Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 listopada 2017

Jarski obiad na jesień - Grzybowe gofry z grzybowym sosem ;)



Wstaję rano,
wstawiam wodę w czajniku,
idę do łazienki.
Nalewam wrzątek do kubka,
rozkładam matę i ćwiczę.
Tak,
już to kiedyś pisałam,
może nawet nie raz.
Piszę znów,
by pokazać, że różne zmiany
nie muszą generować kolejnych.
Moje rytuały są dla mnie cenne,
niektóre, a może większość z nich
dają mi poczucie bezpieczeństwa, stabilności
i posiadania czegoś swojego.

Ćwiczę więc z ogromną wdzięcznością,
bo czuję co dobrego dzieje się w ciele.
Kręgosłup się rozciąga w każdą stronę,
potem lewy bok i prawy.
Coś czasem strzeli, strzyknie,
czasem się zachwieję,
pozamykam oczy, bo bywa, że jeszcze jestem jakby w nocy.
Czasem ćwiczę przy włączonym radiu,
a czasem potrzebuję ciszy,
by pomyśleć.

Po takich 10 minutach 
miękko wchodzę w dzień.




Nie rezygnujmy z tego co nam sprzyja
tylko dlatego, że może usłyszycie, że nie powinniście czegoś robić,
że może nie wypada albo lepiej nie, bo nie. ;)
Warto słuchać siebie, swojej intuicji,
o której często zapominamy w dzisiejszych czasach.
Powodzenia w pielęgnowaniu swoich nawyków! :*


****************

Poza ćwiczeniami oczywiście gotuję i w jesiennej odsłonie "Jarskich obiadów" postawiłam na grzyby. Tegoroczny sezon był w nie szalenie bogaty! Tak bardzo, że zapasów na zimę (i pewnie nie tylko) jest sporo. W postaci suszonej i mrożonej. Mam nadzieję, że i Wy macie takie skarby u siebie i skorzystacie z mojej propozycji. :)
Ciekawa jestem na co tej jesieni postawiły dziewczyny. :)



Sos grzybowy: grzyby leśne* (ja miałam podgrzybki, maślaki, kurki), cebule, śmietana, natka pietruszki, pieprz, sól, olej do smażenia; ilości składników dostosowane do ilości grzybów, jednak nie żałować cebuli;

  • pokrojoną w kostkę cebulę podsmażamy na rozgrzanym oleju,
  • gdy cebula się zeszkli dodajemy pokrojone na kawałki grzyby,
  • smażymy aż woda odparuje,
  • dodajemy śmietanę i natkę pietruszki; doprawiamy;

* w sezonie grzybowym podsmażam grzyby z cebulką, pakuję do woreczków i mrożę - mam gotową mieszankę na sos np. późnym listopadem ;)

Gofry*: 1 szklanka mąki pszennej, 1/2 szklanki mąki owsianej, 3-5 łyżek proszku z suszonych grzybów (suszone grzyby zmielić w blenderze), 1 łyżka proszku do pieczenia, sól, 75 g startego żółtego sera, szklanka mleka, 1 pomidor drobno posiekany (można dać pomidorki koktajlowe), 1/3 szklanki oliwy, 2 jaja;

  • wszystkie składniki mieszamy i ciasto gotowe,
  • rozgrzewamy gofrownicę i nakładamy 2-3 łyżki ciasta (w zależności jak dużą gofrownicę macie),
  • smażymy na złoto,
  • gotowe gofry odkładamy na chwilę na kratkę, aby nabrały chrupkości.
* bazowałam na przepisie z bloga Co dziś zjem na śniadanie.


środa, 2 listopada 2016

Potrzeby własne, a schematy / Błyskawiczna zupa z suszonych grzybów, czyli zupa na jesień


Poszliśmy wczoraj na działkę.
Działka, jak już wiecie, jest po dziadku.
No to zamiast stroić się w futra, nowe kozaczki, nowe fryzury,
stać w korku, w duchu przeklinać, bać się czy przypadkiem w tym aucie nic nam się nie zdarzy...
Ubraliśmy się w dres i na tej działce zgrabiliśmy piękne liście,
zerwaliśmy ostatnie jabłka z jabłoni dziadka pamiętającej,
zamknęliśmy wszystkie kłódki
i wróciliśmy do domu na kawę i na zupę.
Na cmentarzu byliśmy w weekend i wczoraj po zmroku (pieszo).
I tak mi fajnie i lekko było. I miło.
A dziś czytam jak pewna starsza pani pisze, że Wszystkich Świętych jest raz w roku, a nie w weekend.
Czyli co, raz w roku odwiedzamy zmarłych?
Raz w roku o nich myślimy?
Kto jak uważa.
Kto jaką czuje potrzebę.


No właśnie.
Potrzebę.
Niech ona z serca płynie,
niech w głowie każdej pojedynczej urośnie,
niech osobista będzie,
taka własna.

