Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukinia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cukinia. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 czerwca 2017

Wiosenny bezmięsny obiad, czyli placuszki warzywno-ziołowe z miętowym sosem



Wstaję gdy mała wskazówka na zegarku jest jeszcze na 5.
Robię wszystko to, co rano jest mi niezbędne.
Codziennie to samo.
Niby nuda, rutyna,
ale to takie potrzebne jest.
Gdy zatęsknię za zmianą jedziemy w podróż,
z której wracam z radością do mej niby-nudy.

Jak już zakończę poranne rytuały i mam nadmiar czasu,
w drodze do pracy zajeżdżam na targ.
Teraz kupuję głównie szparagi, truskawki, kalarepę i zieleninę.
Dużo nie mogę, bo przecież jadę rowerem.
A gdy skończę pracę, targ już dawno zamknięty, pusty, cichy, smutny taki.
Rankiem ma niesamowity klimat,
jest gwarno, kolorowo, pachnąco.
W soboty kupuję kwiaty od starszych osób,
które przycupną gdzieś z boku.
Te kwiaty to z ogrodu prosto,
piękne,
przewiązane sznurkiem albo tasiemką.



Niby mam pod domem całkiem nieźle zaopatrzony warzywniak
i czasem tam chodzę,
ale to taki warzywniak dla biznesu, bez serca, bez wiedzy.
Gdy mogę to wiozę tę kalarepę rankiem do pracy,
a potem prosto do domu.
I zetrę z innymi warzywami i zielskiem na wiosenne placki.
A przy smażeniu pomyślę jaki bezmięsny obiad zrobiły tej wiosny moje koleżanki.
Małgosia, Marzena, Magda i Kamila, czyli MMMAK. :)


Skład: 3 marchewki, 1 cukinia, 1 duża kalarepa, garść natki pietruszki, garść mięty, garść bazylii, 3-4 duże ząbki czosnku, 6 łyżek mąki orkiszowej, 3 jaja, pieprz, sól, olej do smażenia;
Sos: duży jogurt naturalny, garść mięty, sok z połowy limonki, pieprz, sól;
  • marchewkę i kalarepę obieramy i wszystkie warzywa ścieramy na tarce o grubych oczkach,
  • przekładamy na sito, dociskamy, by odsączyć nadmiar soku,
  • warzywa mieszamy z posiekanymi ziołami, wyciśniętym przez praskę lub startym na tarce czosnkiem,
  • dodajemy jaja, mąkę i przyprawy, całość mieszamy,
  • łyżką nakładamy placki na rozgrzany na patelni olej,
  • smażymy kilka minut z obu stron;
  • jogurt mieszamy z posiekaną miętą, sokiem z limonki i doprawiamy do smaku.


Placki robiłam na podstawie przepisu Agnieszki Maciąg.
Zapraszam Was na wiosenne bezmięsne obiady do Małgosi, Magdy, Marzeny i Kamili. :)

piątek, 5 sierpnia 2016

Co z tym życiem?! / Zupa z cukinią, kurkami i świeżymi pomidorami

Co z tym życiem?

Niedzielny poranek
- o nie, już niedziela... przecież dopiero był piątek...

Niedzielny wieczór
- i jutro znów poniedziałek...
- nie chcę iść do pracy,
- nie chce mi się.

Poniedziałek rano
- o Boże, cały tydzień przede mną,
- byle do piątku,
- byle do weekendu.

Piątek rano
- uff, ostatni dzień wstawania rano,
- no nareszcie piątek!
- jutro w końcu sobie pośpię,
- jeszcze tylko kilka godzin i wolność...



I tak w kółko. Tydzień w tydzień. Miesiąc za miesiącem. Rok za rokiem?! ....
Słyszę te zdania od wielu osób. Ba! Od siebie samej niektóre słyszę!
Ile można tak gadać? Czy tego właśnie chcemy?
Czy chcemy żyć tylko 2 dni w tygodniu? A nawet 1,5? Bo połowa piątku w strasznej robocie, a niedziela to już dramat, bo zaraz poniedziałek i znów koszmar się zacznie.
1,5 dnia na 7. To wychodzi 21% luzu, radości, wolności, czy czego tam jeszcze?

