Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięso. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięso. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lutego 2016

Pikantny kapuśniak z przecierem pomidorowym, czyli zupa na zimę


Pomyśleć, że kiedyś miałam długie zęby na zupy.
Owszem, niektóre jadłam,
ale bez większej radości.
Kilku zup absolutnie nie tykałam,
żurku, białego barszczu, grzybowej...
Kapuśniak jednak lubiłam.
Tak jak ogórkową.
I nie rozumiałam gdy niektórzy dorośli mówili, 
że oni kapuśniaku nie mogą.
Jak można czegoś nie móc skoro się lubi?
Jak może boleć brzuch?


Przekonałam się o tym wiele lat później.
Nie było to przyjemne doświadczenie.
Od kapuśniaku zaczęłam więc stronić.
I to ze smutkiem,
więc czasem go robiłam.
Chyba tylko po to, żeby przypomnieć sobie czemu go robię tak rzadko.

Aż w końcu przyszedł czas na zmianę.
Jakiś czas temu, w moje ręce wpadła kapusta kiszona, która składała się z kapusty, marchewki i soli.
Koniec.
Po kapuśniaku z tej kapusty
czułam się... normalnie!

Czy to była zasługa składu?
Myślę, że nie tylko,
ale to na pewno miało znaczenie!




Z przyjemnością zapraszam Was dziś na jedną z moich ulubionych zup.
Na kapuśniak, w nieco odmienionej formie.
Takiej na zimę,
gdy potrzebujemy się rozgrzać.

Jestem ciekawa jakie zimowe zupy wyczarowały moje koleżanki.


Skład: 5 dużych ziemniaków, 2 średnie marchewki, 750 g kapusty kiszonej, 300 g pikantnej kiełbasy (lub suchej usmażonej na patelni z ostrą papryczką - u mnie kawałeczek habanero), 2 średnie cebule, 400 ml przecieru pomidorowego, 2 litry wody, łyżka masła, łyżka masła klarowanego, 2 liście laurowe, 5 kulek ziela ang., pieprz, sól;
  • ziemniaki i marchewkę obieramy, myjemy, kroimy w kostkę; zalewamy wodą (2l), dodajemy łyżkę masła i gotujemy do miękkości,
  • kapustę kiszoną kroimy, przekładamy do osobnego garnka, zalewamy wodą (tyle, by delikatnie przykryło kapustę), dodajemy ziele i liście i gotujemy 30 minut,
  • kiełbasę kroimy w plastry, cebulę w kostkę,
  • na patelni rozgrzewamy masło klarowane, dodajemy drobno posiekaną papryczkę (jeśli używamy) i plastry kiełbasy; układamy je tak, by każdy plaster się usmażył na chrupiąco z każdej strony;
  • widelcem ściągamy gotową kiełbaskę na talerz, a na patelnię wrzucamy cebulę; smażymy tak długo aż będzie złota,
  • ugotowaną kapustę odcedzamy (wywaru nie wylewamy) i dodajemy do miękkich warzyw (nie wcześniej, bo warzywa nam się nie ugotują),
  • dodajemy cebulę i kiełbasę, oraz przecier,
  • zagotowujemy,
  • doprawiamy solą i pieprzem, oraz wywarem z kapusty jeśli zupa jest za mało kwaśna;


Dodatek habanero sprawia, że zupa jest naprawdę ostra. Jeśli nie jesteście fanami pikanterii, dodajcie np. papryczkę pepperoni.
Zupę tę zagryzaliśmy chałką domowej roboty :)

Macie jakieś doświadczenia z kapuśniakiem? :)

czwartek, 26 listopada 2015

Regionalne smaki, czyli piróg biłgorajski / i... powiedz kotku co masz w środku!

Ale ona ma wypasioną furę!
A widziałaś jaką ma chatę?
I w ogóle, ta figura, ta uroda...
No ale wiadomo, jak się ma kasę to można tak wyglądać.
Sfartoliło jej się w życiu.

Założę się, że nie raz słyszeliście takie słowa pod czyimś adresem.
A może ktoś z Was tak kiedyś powiedział?

A prawda zwykle jest bardziej skomplikowana niż nam się wydaje.

