek od strony mamy
pochodził z Wielkopolski.
Potrawę tę wniósł do swojej rodziny
jako oczywistą.
Moja mama zatem,
mimo, że jej korzenie w połowie są kieleckie,
potrawę tę, zna od zawsze.
Tata mój to rodowity Poznaniak,
więc wiadomo...
Rodzice się dobrali ;)


Nie pamiętam kiedy pierwszy zjadłam gzik.
Mam wrażenie,
że towarzyszy mi od zawsze
i od zawsze go uwielbiam.
Jak cała nasza rodzina.
Gzik był dla mnie tak oczywisty,
że dziwiłam się gdy kolejne osoby
nie wiedziały o czym mówię.

Oczywiste było,
że dziadek i mama jedli go z olejem lnianym.
Oczywiste było,
że do twarogu dodawaliśmy tylko śmietanę i cebulę.
Oczywiste było,
że gdy zbliżał się piątek
mogłam liczyć na mój ukochany obiad
- jajo, albo gzik :))


A dziś, serce mi się raduje,
gdy Pan Wu,
który gzika nie znał,
dopomina się o ten obiad.

********************

Dzięki akcji Regionalne Smaki, którą organizuje Renata,
mogłam w końcu napisać o naszej małej
rodzinnej, gzikowej tradycji i jedzeniowej miłości :)

Przepis podaję taki, jaki zawsze robiliśmy i robimy w domu.

Skład: 500 g półtłustego twarogu (najlepiej swojski), minimum jedna duża śmietana 12% (18% jest za gęsta, a jogurt zmienia smak gziku), 2 średnie cebule, pieprz, sól;
  • twaróg rozdrabniamy widelcem,
  • dodajemy cebulę pokrojoną w kostkę,
  • dodajemy śmietanę, doprawiamy pieprzem i solą;


Do podania: ziemniaki ugotowane w mundurkach, olej lniany;

Oczywiście można udekorować szczypiorkiem i/lub czerwoną cebulą.
Olej możemy dodać od razu do miski z gzikiem, lub każdy sobie na talerzu (jednak nie wszyscy lubią ten bardzo zdrowy olej - dziadek całe życie jadł kanapkę z olejem lnianym i odporność miał jak mało kto).
Proponuję obiad ten jeść w cieplejsze dni - twaróg ma działanie wychładzające i może nam zimą zmniejszyć odporność. Ponadto, zimą nie ma sezonu na twaróg (natura mądrą jest!) - kupujemy twaróg od gospodyni i zaczyna ona sprzedaż wtedy kiedy krowy wyjdą na trawkę. Owszem, w zimowym okresie, "nasza" gospodyni czasem robi ser, ale mówi, że ma taki smak i zapach, że nie chce go sprzedawać.



Znacie pyry z gzikiem? Lubicie?


********************

Pyry z gzikiem na blogach:

czwartek, 26 listopada 2015

Regionalne smaki, czyli piróg biłgorajski / i... powiedz kotku co masz w środku!

Ale ona ma wypasioną furę!
A widziałaś jaką ma chatę?
I w ogóle, ta figura, ta uroda...
No ale wiadomo, jak się ma kasę to można tak wyglądać.
Sfartoliło jej się w życiu.

Założę się, że nie raz słyszeliście takie słowa pod czyimś adresem.
A może ktoś z Was tak kiedyś powiedział?

A prawda zwykle jest bardziej skomplikowana niż nam się wydaje.

Ma super furę, bo ją na nią stać.
Bo jej mąż ciężką pracą na tę furę zarobił.
I z resztą, kto im zabroni mieć super furę?
I na tę chatę też zarobił, albo zarobili wspólnie.
Ona pięknie tę chatę urządziła.
Bo ma zmysł i smykałkę.
Choć może wcale jej to nie cieszy,
bo na co dzień jest sama.
Mąż przecież ciągle w pracy.
Uroda i figura kosztują ją masę wyrzeczeń,
masę czasu spędzonego na ćwiczeniach.
Bo może chce zawsze wyglądać i czuć się piękna?
Dla siebie i swojego męża?
A może wyglądem i pracą nad swoim zewnętrzem chce coś nadrobić?
Chce ukryć coś co w niej słabe?
A może po prostu dbanie o siebie to jej pasja?