Coś tu nie gra.
Czy tego chcemy? Czy tak chcemy?
Inaczej się nie da - powiesz.
Na pewno?
Niektórzy żyją w 80% (może też i 100%) luzu, radości, wolności, czy czego tam jeszcze.
Skoro oni tak żyją to inni nie mogą? 
Jest na to jakiś limit ludzi?
Pula się wyczerpała?
Nie sądzę.



Co zrobisz w niedzielę wieczór?
Będziesz wściekły jak osa?
Drażliwy i niecierpliwy?
Czy może ucieszysz się z czasu dla siebie i / lub bliskich?

Co zrobisz w poniedziałek rano?
Będziesz kląć na budzik?
Czy może wstaniesz kilka minut szybciej żeby rozruszać kości?
Wejdziesz wkurzony do pracy czy może uśmiechniesz się do współpracowników?

Czy którejś środy docenisz w końcu swoją pracę i kasę, która regularnie wpływa na konto?
A może zamiast tego, w końcu zrobisz krok na przód i zaczniesz coś nowego?

Czy we wtorek po południu jak zwykle bezmyślnie włączysz tv i będziesz skakać po kanałach?
A może wsłuchasz się w ciszę i usłyszysz nieznane dotąd tony?



To co, spróbujesz się częściej uśmiechać?
Spróbujesz zmienić nastawienie?
Zrobisz krok do przodu?
Zastanowisz się nad tymi, które wiecznie ciągną w dół?
Nie będziesz prychać pod nosem na to co piszę? :)

Powodzenia!

A na spokojne letnie popołudnie (np. poniedziałkowe :P) przygotuj zupę.
Zupę na cztery pory roku - lato.
Tę, którą proponuję ja lub Marzena, Magda, Małgosia, Kamila.
I... po prostu zjedz z radością!

Wywar warzywny: 4 marchewki, nać z 5 marchewek, nać z jednego młodego selera, duża nać z jednej pietruszki, 1,5 l wody, 1 łyżka masła, kulki pieprzu, liść laurowy, szczypta nasion kopru włoskiego, pieprz, sól, bertram (opcjonalnie);
  • obrane i przekrojone wzdłuż marchewki wrzucamy do garnka,
  • dodajemy umytą zieleninę,
  • zalewamy wodą, doprawiamy, dodajemy masło i gotujemy na małym ogniu do miękkości;



Skład: 150 g kurek, 1 kg żółtej cukinii (waga przed wycięciem pestek), 1 kg pomidorów, 4 ząbki czosnku, 2 łyżki masła klarowanego, łyżeczka nasion kolendry, łyżeczka nasion kuminu, pół łyżeczki mielonej kurkumy, pieprz, sól, pół szklanki czarnej fasoli, natka pietruszki;
  • czarną fasolę należy namoczyć na 12 godzin, a po tym czasie opłukać i gotować około 50 minut,
  • kurki myjemy i kroimy na kawałki,
  • w moździerzu ucieramy kolendrę i kumin,
  • w dużym garnku rozgrzewamy masło,
  • dodajemy starty na tarce czosnek, a następnie kurki i wszystkie przyprawy,
  • z cukinii wykrawamy pestki i gąbczastą część, resztę ścieramy na tarce (część do plasterków),
  • gdy kurki trochę zmiękną, dodajemy cukinię, przesmażamy około 10 minut,
  • z pomidorów ściągamy skórkę,
  • 2 pomidory miksujemy w blenderze, a pozostałe kroimy w kostkę,
  • pokrojone pomidory dodajemy do cukinii, a zmiksowane do gotowego już wywaru,
  • warzywa dusimy aż puszczą soki i trochę odparują (nie do końca!),
  • podlewamy wywarem według uznania (ja dałam około 1l), zagotowujemy
  • podajemy z czarną fasolą i natka pietruszki;


Dobrego weekendu, a co najważniejsze, dobrego tygodnia, Kochani!
Jakie macie podejście do dni w środku tygodnia?

czwartek, 10 września 2015

O szczęściu / Placuszki z cukinii o orientalnym smaku z dodatkiem miętowego sosu


Wsiadam na rower i jadę po omacku,
deszcz skutecznie okrył kroplami moje okulary.
Lewą ręką podtrzymuję kaptur,
czując jak bardzo mokre mam uda.
Jadę i myślę sobie, że nawet nie drażni mnie ten deszcz,
nie psuje humoru.
Jadę z uśmiechem i z siłą w nogach.
To był dobry dzień.
Przełamanie kolejnych osobistych blokad,
fajne rozmowy,
spotkanie z Ajwonką.