Ma super furę, bo ją na nią stać.
Bo jej mąż ciężką pracą na tę furę zarobił.
I z resztą, kto im zabroni mieć super furę?
I na tę chatę też zarobił, albo zarobili wspólnie.
Ona pięknie tę chatę urządziła.
Bo ma zmysł i smykałkę.
Choć może wcale jej to nie cieszy,
bo na co dzień jest sama.
Mąż przecież ciągle w pracy.
Uroda i figura kosztują ją masę wyrzeczeń,
masę czasu spędzonego na ćwiczeniach.
Bo może chce zawsze wyglądać i czuć się piękna?
Dla siebie i swojego męża?
A może wyglądem i pracą nad swoim zewnętrzem chce coś nadrobić?
Chce ukryć coś co w niej słabe?
A może po prostu dbanie o siebie to jej pasja?

Moglibyśmy zadać sobie jeszcze masę takich pytań,
ale po co?
Lepiej żyjmy swoim życiem. :)
I cieszmy się nim!

****************


Takie życiowe sytuacje ogarnęły moją głowę,
gdy upiekłam piroga biłgorajskiego.
Nie grzeszy on urodą,
ale czy to znaczy, że jest niedobry?
A jeśli byłby piękny, to byłby smaczny, czy też nie?
Nie wiem.
No właśnie, nie wiem!
Dopóki nie spróbuję.
Nie poznam.

****************

Piroga biłgorajskiego upiekłam w ramach akcji Regionalne smaki,
którą organizuje Renata z bloga Codziennik kuchenny.
Piróg ten, wpisany jest na listę Produktów tradycyjnych województwa lubelskiego.
Farsz do piroga bardzo smakował mi przed pieczeniem.
Po, okazał się zbyt mdły, więc radzę dodać znacznie więcej pieprzu ziołowego i sporo mięty.
Jako wypiek dość suchy, jedliśmy go z przecierem paprykowym i ze śmietaną zmieszaną z miętą.


Składniki farszu: 500 g ziemniaków, 300 g kaszy gryczanej palonej, 200 g tłustego twarogu, 3/4 szkl. kwaśnej śmietany (22%), skwarki z 200 g wędzonego boczku (w wersji wegetariańskiej, polecam skwarki z kaszy gryczanej), 1 łyżka suszonej mięty (dałam świeżą), 1 łyżka pieprzu ziołowego, sól i czarny pieprz do smaku;
  • Ziemniaki pokroić w kostkę, ugotować do miękkości. Odcedzić ziemniaki, pozostawiając ok. 2 cm wody. 
  • Do garnka ziemniakami dodać suchą kaszę gryczaną i ugnieść na gładką masę.
  • Garnek przykryć pokrywką, pozostawić na ok. 1 godzinę do zmięknięcia kaszy.
  • Gdy kasza będzie miękka (sprawdzić rozgniatając kaszę między palcami), dodać pokruszony twaróg, skwarki wraz z wytopionym tłuszczem, śmietanę, przyprawy. 
  • Farsz dokładnie wymieszać, przyprawić i pozostawić do wystygnięcia.

Składniki ciasta: 500 g mąki pszennej (u mnie 350 g mąki pełnoziarnistej + 150 g mąki typ 500), 200 g masła, 40 g świeżych drożdży, 200 ml kwaśnej śmietany (22%), 3 jajka, 1 łyżka cukru, 1 jajko do posmarowania ciasta;
  • Drożdże połączyć z cukrem, gdy się upłynnią dodać śmietanę i jajka - dokładnie wymieszać.
  • Do mąki dodać zimne masło, posiekać nożem, aby składniki dobrze się połączyły. 
  • Do mąki i masła dodać wcześniej przygotowane płynne skadniki i zagnieść ciasto.
  • Z ciasta uformować kulę, zawinąć w folię i włożyć do lodówki na godzinę.
  • Schłodzone ciasto podzielić: 2/3 ciasta użyć do wyłożenia blaszki, 1/3 użyć na wierzch piroga.
  • Ciasto podsypać mąką i rozwałkować na placek o grubości ok. 1 cm. 
  • Blaszkę wysmarować masłem, wyłożyć spód i brzegi rozwałkowanym ciastem, które należy dokładnie docisnąć do formy. 
  • Następnie nałożyć zimny farsz, który trzeba wyrównać i wygładzić łyżką. Farsz powinien lekko odstawać od ścianek blaszki, aby można było wcisnąć tam ciasto nakrywające piróg z góry.
  • Rozwałkować pozostałe ciasto i przykryć nim farsz. Za pomocą noża wsunąć brzegi ciasta między farsz, a brzegi foremki.
  • Wierzch ciasta ponakłuwać widelcem i posmarować roztrzepanym jajkiem.
  • Piróg piec ok. 1 godziny w piekarniku nagrzanym do 180 stopni,
  • Pozostawić do całkowitego wystygnięcia, inaczej może się pokruszyć.