Moglibyśmy zadać sobie jeszcze masę takich pytań,
ale po co?
Lepiej żyjmy swoim życiem. :)
I cieszmy się nim!

****************


Takie życiowe sytuacje ogarnęły moją głowę,
gdy upiekłam piroga biłgorajskiego.
Nie grzeszy on urodą,
ale czy to znaczy, że jest niedobry?
A jeśli byłby piękny, to byłby smaczny, czy też nie?
Nie wiem.
No właśnie, nie wiem!
Dopóki nie spróbuję.
Nie poznam.

****************

Piroga biłgorajskiego upiekłam w ramach akcji Regionalne smaki,
którą organizuje Renata z bloga Codziennik kuchenny.
Piróg ten, wpisany jest na listę Produktów tradycyjnych województwa lubelskiego.
Farsz do piroga bardzo smakował mi przed pieczeniem.
Po, okazał się zbyt mdły, więc radzę dodać znacznie więcej pieprzu ziołowego i sporo mięty.
Jako wypiek dość suchy, jedliśmy go z przecierem paprykowym i ze śmietaną zmieszaną z miętą.


Składniki farszu: 500 g ziemniaków, 300 g kaszy gryczanej palonej, 200 g tłustego twarogu, 3/4 szkl. kwaśnej śmietany (22%), skwarki z 200 g wędzonego boczku (w wersji wegetariańskiej, polecam skwarki z kaszy gryczanej), 1 łyżka suszonej mięty (dałam świeżą), 1 łyżka pieprzu ziołowego, sól i czarny pieprz do smaku;
  • Ziemniaki pokroić w kostkę, ugotować do miękkości. Odcedzić ziemniaki, pozostawiając ok. 2 cm wody. 
  • Do garnka ziemniakami dodać suchą kaszę gryczaną i ugnieść na gładką masę.
  • Garnek przykryć pokrywką, pozostawić na ok. 1 godzinę do zmięknięcia kaszy.
  • Gdy kasza będzie miękka (sprawdzić rozgniatając kaszę między palcami), dodać pokruszony twaróg, skwarki wraz z wytopionym tłuszczem, śmietanę, przyprawy. 
  • Farsz dokładnie wymieszać, przyprawić i pozostawić do wystygnięcia.

Składniki ciasta: 500 g mąki pszennej (u mnie 350 g mąki pełnoziarnistej + 150 g mąki typ 500), 200 g masła, 40 g świeżych drożdży, 200 ml kwaśnej śmietany (22%), 3 jajka, 1 łyżka cukru, 1 jajko do posmarowania ciasta;
  • Drożdże połączyć z cukrem, gdy się upłynnią dodać śmietanę i jajka - dokładnie wymieszać.
  • Do mąki dodać zimne masło, posiekać nożem, aby składniki dobrze się połączyły. 
  • Do mąki i masła dodać wcześniej przygotowane płynne skadniki i zagnieść ciasto.
  • Z ciasta uformować kulę, zawinąć w folię i włożyć do lodówki na godzinę.
  • Schłodzone ciasto podzielić: 2/3 ciasta użyć do wyłożenia blaszki, 1/3 użyć na wierzch piroga.
  • Ciasto podsypać mąką i rozwałkować na placek o grubości ok. 1 cm. 
  • Blaszkę wysmarować masłem, wyłożyć spód i brzegi rozwałkowanym ciastem, które należy dokładnie docisnąć do formy. 
  • Następnie nałożyć zimny farsz, który trzeba wyrównać i wygładzić łyżką. Farsz powinien lekko odstawać od ścianek blaszki, aby można było wcisnąć tam ciasto nakrywające piróg z góry.
  • Rozwałkować pozostałe ciasto i przykryć nim farsz. Za pomocą noża wsunąć brzegi ciasta między farsz, a brzegi foremki.
  • Wierzch ciasta ponakłuwać widelcem i posmarować roztrzepanym jajkiem.
  • Piróg piec ok. 1 godziny w piekarniku nagrzanym do 180 stopni,
  • Pozostawić do całkowitego wystygnięcia, inaczej może się pokruszyć.