Szczęście w głowie,
bo mam czas na te rozmowy i spotkania.
Szczęście,
bo czeka na mnie 12 kg pomidorów do przerobienia.
Szczęście,
bo wiem, że jak wrócę do domu
ubiorę dres,
zapalę lampki,
podgrzeję kawę,
zagotuję imbir
i napiszę ten post.

Chciałam napisać o zimnych porankach,
o rześkim zapachu, gdy o 6 rano wypuszczam Helę na balkon.
Chciałam napisać o niewystawianiu nóg spod kołdry w nocy,
o tym, że liście balkonowych pomidorków mi żółkną.
Chciałam napisać o tym,
jak bardzo jestem szczęśliwa, że jest jesień.
I, że z tej okazji usmażyłam pyszne placki z cukinii.
Mimo tego, że bałam się, że będą się rozwalać.
Mimo tego, że bałam się, że będą zbyt mdłe.

Napiszę więc jeszcze o tym, że niepotrzebnie jest, bać się na zapas! :)



Placki z cukinii z moimi drobnymi zmianami na podstawie przepisu Agnieszki Maciąg.

Skład: 1 kg cukinii (waga po wycięciu gniazd nasiennych), 2 średnie marchewki, 2 średnie cebule, 7 małych ząbków czosnku, 3 jaja, 4-5 łyżek mąki (ja użyłam mąki kasztanowej, ale spokojnie można dodać inną), garść świeżego tymianku i natki pietruszki, łyżka masła klarowanego, łyżeczka kurkumy, łyżeczka ostrej (czerwonej) pasty curry, pół łyżeczki curry, pieprz, sól, szczypta bertramu (bertram ma delikatny smak, nie jest to popularna przyprawa, więc spokojnie można pominąć), olej do smażenia placków;
  • cebulę i czosnek siekamy w kosteczkę i smażymy na maśle klarowanym do czasu aż będą szkliste,
  • cukinię (razem ze skórą) i obraną marchewkę ścieramy na tarce na grubych oczkach,
  • posypujemy solą i odstawiamy na 10 minut,
  • po tym czasie odlewamy nadmiar soku (najlepiej wycisnąć warzywa w dłoniach - jak kapustę do pierogów),
  • zioła siekamy
  • do cukinii dodajemy cebulę i wszystkie pozostałe składniki,
  • całość mieszamy; jeśli uznamy, że ciasto jest wilgotne i może się rozlecieć podczas smażenia to dodajemy mąkę (ja dałam tyle ile podałam),
  • smażymy na rozgrzanym oleju,
  • odkładamy na ręcznik papierowy;



Sos: 300 g jogurtu greckiego, garść świeżej mięty, sok z połowy niedużej cytryny, ewentualnie odrobina soli,
  • miętę siekamy i łączymy z pozostałymi składnikami;

A Wam jak minął dzień?
Jakie drobne sprawy dają Wam radość? :)

wtorek, 18 sierpnia 2015

Pikantny makaron z cukinią, czyli makaron na lato

Jak te koty, jestem trochę sybarytą.



W jeden z lipcowych weekendów,
wyrwaliśmy kawałek soboty i ruszyliśmy do stolicy Wielkopolski.
Cel był obrany od jakiegoś czasu.
Jednak jak to przy nowym mieszkaniu,
ciągle były ważniejsze wydatki.
W końcu się udało
i bez listy zakupów,
a z planem i wyobraźnią w głowie
pojechaliśmy po mały stolik, skrzynię i ściankę.
Na balkon.
Oczywiście kupiłam jeszcze parę pierdół.
Nic nie poradzę na to, że mam słabość do ikei.
Prostota formy i funkcjonalność mnie zachwycają.