Piroga upiekłam wieczorem, jedliśmy następnego dnia na obiad. Pokroiłam go w grube plastry i podsmażyłam na patelni na maśle klarowanym.

wtorek, 1 września 2015

O porażkach, sukcesach i pysznej zapiekance z resztek :)


Niespełna tydzień temu zdałam egzamin.
Nie mogę powiedzieć, że był to najtrudniejszy egzamin jaki przyszło mi dotychczas zdawać.
Jednak inaczej jest uczyć się i zdawać, kiedy jest się na studiach i w szkole,
a inaczej wtedy gdy o edukacji zapomnieliśmy już milion razy.
Inaczej jest uczyć się tego co w miarę się ogarnia,
a inaczej tego, do czego nie ma się za bardzo podstaw.
Fizyka wróciła do mnie jak ten bumerang.
Odżyły niefajne wspomnienia z nią związane
i pojawiło się fizyczne pojęcie, zwane oporem. :)
I z tym oporem o oporze się uczyłam.
Notatki nie raz oblałam łzami,
uznając, że to nie dla mnie, że się nie nadaję.
Zniecierpliwienie i złość sięgały apogeum
i chylę czoła Panu Wu za jego spokój, opanowanie i zrozumienie. ;)


Dziś jestem z siebie bardzo dumna,
że jednak się udało,
że wiele się o sobie dowiedziałam,
że fizyczny demon z przeszłości prysnął jak bańka mydlana.
Tym bardziej, że nie zdałam ledwo co.
A zdałam z bardzo dobrym wynikiem.

Przez te wszystkie zdarzenia
lato trochę mi umknęło.
Nie wykazywałam się w kuchni,
bo albo mnie w niej nie było,
albo robiłam coś na szybko
(dziwię się, że fasolka szparagowa i kalafior nie śnią mi się po nocach ;)).
Za to teraz, cieszy mnie każda zwykła chwila dnia codziennego.
Naprawdę z przyjemnością opróżniam zmywarkę,
ogarniam łazienkę i myję okna.
I z przyjemnością wracam do kuchni,
Nawet wtedy (a może zwłaszcza wtedy), gdy patrzą się na mnie resztki.
Nie od dziś wiadomo, że z resztek można cuda wyczarować.
Z kolacji zostało trochę ZaRzekowej fasolki.
Z obiadowego gziku zostały 4 duże ziemniaki.
Z weekendowego ucztowania na działce zerkały na mnie kiełbaski...
I troszkę śmietanki niewykorzystanej do tiramisu...


Skład: ugotowane 4 duże ziemniaki, 3 garście fasolki szparagowej (żółta i zielona), 3 kiełbasy (np. żywieckie), 1 duża cebula, łyżka oleju do smażenia, 80 ml śmietanki 30% (tyle miałam, ale proponuję trochę więcej), 3 średnie ząbki czosnku, 1 jajo surowe, świeże oregano, gałka muszkatołowa, pieprz, sól, 4 łyżki bułki tartej, kawałek masła do skrojenia na wierzchu zapiekanki;

  • piekarnik nagrzewamy do 200 stopni,
  • cebulę kroimy w kostkę i wrzucamy na rozgrzany na patelni olej,
  • kiełbasę kroimy w półplasterki i dodajemy do cebuli; smażymy tak długo aż kiełbasa się dobze zrumieni,
  • obrane ziemniaki kroimy w półplastry, fasolkę w większe kawałki i przekładamy na blaszkę lub naczynie żaroodp.,
  • dodajemy podsmażoną kiełbaskę i cebulę,
  • całość mieszamy,
  • w miseczce mieszamy śmietankę, jajo, przyprawy, zioła, start czosnek i tym zalewamy składniki zapiekanki,
  • wierzch posypujemy bułką tartą,
  • na całości rozkładamy małe kawałki masła,
  • pieczemy ok. 20-25 minut lub do momentu zrumienienia się bułki (ma być chrupiąca);

A Wy macie ulubione danie zrobione z tego co się nawinie? :)

I na koniec Helcia pomagając w nauce :P


wtorek, 24 lutego 2015

Cytrynowy makaron z jarmużem, czyli makaron na zimę / o sąsiadce

W niedzielę miałam (nie)przyjemność odwiedzić moją sąsiadkę.
To wyjątkowo męcząca sąsiadka.
Dobrze jednak, że nie odczuwam jej paskudnego charakteru w domowym zaciszu.