Piroga upiekłam wieczorem, jedliśmy następnego dnia na obiad. Pokroiłam go w grube plastry i podsmażyłam na patelni na maśle klarowanym.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Manty z sosem malinowym i borówkowym, czyli pierogi na lato



W moich wspomnieniach nie ma pulchnej babci,
która wiecznie coś pichci w kuchni.
A tym bardziej nie ma babci, która lepi pierogi.
"Nie lubię babrać się mąką".
Jest babcia w zawsze pofarbowanych włosach,
z perłowymi paznokciami i różowymi usteczkami.

A ja i Ajwonka w mące się babrzemy. :)
Od kilku lat wspólnie.
Ajwonka robi ciasto, ja farsz, wspólnie lepimy.
Bardzo lubię to lepienie.
Ciasto jest jak plastelina.



Przy okazji wspólnego MMMAKowego letniego pierogowania,
lepiłam sama.
Bo cała masa zajęć, bo to, bo tamto,
bo na ostatnią chwilę.
Pomysł był inny, ale nie zdążyłam wypróbować.
Z pomocą przyszedł przepis Madame Edith.
Ciekawa jestem co tym razem wymyśliły Magda, Marzena, Małgosia i Kamila. :)

Skład na farsz taki jak do naleśników: 500 g twarogu półtłustego, 2 żółtka, cukier waniliowy do smaku;
  • wszystko razem dokładnie wymieszać;
Skład na ciasto: 400 g mąki (użyłam typ 750), 2 jaja, 2 łyżki oleju, 90-100 ml mleka;
  • mieszamy mąkę, jaja, olej,
  • powoli dolewamy mleko, ciasto zagniatamy,
  • ciasto musi być zwarte i plastyczne,
  • odkładamy na 15 minut,
  • na opruszonym mąką blacie rozwałkowujemy cienko ciasto, wycinamy kółka (minimum 9 cm średnicy),
  • nakładamy farsz i sklejamy w sakiewkę (dokładny instruktaż u Madame Edith),
  • manty gotujemy na parze (układamy na naoliwionym sitku) około 20 minut;
Sosy owocowe: maliny, borówki lub jagody, ewentualnie odrobina cukru i wody;
  • w osobnych garnuszkach dusimy owoce,
  • w razie konieczności dodajemy wodę i cukier,
  • sos będzie gotowy gdy owoce się rozpadną.




Manty najlepsze są świeże, na ciepło, z ciepłymi sosami i z jogurtem greckim. Później twardnieją. Ja swoje manty robiłam metodą 'na oko' i były trochę za twarde. Może wato pominąć jedno jajko? 
Odgrzałam je dzień później z owocami. Ta forma też była bardzo smaczna. :)

wtorek, 3 czerwca 2014

Szparagi z kaszą gryczaną, łososiem i suszonymi grzybami

Od dwóch dni chcę opublikować ten wpis,
bo lada moment skończy się sezon na szparagi.
A jeszcze jakieś przepisy mam w zanadrzu...
Czasem nie wiem co napisać.
Niektórym wówczas zazdroszczę lekkości pióra
i całej masy pomysłów w głowie.
Skąd to brać? Kto wie? :)