Pan Wu z dnia na dzień ogarnął temat na balkonie i...
zasiedliśmy o zachodzie słońca!
(balkon wystawiony jest na zachód, co w kontekście upałów ma się średnio ;)
jesienią i zimą będzie cudnie)
- czemu nie kupiliśmy tego wcześniej?! - spytałam, zarzucając nogi na ścianę i czując ogromne uczucie błogości.
To była taka pierdółkowa chwila, z grupy tych, które trzeba kolekcjonować.
Podobnie, poczułam się kilka dni temu,
gdy Pan Wu pompował na działce nasz dmuchany basen.
Czułam się jak dziecko...
Czas mogłabym spędzać w tym basenie i na balkonie.

Bo tak jak te koty, jestem trochę sybarytą.

I z rozkoszą wszystkie posiłki zajadam na balkonie.
Tak jak letni makaron,
który robiłam z myślą o moich koleżankach.
Niektórych dawno nie widziałam.
Co one wyczarowały?
Małgosia, Marzena, Magda, Kamila.



Skład: 3 cukinie (ok. 850 g), 300 g makaronu wstążki, 6 dużych ząbków czosnku, papryczka pepperoni (kilkanaście plasterków), 3 łyżki oliwy z pestek winogron, 2 łyżki masła klarowanego, kawałek fety, ewentualnie pieprz i sól;
  • na głębokiej patelni lub w garnku rozgrzewamy oliwę i masło klarowane,
  • czosnek kroimy w kosteczkę, a papryczkę w plasterki,
  • dodajemy na rozgrzany tłuszcz i smażymy na małym ogniu 5-7 minut,
  • makaron gotujemy al dente z dodatkiem oliwy i soli,
  • cukinie przekrawamy na pół wzdłuż, wydrążamy gniazda nasienne i obieraczką ścinamy wzdłuż paski cukinii, w taki sposób, by jak najwięcej pasków miało skórkę,
  • dodajemy cukinię do czosnku, smażymy tak długo aż cukinia zmięknie, ale niech zostanie lekko chrupiąca,
  • odcedzony makaron dodajemy do cukinii, mieszamy dokładnie i wyłączamy gaz,
  • doprawiamy pieprzem i solą (ja nie czułam potrzeby doprawiania),
  • makaron posypujemy pokruszoną fetą;
  • zajadamy na dworze ;))

A teraz zapraszam Was na letni makaron do dziewczyn :)
Rzut oka na skrawek balkonu (klik). :)

czwartek, 11 lipca 2013

Jarzynowa. Po prostu.


Coś mi nie wychodzą te powroty.
Te na tory blogowe.
Zima zdecydowanie bardziej sprzyja tworzeniu.
Chyba...
A nuż się mylę!
Choć widzę zastój na wielu blogach.
Pociesza mnie to!

Ale, ale...
nie będę ciągnąć tego tematu,
bo zaczyna trącać nudą :).




Lepiej Wam powiem, że ostatnio zrobiłam coś pierwszy raz.
Od A do Z.
Coś za czym nie przepadam!
Wracając z pracy naszła mnie ogromna ochota na... naleśniki z serem!
Słodkie! Dziwne rzeczy się dzieją :)
Zatem usmażyłam ich ilość niemałą.
Konsultując się wcześniej z Ajwonką,
bo to chyba trzecie ich smażenie w życiu mym było!
Sera za to nie robiłam nigdy.

Nieskromnie przyznam, że naleśniki wyszły takie jak wyjść powinny :).
Byłam z siebie dumna :).


I jeszcze jedno Wam powiem...
Niebawem kogoś Wam tu przedstawię :D
Jednak zanim to nastąpi, raczcie się zupką jarzynową z pysznych, młodziutkich warzyw.