Musiałam do niej wpaść dosłownie na chwilę.
Czasem do niej zajdę, jednak staram się tego nie robić w weekend.
Tym razem mnie "wezwała".
Po raz kolejny przeżyłam szok.
Jak wiele osób lubi ją odwiedzać,
wręcz ubóstwiają ją.
Spędzają u niej cały dzień,
oglądają każdy jej kąt,
całymi rodzinami jedzą chemiczny obiad,
po którym ciągną małe dzieci na rurkę z kremem,
albo lody,
do tego zimny chemiczny napój,
a sami popijają ciepłą kawkę.
Przecież jest zima, trzeba coś ciepłego.
Dzieci nie muszą...

Przemykam chyłkiem, 
krokiem bardzo szybkim,
by jak najszybciej zakończyć wizytę.
Męczy mnie tłum, hałas i takie rodzinne weekendy.
Męczą i trochę smucą,
ale z drugiej strony, to nie mój problem!



My zjedliśmy pyszny zimowy makaron,
w domowym zaciszu,
nie u sąsiadki, której imię mogłoby brzmieć dostojnie.
Galeria.
Nazwisko jednak zdradza wszystko.
Handlowa.

*************

Dzisiejszy obiad otwiera kolejny rok, w którym wraz z MAKowymi dziewczynami ugotujemy dania na każdą porę roku. W ubiegłym, królowały pierogi. W tym, makarony!
Zapraszam do Magdy, Małgosi, Marzeny i Kamili.



Skład: 250 g makaronu (szerokie wstążki), jedna polędwiczka wieprzowa, 400 g jarmużu, 100 g mascarpone, sok z połowy cytryny, łyżka ciemnego sosu sojowego, łyżka masła klarowanego, 2 łyżki oleju rzepakowego, biały pieprz, sól, szczypta płatków chilli, skórka z cytryny;
  • umytą i osuszoną polędwiczkę nacieramy pieprzem i sosem sojowym, odstawiamy na godzinę do lodówki,
  • jarmuż myjemy, osuszamy, odkrawamy twarde końcówki, resztę kroimy i wrzucamy do blendera,
  • do jarmużu dodajemy sok z cytryny, olej rzepakowy i blendujemy,
  • piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni,
  • na patelni rozgrzewamy masło, na którym smażymy mięso, po dwie minuty z każdej strony,
  • mięso przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika na około 15 minut,
  • jarmuż przerzucamy na patelnię, na której smażyło się mięso, doprawiamy chilli, białym pieprzem, solą i kilka minut dusimy,
  • w między czasie wstawiamy wodę na makaron,
  • do jarmużu dodajemy mascarpone, dokładnie mieszamy i zostawiamy na małym ogniu,
  • ugotowany makaron odcedzamy, zostawiając 3 łyżki wody z gotowania, którą dodajemy do jarmużu wraz z makaronem, całość dokładnie mieszamy,
  • upieczone mięso kroimy w plastry, które układamy na jarmużowym makaronie,
  • na wierzch ścieramy skórkę z cytryny;




czwartek, 4 grudnia 2014

Pomarańczowy gulasz z plackami z kaszy gryczanej

W blogosferze zapanował świąteczny nastrój.
Świąteczne potrawy,
świąteczny wystrój,
kalendarze adwentowe,
pomysły na prezenty...

Chciałabym być tak zorganizowana, by na miesiąc przed świętami myśleć już tylko o świątecznym menu.
Może kiedyś się uda?
Póki co, na głowie sporo rzeczy,
a dodatkowo, bardzo dużo czasu spędzam w kuchni.
Nie gotuję nie wiadomo ile, ale zajmuje mi to dużo czasu.
Kolejny dowód na złą organizację? ;)
Bywa tak, że codziennie muszę po coś skoczyć do sklepu,
nawet w czasie gotowania.
Bywa, że nagle chcę ugotować coś innego i znów zmiana planu, zakupy...
No i to zmywanie sterty naczyń! ;)



Czasem próbuję zapanować nad tym chaosem,
ale efekty bywają... ekhm, różne ;)
Może Wy macie jakiś sposób na to wszystko?