Ja dziś wiem jedno na pewno.
Połączenia z pozoru dziwne i niepasujące do siebie
mogą być zaskakująco dobre!
Tak jest z dzisiejszym przepisem.
A czy tak też jest z ludźmi?
Czy to przeciwieństwa się przyciągają?
W przyjaźni, koleżeństwie jak najbardziej.
W związku nie bardzo.
Tak myślę ja.
Tak z autopsji. :)
I w jednym i w drugim przypadku. ;)

Oryginalny przepis (klik) był z połowy mojej porcji i podobno był dla 3 osób.
Podobno, bo moją podwójną zjadły 3 osoby...
Jako, że były dokładki obstawiam, że to ilość dla maks. 4 osób. ;)


Skład: 200 g kaszy gryczanej, 500 g filetu z łososia, 2 pęczki szparagów, 50 g (dwie duże garście) suszonych grzybów, pęczek natki pietruszki, skórka starta z połowy cytryny, 3 ząbki czosnku, pół cebuli, olej rzepakowy, twaróg do posypania, sól, pieprz;
/porcja dla 4 osób/
  • grzyby opłukujemy i zalewamy zimną wodą, moczymy godzinę,
  • kaszę gotujemy 15 minut i odcedzamy,
  • szparagi obieramy, obcinamy zdrewniałe końcówki, kroimy na kawałki,
  • szparagi układamy w naczyniu do gotowania na parze, a na nich wymoczone i odciśnięte grzyby; gotujemy na parze 10-15 minut tak by były chrupkie,
  • po ugotowaniu wyciągamy grzyby i kroimy w małe kawałki,
  • na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju, wrzucamy posiekamy drobno czosnek i cebulę, smażymy na małym ogniu około 4 minuty,
  • pokrojonego w kostkę łososia dodajemy do cebulki wraz z grzybami, doprawiamy solą, mieszamy i smażymy 4 minuty,
  • dodajemy kaszę gryczaną, posiekaną natkę pietruszki i skórkę z cytryny, doprawiamy pieprzem i solą, smażymy 2 minuty, mieszamy co chwilkę,
  • dodajemy szparagi i 6 łyżek oleju, mieszamy, smażymy przez minutkę,
  • podajemy z twarogiem.


Gorąco polecam Wam to zaskakująco pyszne danie! Szparagi ugotowane na parze były cudownie chrupkie i absolutnie niełykowate. A dodatek wiejskiego, jednodniowego twarogu... Ach!

Po takim obiedzie można zgodnie zagrać w bierki. :)))



poniedziałek, 18 marca 2013

Co do pracy? #3 Twaróg z olejem lnianym, papryką i prażonym słonecznikiem


Dziś - myślę zdrowa propozycja.
Trochę nabiału.
Trochę błonnika.
Trochę warzyw.
I olej lniany.
Jednym z ulubionych obiadów Za Rzeką są pyry z gzikiem.
Uwielbiamy to postne danie.
Zwykle kończy się obżarstwem...
Ajwonka zawsze do twarogu dolewała sobie olej lniany.
Ja miałam długie zęby. W końcu to się zmieniło i od kilku lat nie wyobrażam sobie inaczej.
I bardzo dobrze, bo wiecie jakie olej ów ma właściwości? Przeczytacie o tym pod przepisem :).

Skład: 250 - 275 g twarogu (ja najczęściej kupuję półtłusty), pół czerwonej papryki, duża garść słonecznika łuskanego, ok. 100 g śmietany (u mnie 12%, oczywiście można zastąpić jogurtem), 2-3 łyżki oleju lnianego, sól morska, świeżo zmielony pieprz;
  • słonecznik prażymy na suchej patelni,
  • twaróg przerzucamy do blendera, dodajemy śmietanę, olej, sól, pieprz - miksujemy,
  • paprykę kroimy w kostkę,
  • słonecznik i paprykę wrzucamy do sera - całość mieszamy;

Właściwości*: 
- wspomaga metabolizm, 
- ma dobroczynny wpływ na działanie układu nerwowego, 
- obniża poziom tak zwanego „złego cholesterolu”, 
- zapobiega chorobom nowotworowym, 
- obniża ryzyko zachorowania na choroby układu krążeniowego, 
- pomaga skutecznie redukować tkankę tłuszczową i utrzymywać właściwą równowagę hormonalną, 
- może doskonale zapobiegać występowaniu reakcji alergicznych.
- można go wykorzystać do leczenia trądziku różowatego, do poprawy kondycji włosów oraz paznokci.