Skład: kilka młodych marchewek, młody kalafior, kilka garstek świeżego groszku, kalarepa, kilka młodych ziemniaków, 1 żółta cukinia, 1 średnia pietruszka, 1 duży pomidor, 3 dymki, koperek; przyprawy - ziarnka ziela, pieprzu, listek laurowy, sól, świeżo zmielony pieprz, papryka ostra i słodka, kilka listków oregano, odrobina oleju;
  • warzywa myjemy, ziemniaki i kalarepę obieramy,
  • wszystko (oprócz pomidora i dymki, no i oprócz groszku :P) kroimy w kostkę i wrzucamy wszystko do wrzątku (wody tyle, by zakryła warzywa),
  • doprawiamy solą, pieprzem, ziarenkami i listkami,
  • na patelni rozgrzewamy olej,
  • dymkę kroimy w drobną kostkę i wrzucamy na patelnię,
  • pomidora kroimy w kostkę i dorzucamy do zeszklonej dymki,
  • dodajemy pocięte oregano - smażymy do miękkości, po czym traktujemy blenderem,
  • zmiksowane pomidory dodajemy do zupy - pod koniec gotowania,
  • całość doprawiamy paprykami i dodajemy posiekany koperek;

Możecie wierzyć lub nie, ale nie ma potrzeby dodawania jakichkolwiek mięs i innych bulionów.

Co u Was? :)))

poniedziałek, 30 lipca 2012

Grillowana cukinia z sosem pomidorowym

Ostatnio było o pięknych kwiatach cukinii i o śniadaniu SLOW (obiecuję, że to najbliższy post będzie o tym całym SLOW). Idąc za ciosem dziś o owocach cukinii.
Będąc niedawno Za Rzeką wygrzebałam 2 duże zakurzone i zapomniane segregatory z seriami przepisów zbieranymi skrzętnie z Wyborczej. Pamiętam jak się denerwowałam gdy któryś zeszyt mi umknął - mimo tego, że wówczas w zasadzie z nich nie korzystałam :).
Przepisy są sprzed co najmniej 6-7 lat. Z ogromną ciekawością do nich wróciłam i odnalazłam całe mnóstwo ciekawych i nieskomplikowanych dań.
Najbardziej w pamięci utkwił mi ten dzisiejszy. Zapamiętałam tylko zamysł ;). Niestety nie wiem, z którego konkretnie był dodatku.
Na pewno jeszcze nie raz sięgnę (w końcu!) do tych zbiorów.


Skład: 3 spore pomidory, kilka ząbków czosnku, świeża bazylia, 1-2 cukinie, sól, świeżo zmielony pieprz, papryka ostra
  • pomidory obieramy po sparzeniu ze skóry, kroimy na kawałki, wrzucamy do blendera,
  • dorzucamy kilka ząbków czosnku i garść bazylii, doprawiamy,
  • całość miksujemy i przekładamy na patelnię - czasem mieszając dusimy około 10 minut (ewentualnie doprawiamy - sos powinien być wyrazisty w smaku),
  • cukinie (1 starczy dla 2 osób na lekki obiad) myjemy, kroimy w plasterki i grillujemy (w oryginale ugotowana była chyba na parze),
  • całość podajemy tak jak na zdjęciu :)
Według mnie to również doskonała przekąska.

wtorek, 24 lipca 2012

Cukiniowe kwiaty z konfiturą truskawkową


Przyuważyłam je w sieci w ubiegłym roku. Zaciekawiły mnie bardzo, ale tak samo bardzo zapomniałam o nich.
W tym roku przypomniała mi o nich Goh. :)
Z uwagą wczytałam się w to co pisze. Że pan z warzywniaka. Że kwiaty ciężko dostać. To ostatnio tylko mnie utwierdziło w tym, że ich nie spróbuję. Na pewno nie w tym roku. Nie chciało mi się ich szukać po różnych targach i innych ryneczkach.
Mojego myślenia nie zmienił nawet telefon Ajwonki, która "zarządziła", że jak przyjadę w weekend Za Rzekę zrobimy sałatkę z cukinii (znajdziecie ją tutaj), bo już pełno jej w ogródku.
Absolutnie nie byłam czujna :)
Dopiero w sobotę olśniło mnie!