Ja póki co, zapraszam na obiad. :)
Przepyszny gulasz z przepisu Karola Okrasy.

Skład na gulasz: 1 kg mięsa (np. polędwica wieprzowa, schab, karkówka), 40 g mąki pszennej, 400 g marchewek (4-5 średnich sztuk), 2 cebule, 3 ząbki czosnku, 1 pomarańcza i skórka starta z połowy pomarańczy, 2 łyżki miodu, kilka sztuk goździków, 3 liście laurowe, majeranek, szczypta cynamonu, 250 ml piwa, 500 ml wody, biały pieprz, sól;
  • mięso kroimy w kostkę, doprawiamy pieprzem i solą i mieszamy z mąką,
  • rozgrzewamy patelnię, wlewamy olej rzepakowy, na którym smażymy na złoto mięso,
  • cebulę kroimy w dużą kostkę, czosnek w małą,
  • marchewkę kroimy w plastry,
  • usmażone mięso przekładamy do garnka,
  • tę samą patelnię stawiamy na gaz, wlewamy miód,
  • gdy miód zacznie się pienić wrzucamy na niego cebulę i czosnek,
  • gdy się zeszklą dodajemy marchewkę, mieszamy,
  • dodajemy cynamon, goździki, majeranek, liście laurowe, całość mieszamy,
  • wlewamy piwo, doprowadzamy do wrzenia,
  • dodajemy skórkę pomarańczową, mieszamy,
  • całość przekładamy do mięsa,
  • wlewamy wodę,
  • pomarańczę obieramy, filetujemy i jej cząstki i sok dodajemy do reszty składników,
  • gulasz gotujemy 1-1,5 godziny (do miękkości mięsa i marchewki).


Placki skład: 400 g ugotowanej kaszy gryczanej (mniej niż 200 g suchej), 1 średni por, 1 duży surowy ziemniak, 2 małe ząbki czosnku, 2 jaja, 50-60 g mąki, sól, pieprz;
  • ziemniaka obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach,
  • pora kroimy w kosteczkę,
  • do miski wrzucamy ugotowaną kaszę, startego ziemniaka, jaja, pokrojonego pora, starty ząbek czosnku, 
  • doprawiamy pieprzem i solą,
  • dodajemy mąkę,
  • mieszamy ręką,
  • piekarnik ustawiamy na 180 stopni (termoobieg),
  • rozgrzewamy patelnię i wlewamy olej rzepakowy,
  • nakładamy czubatą łyżkę kaszy i formujemy nie za cienkie placki,
  • usmażone placki przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia,
  • wszystkie placki wkładamy na 5 minut do piekarnika,
  • wyjmujemy placki na talerz, polewamy sosem;


Bardzo Wam polecam ten przepis. U nas wszedł do stałego menu :)

Odkąd w Trójce pojawiła się nowa piosenka Piotra Bukartyka (jest w bocznym pasku), nie mogę przestać jej słuchać. :)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Komandos bagienny! Kurki z młodymi ziemniaczkami i kiełbaską


Mam kilku stałych "dostawców".
Takich domowych, ze świeżym, prawdziwym produktem.
Twaróg, jaja, ziemniaki, warzywa ogólnie, czasem szparagi wiosną.
Kurki. 
Kurki w sporych ilościach!
Kurki piękne, duże, jędrne, czyste.
Nie jakieś takie zwiędłe, małe, które widuję w sklepach.

Od lat kilku Komandos Bagienny regularnie przynosi kilogramy kurek do domu Za Rzeką.
Ajwonka i Gie nie są w stanie tego przejeść, więc wożą do pracy.
Jak jest jeszcze ich nadmiar to ja rozprowadzam wśród swoich.

 

W sobotę przy śniadaniu pytam Ajwonkę o kurki.
I wiem co odpowie "nie ma, za sucho przecież".
W sobotę wieczorem ktoś puka do drzwi.

- Pani Ajwonko, dziś mam tylko troszkę, tak za 6 zł (red. 400g)

Jaki normalny zbieracz grzybów znalazłby prawie pół kilo kurek gdy taka susza panowała??
Już rozumiecie skąd ksywa Komandos Bagienny? :P

- A mąż mówił, że jutro gości macie, to jakbym znalazł, to więcej przyniosę, co?
- Tak Panie Komandosie Bagienny! Niech przyniesie każdą ilość! (to ja)
- Ooo, pierożki lepicie. Pewnie na jutro już?