Olej najlepiej nadaje się właśnie do twarogu oraz do sałatek.
Największe właściwości ma po zmiksowaniu - np. z twarożkiem :).
Do jego smaku niektórzy muszą się przyzwyczaić, jest dosyć specyficzny, ale ja już nie wyobrażam sobie białego sera bez tego dodatku :).

A Wy znacie ten olej? Używacie?
Mój dziadek w oleju lnianym maczał chleb :)

P.S. Post czwartkowy się robi ;)

* informacje ze strony http://olejlniany.org/

środa, 26 października 2011

pasty dwie

Zauważyłam ostatnio rzecz nową jaką jest wafelkowe jajo :). A raczej połówka pustego jaja, którą wypadałoby czymś napełnić. A może tradycyjnym jajem? :D nie no, może lepiej wymyślić coś bardziej ambitnego :). Coś co w razie nadmiernej ilości można położyć na chleb i coś co nie spowoduje szybkiego nasiąknięcia wafelka. Tak więc mokre nadzienia odpadają. Oczywiście odrzuciłam słodkie tematy, mimo że jak najbardziej można je do jaja upchnąć. 


Na imprezę urodzinową, pasty zrobiłam dwie. Pierwszą zgapiłam od magdy k., a druga to tradycyjna, moja ulubiona...

Pasta pierwsza, czyli makrelowo - twarogowa z dodatkiem:
  • jedną średnią makrelę czyścimy z ości i skóry, wrzucamy do blendera,
  • dorzucamy 250g twarogu półtłustego,
  • dodajemy ok. 150g serka kanapkowego śmietankowego (w oryginalne była to philadelfia, ale ja użyłam biedronkowego - takie niebieskie opakowanie, płaskie pudełko),
  • solimy, pieprzymy, miksujemy,
  • kilka lub kilkanaście suszonych pomidorków kroimy w paski i mieszamy z naszą pastą;


Pasta druga, czyli oczywiście jajeczna, a co!:
  • 5 jaj gotujemy na twardo, obieramy i kroimy w drobną kosteczkę,
  • drobno siekamy szczypiorek (ilość wg uznania),
  • solimy, pieprzymy i mieszamy z majonezem i łyżeczką musztardy,
  • w drobną kosteczkę kroimy pół czerwonej papryki i dodajemy do reszty, 
  • dodatkowo można dołożyć drobną posiekaną wędlinę;


Pastami napełniamy nasze jajka od razu przed podaniem, bo nie oszukujmy się, jaja w końcu miękną. Powyższe proporcje starczą na dwa opakowanie wafli, a wafle te kupiłam w rossmannie :)

czwartek, 20 października 2011

rrruuuskie!




Pierogi rzecz jasna :). Wiem wiem, każdy z Was je zna, pewnie i lubi, więc może ten post okazać się niezbyt ciekawy. Jednak kto z Was je robi? Dają nam je mamy, babcie, kupujemy mrożone, jemy w barach mlecznych... Bo po co się grzebać w mące i bawić w lepienie? Ano po to, bo takie są najlepsze! Farsz zawsze będzie doprawiony, będzie w nim czuć ser, a nie same ziemniaki, ciasto będzie takie jak lubimy, a nie twarde jak kamień. I najważniejsze - farsz będzie dobrze wyczuwalny, będzie go sporo :)