 

- Czy cukinia w ogródku ma kwiaty?
- No ma,
- Takie ładne pomarańczowe?
- Takie ładne pomarańczowe właśnie :)

I tak powstało niedzielne śniadanie. Przepyszne. Bardzo leniwe. Bardzo... SLOW! O SLOW będzie następną razą ;)


 

 

  • jeśli macie ogródkowe kwiaty to zrywajcie te męskie - z cieńszą łodyżką (ten piękny pomarańczowy kwiat jest żeński - widać jaką ma grubą łodygę),
  • kwiaty myjemy - w każdym były małe robaczki ;) i wycinamy nożyczkami (Goh. dzięki za sugestię!) pręciki,
  • przygotowujemy ciasto naleśnikowe, w którym zanurzamy nasze kwiaty,
  • smażymy z każdej strony na rozgrzanym oleju do momentu aż ciasto nabierze złotego koloru;
My jadłyśmy z tegoroczną konfiturą truskawkową - połączenie idealne!

wtorek, 27 września 2011

zapiekanka prawie całkowicie warzywna


W któryś z ostatnich weekendów, odwiedziła mnie Lee. A nie wiem czy wiecie, ale Lee nie jest zwolenniczką mięs maści wszelakiej. Mówiąc mięs, mam na myśli również mięsko rybie. Mówiąc, że nie jest zwolenniczką, mam na myśli zdecydowanie nie jest zwolenniczką ;). Jakby nie było, obiad musiał być całkowicie bezmięsny, bezrybii etc. Nie chciałam robić czegoś co Lee już u mnie jadła, a także tego co zwykle ma dodatek mięsa, tyle, że tym razem miało go nie być... (przykładem tu może być jakakolwiek zupa).
Padło na zapiekankę.

  • ziemniaki obieramy i gotujemy w przyprawach - ziele angielskie, pieprz w kulkach, liść laurowy, sól, przyprawa do ziemniaków,
  • ugotowane ziemniaki kroimy w plastry i układamy na dnie naczynia żaroodpornego, posypujemy przyprawą do ziemniaków i suszonym tymiankiem,
  • cebulę, paprykę i jedną niedużą papryczkę pepperoni kroimy w paski i wrzucamy na rozgrzany na patelni olej - dusimy na małym ogniu, aż warzywa zmiękną,
  • powyższe warzywka układamy na ziemniakach,
  • pieczarki kroimy w plastry i smażymy po krótkiej chwili z każdej strony - tak by były złotawe,
  • pieczarki to nasza kolejna warstwa,
  • fasolkę szparagową przekrawamy na pół i gotujemy w osolonej wodzie do momentu, aż będzie półmiękka,
  • fasolka na pieczary :),
Teraz przyszła pora na sosik:

  • do małej śmietany 12% wbijamy jedno jajo, solimy, pieprzymy i miksujemy na jednolitą masę,
  • kawałeczek żółtego sera ścieramy na małych oczkach i mieszamy z jajeczną śmietaną,
Sosem zalewamy to co już mamy w naczyniu :), a następnie:
  • cukinię kroimy w plastry i układamy na reszcie,
  • na samą górę mozzarella w plasterkach,
  • doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem,
  • wstawiamy do piekarnika (180 stopni) na około 30 minut lub do momentu roztopienia się mozzarelli,
  • podajemy ze szczypiorkiem.

Proporcji nie podaję - każdy zrobi według swoich upodobań :). Mogę podpowiedzieć, iż każdy (podpowiedź nie dotyczy np. papryczki pepperoni lub sera żółtego) z moich składników miał na oko 200 g. Na DUŻE OKO :D

Nie wiem czy tą informacją nie strzelę sobie w kolano, ale zaryzykuję :). Lee nie powiedziała czy dobre czy nie dobre ;). Jednak mam nadzieję, że smakowało. Mnie na pewno - inaczej bym o tej zapiekance nie pisała :).

sobota, 6 sierpnia 2011

pikantny kurczak zapiekany z cukinią

Po pierwsze, znów wracam do tematu zapiekanek - ślinka leci na samą myśl :) a po drugie, znów wracam do cukinii - o moim dystansie do niej już wiecie, ale dystans ów trochę skracam. Uduszona w piekarniku z pikantnym mięskiem jest naprawdę dobra! Eureka ;) Ale czy to zasługa jej samej czy może jednak wszystkich dodatków z charakterkiem? A wszystko co z charakterkiem lubimy, oj lubimy... :)
Przepis na to danie wyczaiłam u Owiecy i zrobiłam już dwukrotnie. Zaznaczam, że smakowała ona Poznaniakom, a jeszcze bardziej Scyzorykom :)
Aha, jedna bardzo ważna rzecz, która wzbudzą mą sympatię do cukinii. To jej wygląd - jest wręcz rozbrajający ;) i dobra z niej modelka.