Niestety, w niedzielę nie było dostawy. Zakładam, że ogromna (jakże orzeźwiająca i piękna!) ulewa pokrzyżowała KB szyki. :)
Nic straconego...


Skład: 800 g kurek, 300-400 g kiełbasy wędzonej, ok. 26 małych młodych ziemniaków, 2 średnie cebule olej, garść koperku, sól, pieprz, tymianek;
  • ziemniaki (w mundurkach, obrane lub oskrobane) gotujemy w osolonej wodzie,
  • kurki myjemy, większe przekrawamy na mniejsze części,
  • kiełbaskę i cebulę kroimy w kosteczkę,
  • na rozgrzanej oliwie podsmażamy kilka minut kiełbasę, 
  • dodajemy kurki z tymiankiem,
  • gotujemy 10-15 minut,
  • dodajemy cebulkę,
  • po kilku minutach dodajemy ziemniaki, koperek, pieprz, mieszamy i gotujemy razem ze 2 minuty;


Źródło: Katarzynka

środa, 25 czerwca 2014

Szparagi z kurczakiem na nutę azjatycką

Obiad ten jadło trzech mężczyzn i ja.
Fajnie było, bo jednak zauważam, że wokół zwykle jest więcej pań niż panów.
Na imprezach rodzinnych,
na spotkaniach towarzyskich,
na spotkaniach ze znajomymi z liceum, studiów...
Czyli statystyki nie kłamią? :)

Najmłodszy mężczyzna, lat niespełna trzy, do stołu zasiadł,
a jakże!
Jednak bardziej interesująca dla jego podniebienia okazała się kromka suchego chleba.
Dobrze, że mężczyzna ów zna przede wszystkim domowy chleb. Bardzo razowy.
I od początku za nim przepada!



Mężczyznom starszym obiad smakował.
Jednemu tak po prostu,
a drugi był zachwycony.
Tak jak ja po kilku kęsach.
Mimo, że posmak głównie słodkawy.

Sezon na szparagi się kończy
i wcale nie namawiam Was byście lecieli je jeszcze kupić.
Pani Ela, o której pisałam tutaj,
mówi, że pole szparagowe trzeba zaorać najpóźniej w imieniny Jana.
Moja babcia wraz z początkiem czerwca przestaje szparagi kupować.
Przepis zalega mi od dłuższego czasu,
a muszę go wrzucić, bo jest przepyszny.
Za rok o nim zapomnę.
A szkoda by było. :)


Skład na sos: 10 łyżek jasnego sosu sojowego, 6 łyżek soku z cytryny, 6 łyżek wody, 4 łyżki cukru, łyżeczka mąki ziemniaczanej;
  • wszystkie składniki mieszamy;
Skład: 2 pęczki szparagów, 400 g piersi z kurczaka, 10-12 pieczarek, 250 g chińskiego makaronu (chow mein), 5 startych ząbków czosnku, 6 łyżek posiekanego szczypiorku, 1/2 łyżeczki białego pieprzu, 3 łyżki oleju (u mnie kokosowy), olej sezamowy do skropienia;
/dla 4 osób/
  • makaron gotujemy maks. 3 minuty, odcedzamy, opłukujemy zimną wodą,
  • odkrawamy zdrewniałe końcówki szparagów (białe obieramy), pozostałą część kroimy po skosie na grube plastry, a główki przekrawamy wzdłuż,
  • pierś kroimy w małą kosteczkę, doprawiamy solą, pieprzem, czosnkiem i 1 łyżką oleju kokosowego,
  • umyte pieczarki kroimy w plasterki,
  • w dużym garnku rozgrzewamy olej kokosowy (pozostałe 2 łyżki),
  • wrzucamy kurczaka, smażymy kilka minut,
  • dodajemy szparagi i pieczarki, smażymy kilka minut aż szparagi zaczną robić się miękkie,
  • dodajemy makaron i szczypior, mieszamy i chwilę smażymy,
  • wlewamy sos, zagotowujemy, w razie konieczności gotujemy chwilę,
  • skrapiamy olejem sezamowym.


Przypomnę Wam o tym daniu na początku kolejnego maja. :) 

Przepis pochodzi z Kwestii smaku.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...