Szczerze mówiąc to jeszcze nigdy nie jadłam lepszych pierogów, niż te, które robi Ajwonka. Pewnie każdy tak powie - moja mama / babcia / ciocia robi najlepsze na świecie. Jednak oceniając całkiem obiektywnie - TE pierogi mają zawsze delikatne ciasto, które jest cieniutkie, farszu sporo i to farszu pikantnego dzięki świeżo zmielonemu pieprzowi... Mogłabym tak gadać bez końca ;) przejdźmy lepiej do meritum:

Farsz:
  • ok. 1 kg ziemniaków gotujemy w mundurkach, po ostudzeniu obieramy,
  • ok. 1 kg twarogu półtłustego mielimy na przemian z powyższymi ziemniakami,
  • 4 średniej wielkości cebule kroimy w kosteczkę i smażymy na złoto; dorzucamy do farszu,
  • pieprzymy, solimy i mieszamy rękoma;


Ciasto:
  • ok. 600 g mąki wysypujemy na stolnicę, robimy kopczyk,
  • w dziurkę kopczyku wlewamy 3-4 łyżki oleju,
  • mieszamy nożem i powoli, stopniowo wlewamy gorącą wodę (około 200 ml), ciągle mieszając nożem,
  • całość zagniatamy na gładką masę,
  • gotową kulę zawijamy w ściereczkę,
Lepienie: 
  • z ciastowej kulki odrywamy kawałek i robimy z niego węża, tak by pokroić go na kopytka,
  • kopytka rozwałkowujemy na kółka (pamiętajcie o rozsypaniu mąki pod kopytka i kółka),
  • nakładamy na kółeczka farsz - im więcej tym lepiej, ale tyle, by pierogi się skleiły - i lepimy pieroga,
  • gotowe pierogi układamy na tacy (lub czymś innym) wysypanej mąką,
  • pewnie dziwicie się, że kopytka, a nie wycinanie kółek szklanką - my tak robimy od zawsze i jest to wg nas znacznie szybszy sposób, a poza tym każdy pieróg jest unikalny :) nie ma jednakowych ;)


Gotowanie:
  • pierogi wrzucamy do gotującej się, osolonej wody,
  • jak wypłyną to można wyciągać,
  • my w ok. 5 l wody gotujemy ok. 30 pierogów, potem następna partia :) (a ta surowa, która czeka, ma czekać przykryta ściereczką :) ),
Jemy :)
  • takie świeżo ugotowane, gorące pierożki najlepiej mi smakują z podsmażoną cebulką :)

A następnego dnia, podsmażone na bardzo chrupiące na patelni... :)

P.S. Muszę dodać, że ruskie to moje ulubione danie. Jak byłam młodą dziewczynką ;) to wracając do domu z jakiejś kolonii, obozu itp. pierożki już na mnie czekały :D. Na obozy już nie jeżdżę, ale pierogowe niespodzianki zdarzają się Za Rzeką - wcale nie tak rzadko :D. 

P.S.2. Pierogi zgłaszają się do DOMOWEJ PIEROGARNI w poniższej akcji:


      wtorek, 10 maja 2011

      twaróg, rzodkiewka, szczypior

      Obiecałam, że kolejny przepis będzie prosty, łatwy i przyjemny. I szybki. Z obietnicy nie dość, że się wywiązuję, to dodaję gratisy! I to jakie! Bo przepis na dodatek jest  pożywny, dobry dla tych co na diecie (zwłaszcza białkowej) i zdrowy. Zdrowy, bo twaróg. Zdrowy, bo warzywa, które o tej porze roku są całkiem całkiem :) i w końcu zdrowy, bo olej lniany. Olej, który jest dobry na wszystko - znajdziecie go w almie, w chacie polskiej (tam jest z Wielkopolski, jest niedrogi i ja lubię go najbardziej - okazuje się, że olej ów, olejowi owemu nierówny ;) ), w sklepach ze zdrową żywnością, a nawet - podobno (nie sprawdzałam) w aptece. Nadaje się on do sałatek i do twarogu - do niego przede wszystkim. Swoje najlepsze właściwości ma w momencie zmielenia go z twarogiem. 
      Koniec tych zdrowych mądrości ;) do dzieła!