  • pierś z kurczaka kroimy w kawałki - nie za grube i nie za duże,
  • doprawiamy solą, papryką słodką, solą czosnkową, pieprzem i papryką chilli (lub płatkami papryki chilli),
  • odstawiamy do przegryzienia na noc,
  • następnego dnia smażymy,
  • przekładamy do naczynia żaroodpornego,
  • zalewamy małą 30% śmietaną,
  • posypujemy startym żółtym serem (rodzaj taki jak lubicie),
  • wstawiamy do piekarnika na min. 15 minut (piekarnik na 180 stopni),
  • w tzw. między czasie, kroimy cukinię - w cienkie plasterki lub w paski lub w kostkę...
  • w tzw. między czasie, kroimy w plastry mozzarellę,
  • wyciągamy naczynie z piekarnika i układamy cukinię, a na niej mozzarellę,
  • wstawiamy do piekarnika na min. 30 minut - wyłączamy jak mozzarella się upiecze, a śmietana trochę wyparuje;

Aha, raz zrobiłam odwrotnie - najpierw mozzarella, potem cukinia :) 


A na koniec pokażę Wam zdjęcia z dziś i od razu się przyznaję, że to nie moje zbiory, bo ja jestem leń śmierdzący i grzybów mi się szukać nie chce! A poza tym ja ich nigdy nie widzę, więc co mam tracić cierpliwość mą wątłą jeszcze w lesie ;)



To co na zdjęciach to nie jest wszystko co dziś do domu Za Rzeką zostało zniesione....

niedziela, 31 lipca 2011

słoikowo #2


Nie przepadam za cukinią. Jakoś ostatnio całe mnóstwo osób się nią zachwyca, dookoła jest sporo przepisów na to co z nią zrobić, a ja - no nie teges. Ok, w leczu może być, ale nawet z grilla w czosnku nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Jednak jednak... Ano jednak jest takie, że cukinia bardzo mi pasuje zamarynowana w słoiku ;) i nie sama, a z dodatkami. Spotkanie pierwszego stopnia z tą pyszną mieszanką, było ostatniej zimy kiedy to Szpakers przywiózł to coś od Wróbla (nie wnikajcie w te ptasie koligacje;) ). Oczywiście byłam sceptycznie do tego nastawiona skoro była tam cukinia! Myliłam się ;) bo taki słoik wyciągnięty zimą do obiadu - pyszne! Nie nie, nie słoik pyszny ;)
I oby więcej takich pomyłek! Nie tylko kulinarnych ;) 
No to do roboty: 


Warzywka:
  • 3 kg cukinii obieramy i kroimy w kostkę; zaznaczam, iż 3 kg ma być po obraniu i wydrążeniu pestek i pianki ze środka,
  • 6 papryk (kolory dowolne) trzemy na tarce - w paski trzemy albo wrzucamy do maszynki i mielimy - w paski mielimy,
  • 0,5 kg cebuli w kostkę kroimy;
Zalewa:
  • 2 szklanki octu 10%,
  • 4 łyżki soli,
  • 3 szklanki cukru,
  • 4 łyżeczki gorczycy,
  • 4 łyżeczki kurkumy;

Pokrojone warzywa zalewamy mieszanką, wszystko dokładnie mieszamy i odstawiamy na noc. Po nocce, przekładamy do słoików, które zalewamy sokiem wytworzonym w naszym garze :) Słoiki gotujemy 20 minut, odstawiamy do góry nogami. A potem wynosimy do piwnicy ;)
Sałatka jest wręcz przepyszna! :)

A wczoraj jadłam placki cukiniowe wg przepisu z Palce lizać i dalej mam na to urocze warzywo trochę za długie zęby :/ chyba za delikatna jest jak na moje potrzeby ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...