Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciecierzyca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciecierzyca. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lutego 2017

Jarski obiad zimą, czyli czarny ryż z jarmużem i aromatyczną pieczoną ciecierzycą

W głowie miała totalną pustkę.
Gdy coś się w niej pojawiało
było niepełne,
nie miało sensu.
Kolejne pomysły były bez polotu
i najzwyczajniej w świecie
nie miały tego czegoś.
Odkąd zaczęła wierzyć,
że ma intuicję,
(jak się okazało ogromną!)
wiedziała, że nie może
skorzystać z pomysłów, których nie czuła.
Które,
jak to teraz mówią,
nie klikały.



Odpuściła,
zapomniała na chwilę,
a budząc się w niedzielę,
miała w głowie TO COŚ.
W zasadzie nie wiedziała do końca
jak będzie efekt,
ale zrobiła co czuje.
Wyszedł doskonały, zdrowy, bezmięsny i ładny obiad.

A ta opowiastka niech będzie wskazówką
i przełożeniem na inne,
poważniejsze aspekty życia.
Zawsze słuchaj siebie,
swojego wewnętrznego głosu,
swojego organizmu.
Jeśli trudno Ci usłyszeć,
wycisz się, zaufaj, skup.
A czasem, po prostu odpuść, wyluzuj.




Z tym podsumowaniem zapraszam Was na pierwszą, zimową odsłonę nowego cyklu pt.
JARSKIE DANIA NA CZTERY PORY ROKU.
Dań w sumie będzie 20, po 5 na każdą porę roku, na 5 blogach.
U Marzeny, Małgosi, Magdy, Alutki, Kamili.Czyli u MMMAK ;)
Zapraszam! Myślę, że wiele z Was skorzysta, bo wiem, że wiele moich czytelniczek nie je, lub rzadko je mięso. :) Jak ja.

Skład: 150 g czarnego ryżu, puszka ciecierzycy (lub tyle samo ugotowanej - nawet lepiej), 4 garście jarmużu, 10 pomidorów suszonych, 2 średnie pomarańcze, 2 łyżki oleju rzepakowego, 3 łyżeczki oliwy, 3-4 łyżeczki harissy*, szczypta papryki wędzonej ostrej, szczypta papryki wędzonej słodkiej, sól;

Porcja na 2 osoby
  • piekarnik nagrzać do 180 stopni,
  • pomarańcze obrać i wyfiletować (moje pomarańcze były bardzo dojrzałe i poległam w tej kwestii;)),
  • ryż przepłukać na sicie, przełożyć do garnka, zalać wodą (w stosunku 2:1) i gotować 30 minut (tak by nie był całkiem miękki); po ugotowaniu odcedzić;
  • ciecierzycę odcedzić i opłukać, osuszyć papierowym ręcznikiem i przełożyć na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia; dodać harissę, oliwę, papryki wędzone i szczyptę soli; wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 20-25 minut w międzyczasie 2-3 razy przemieszać,
  • na patelni rozgrzać olej, dodać jarmuż, szczyptę soli, a po chwili dodać suszone pomidory pokrojone w paski, chwilkę przesmażyć,
  • dodać ryż, wymieszać i smażyć około 5 minut, tak by ryż był miękki,
  • dodać ciecierzycę i cząstki pomarańczy wraz z powstałym sokiem, pomieszać, smażyć 2 minuty; ewentualnie doprawić do smaku.



*Harissa - arabska pikantna pasta. Można kupić gotową lub zrobić samemu.
Ja zrobiłam według przepisu Dominiki Wójciak ("Warzywo"), który podaję poniżej.
Jako, że nie miałam chilli, dodałam ostrą paprykę, co w konsekwencji nie dało dużej ostrości paście, ale to dobrze, bo Pan Wu. nie lubi pikantnych potraw.

Harissa: 2 ząbki czosnku, 2 łyżki soku z cytryny, 1/2 łyżeczki ziaren kuminu, 1/2 łyżeczki ziaren kolendry, 1/4 łyżeczki ziaren kminku, 1 łyżka chilli w proszku, 1/2 łyżeczki wędzonej papryki, 1 łyżka przecieru pomidorowego, 4 łyżki oliwy z oliwek, 1/2 łyżeczki soli;

  • Czosnek rozgnieść na pastę razem z solą i sokiem z cytryny. Kolendrę, kumin i kminek uprażyć na suchej patelni, a następnie utrzeć w moździerzu. Pastę z czosnku połączyć z przyprawami, oliwą i przecierem.
  • Przełożyć do czystego wyparzonego słoika. Przechowywać w lodówce do tygodnia.
  • Harissa pasuje do przyprawiania pasztetów wegetariańskich, do pieczenia warzyw lub strączków, do zup, mięs.


A Wy jakie bezmięsne obiady jecie? :) No i pytanie ważniejsze - słuchacie siebie? Czy nie zawsze się udaje?

środa, 13 maja 2015

Co do pracy? #12 kasza jaglana z prażoną cieciorką i z granatem


Nie przepadam za kryzysami, ale...
czasem są niezbędne!
By w drodze z pracy dostrzec piękne granatowo-szare niebo,
by nagle pożałować, ze nie ma się w ręku aparatu,
by znów zapragnąć nabycia umiejętności pięknego łapania chwili w kadr...
by na nowo spełniać się w kuchni i nie bać się łączenia smaków,
by narobić tyle zdjęć, że chciałoby się wszystkie Wam pokazać ;)
by mieć w zanadrzu kilka postów do publikacji,
by w końcu poczuć luz pt. "przecież ja nic nie muszę, ja chcę!".


Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem,
bo to m. in. dzięki nim odkryłam, że naprawdę lepiej gdy nie robi się czegoś na siłę!
Niby oczywiste, ale... ;)

A dziś przepis na wspaniałą mieszankę,
którą odkryłam dzięki pewnemu detoksowi
i dzięki Markowi z bloga Gotuj zdrowo. :)

Skład: niepełna szklanka kaszy jaglanej (przed ugotowaniem), puszka ciecierzycy (lub tyleż samo ugotowanej), owoce z połowy dużego granata, 2 garście migdałów, garść mięty, 1 łyżka miodu, 2 łyżki oliwy, szczypta cynamonu;
  • piekarnik włączamy na 180 stopni,
  • kaszę gotujemy 2:1 (więcej wody ;)); ja gotuję kaszę maksymalnie przez 15 minut, zostawiam na chwilę w garnku pod przykryciem,
  • migdały kroimy na mniejsze kawałki i prażymy na suchej patelni,
  • cieciorkę mieszamy z miodem, oliwą i cynamonem, przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem i pieczemy 15-20 minut, w międzyczasie dwa razy mieszamy,
  • ugotowaną kaszę, uprażoną cieciorkę i migdały, owoce granatu mieszamy w misce i przygotowujemy sos;


Skład na sos: 6 łyżek oliwy z oliwek, sok z całej lub z połowy cytryny, łyżka miodu, sól morska;
  • wszystkie składniki dokładnie mieszamy - najłatwiej w małym słoiczku ;),
  • łączymy z naszą sałatką i dodajemy liście mięty;

Kasza w takim wydaniu smakuje i dzieciom i dorosłym. Sprawdzone! :D

poniedziałek, 3 lutego 2014

Makaron z ciecierzycą i ulubione bezmięsne obiady :)

Bardzo zaniedbałam moje książkowe zbiory.
Te kulinarne oczywiście.
Bo pozostałe wręcz przeciwnie. :)
Niepokoi mnie tylko fakt, że regał zapełnia się w zastraszającym tempie,
a kupka "do przeczytania" coraz wyższa...
A ja wolno czytam.
Może na kurs szybkiego czytania się udać?
Ktoś był? :)


Póki co przeprosiłam kuchenne pozycje,
pomysłu na obiad poszukując.
Znalazłam dość szybko.
Myślę, że osoby, które nie jedzą mięsa ucieszą się z tej propozycji.
Mnie bardzo posmakowała.
Brak mięsa absolutnie mi nie przeszkadza.
Ja raczej z tych, którzy przez wiele dni mogą jeść jarski obiad.
Mało tego...
Moje ulubione obiady to pyry z gzikiem albo jajo (:P) w sosie koperkowym.
Mogę je jeść co kilka dni.
Niby nic nadzwyczajnego.
A jednak!

Skład: 1 duża papryka, 2 średnie cebule, 3 ząbki czosnku, papryczka pepperoni, puszka ciecierzycy, puszka pomidorów, tymianek, majeranek, szczypta kruszonego chilli, sól, pieprz, olej do smażenia, makaron;
porcja dla 2-3 osób
  • paprykę i cebulę kroimy w kostkę,
  • drobno siekamy czosnek i papryczkę,
  • wrzucamy wszystko na rozgrzany na patelni olej, dusimy do miękkości,
  • dodajemy odsączoną ciecierzycę i pomidory, doprawiamy
  • gotujemy ok. 20 min.,
  • podajemy z ulubionym makaronem;

A jaki jest Wasz ulubiony obiad? Może też bezmięsny?

Rewolucja na talerzu, Agata Ziemnicka, Olga Kwiecińska-Kaplińska

poniedziałek, 6 maja 2013

Co do pracy? #6 Hummus

Co można zrobić w ciągu pięciu wolnych dni?

Skończyć jedną książkę.
Przeczytać w połowie kolejną.
Przeczytać spokojnie.
Na przemian z artykułami z WO.
Ekstra i tych nie-Ekstra.

Można zjeść zupę szczawiową.
Z jajkiem.
I śmieciową zupę.
Bez jajka.


Można po raz enty ciasto najłatwiejsze w świecie upiec.
I kakao dodać do niego.
I wiśnie ze słoika przytarganego z piwnicy.

Można też każdego dnia wsiąść na stary rower.
Kupiony we Wro.
Rower, który nie tylko wrocławską Odrę widział.

Można bez końca rzucać Mai patyk.
Do wody rzucać i gapić się ze zdziwieniem jak ona pływa!
Przecież w tamtym roku nawet łapy nie chciała wsadzić do jeziora!

Można też w pokera pograć.
I wygrać co nieco.  

Szczaw można zebrać.
Jak i kaczeńce.
Można jeszcze...*


A po tych pięciu dniach do domu wrócić.
Rozpakować się.
Zamieszać mąkę.
Chleb wstawić.  
I pomyśleć nad śniadaniem do pracy :)

Skład: puszka ciecierzycy (240 g po odsączeniu), 5 łyżek ziaren sezamu, duży ząbek czosnku, sok z połowy średniej cytryny, oliwa z oliwek (3-4 łyżki + 2 łyżki do sezamu), sól morska, świeżo mielony pieprz; 
  • sezam wrzucamy na rozgrzaną suchą patelnię - prażymy na małym ogniu do momentu aż delikatnie zbrązowieje (trwa to kilka krótkich minut),  
  • uprażony sezam wraz z oliwą traktujemy blenderem do momentu powstania w miarę zbitej pasty,  
  • wszystkie składniki wraz z sezamową pastą wrzucamy do pojemnika blendera,
  • miksujemy aż całość się porządnie połączy i powstanie jednolita pasta;
Doskonale pasuje do grzanek z odrobiną dodatkowej soli. 
Świetnym dodatkiem są jajka, ale nie tylko one :).

*Co można jeszcze? Pytanie do Was - jak minęły Wam dni ostatnie? 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...