      • 1/2 kg twarogu,
      • 2 łyżki śmietany (jogurtu naturalnego),
      • 2-3 łyżeczki oleju lnianego (ja daję nawet więcej, ale nie każdy lubi aż tak intensywny smak),
      • sól, pieprz,
      wszystkie składniki miksujemy (blendujemy) na gładką masę i... i po prostu wrzucamy:
      • pęczek posiekanego szczypiorku,
      • pęczek pokrojonej w kostkę rzodkiewki;
      Jak znalazł na śniadanie pierwsze, na śniadanie drugie... na kolację :) Ja najbardziej lubię ze świeżą bułką lub chlebem żytnim - z masłem rzecz jasna! :)
       

      P.S. Jeśli ktoś skusi się na kupno rzeczonego oleju, to pamiętajcie, że ma on krótki termin ważności (ok. 2 miesiące). Choć zdarzało mi się używać go po terminie i smakował tak samo, a i sensacji żadnych nie było :)

      czwartek, 14 kwietnia 2011

      leniwe ruskie

      Czy znacie kogoś kto nie lubi pierogów ruskich? Bo ja nie :) Przedkładam je ponad wszelkie inne. No może te wigilijne z kapustą i prawdziwkami im dorównują :)
      W jednym z ostatnich numerów Palce lizać pojawiły się przepisy całkowicie bezmięsne. 
      A wśród nich bardzo proste placki. Składniki takie jak na farsz ruskich, tj. ugotowane ziemniaki, twaróg, podsmażona cebulka (proporcje 2:1 - 0,5 kg ziemniaków, 0,25 kg twarogu; a cebule dwie średnie lub duże). Polecam Wam twaróg sklepowy półtłusty. Ja użyłam tego całkiem wiejskiego i miałam mały problem z przewracaniem placków na patelni - troszkę się nie trzymały kupy :)



      Ugotowane ziemniaki mielimy przez maszynkę wraz z twarogiem. Do tej masy wrzucamy usmażoną cebulę oraz 1 surowe jajo (jedno jajo na powyższe proporcje). Sól, pieprz. Mieszamy dokładnie. Formujemy placki, obtaczamy w bułce tartej i wrzucamy na rozgrzaną oliwę.
      Autor przepisu podał placuszki z sosem pomidorowym. Ja jednak wolę je same bądź z odrobiną śmietany. Sos pomidorowy raczej "zabiłby" ten wspaniały smak ruskich :)



      Tak więc moi drodzy - macie lenia do lepienia, róbcie placki :)

      wtorek, 5 kwietnia 2011

      zielenina i twaróg

      Zanabyłam wielką ilość rukoli. Trzeba było ją jakoś fajnie spożytkować. Miała być sałatka z twarogiem i pomidorkami, ale nie tym razem ;)
      Z racji tego, iż mam stałe źródło świeżego, wiejskiego sera prosto od krowy - mogę cudować :) 
      0,5 kg twarogu zalewamy olejem lnianym (ok. 2-3 łyżki) i blendujemy na gładką masę. Aby ser nie był aż tak gęsty, dorzuciłam dwie łyżeczki jogurtu. Posiekaną natkę pietruszki (ja dałam pół dużego pęczka) i rzeczoną rukolę (3 duuuże garście) wrzucamy do sera. Sól, świeżo zmielony pieprz i znów blender.


      Teraz tylko do pojemnika i na następny dzień do pracy jak znalazł.

      P.S. Ciekawe czy moi wegetariańscy czytelnicy będą zadowoleni :)

      LinkWithin

      Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...