Moją potrzebą 1 listopada było
odwiedzenie dziadka na działce,
spędzenie czasu w domu z Panem Wu,
ugotowanie zupy,
szydełkowanie
i spacer na jeden z piękniejszych cmentarzy w Polsce,
spacer gdy już ciemno było,
żeby najzwyczajniej w świecie nacieszyć oko mrowiem światełek.



Ktoś powie, że to nie takie te potrzeby,
że w kalendarz się nie wpisują,
a może i w schemat,
ale są moje.
Ja będę się tego trzymać.
A Ty?
Trzymasz się siebie czy życia innych?
Żyjesz według siebie czy według schematu?

I tak mi fajnie i lekko.
I miło.

*************

Idealna, na listopadową słotę jest zupa!
Zapraszam Was na banalnie prostą zupę grzybową.
Kiedyś znałam tylko taką, bo tylko taka była (i jest nadal) Za Rzeką.
Jest to nasza zupa wigilijna.
A jakie zupy proponują na jesień Magda, Marzena, Małgosia i Kamila?

Skład na 2 porcje: 2 garście suszonych grzybów (najlepiej podgrzybków), 1 litr bulionu, 3 łyżki kwaśnej śmietany, sól, pieprz;
Do podania: makaron łazanki lub domowe grzanki (chleb pokroić w kostkę i smażyć na maśle aż będzie rumiany);

  • grzyby zalać zimną wodą, odstawić na 30 minut, następnie wypłukać i przełożyć do garnka,
  • grzyby zalać niewielką ilością wody (tak by je zakryła) i gotować 40 minut,
  • po tym czasie grzyby wyjąć i pokroić na mniejsze kawałki, przełożyć do wywaru,
  • dolewać bulion do smaku (myślę, że nie więcej niż 1 litr, chyba, że wolicie zupę bardzo słabo esencjonalną),
  • zahartować śmietanę i powoli dodawać do zupy,
  • doprawić solą i pieprzem,
  • podawać z grzankami lub łazankami;



Zapraszam Was Kochani do moich koleżanek na zupy jesienne. :)
I napiszcie o Waszych potrzebach. :)

środa, 21 stycznia 2015

Kapuśniak bez mięsa z komosą ryżową i tęsknota za zimą


Wychodzę zwykle na ostatnią chwilę.
Maszeruję więc dość szybko,
z torebką przerzuconą przez ramię,
z siatką na ramieniu (termos z kawą, śniadanie drugie i trzecie),
ręce wciąż pozostają wolne.
Mogą więc przyspieszać ten chód.
W połowie drogi jest mi gorąco.
Ściągam czapkę,
luzuję szalik,
odpinam kurtkę.



W pracy od razu otwieram okno.
Odtajam :)
Nie jestem z tych co narzekają na pogodę,
nie denerwuje mnie deszcz,
widzę plusy płynące z tej ciepłej zimy,
ale ja po prostu tęsknię za mrozem!
Za zimnymi policzkami,
za śniegiem skrzypiącym pod butami...
i za tym, by zimowa zupa smakowała jeszcze bardziej!

Skład: 400 g kapusty kiszonej, 300 g posiekanej białej kapusty, 5 ziemniaków pokrojonych w kostkę, 1 duża marchewka pokrojona w kostkę, 100 g komosy ryżowej, kilka sztuk suszonych grzybów, kilka sztuk suszonych pomidorów, 1 łyżka masła, 1 łyżeczka miodu, liść laurowy, ziele angielskie, pieprz ziarnisty, pieprz mielony (ja dałam biały), po dużej szczypcie: lubczyku, szałwii, rozmarynu; sól, 3 łyżeczki sosu sojowego i ostra wędzona papryka;
  • do 3l wrzątku wrzucamy: masło, grzyby, komosę, ziemniaki, marchewkę, białą kapustę, miód, szałwię i lubczyk,
  • doprawiamy pieprzami, rozmarynem, wędzoną papryką (spora szczypta), solą i sosem sojowym,
  • gotujemy 40 minut po czym dodajemy pokrojoną kapustę kiszoną i pokrojone w paski suszone pomidory,
  • gotujemy 20 minut.


Tęsknicie za zimą? :)

Przepis wg Anny Czelej.

środa, 26 listopada 2014

Koniec listopada w lesie

W ostatnią niedzielę (23.11) poszłyśmy z Ajwonką na spacer.
Zahaczyłyśmy też o las.
A tam...



ile widzicie tu grzybków? :)

było tyle :)


uroczy grubasek :D



Jako, że nie planowałyśmy zwiedzania lasu to nie wzięłyśmy ani maleńkiej siateczki, ani nożyka.
Nawet gdyby to był cel naszego spaceru to nie wiem czy te akcesoria byłyby w naszych kieszeniach. :)
Widząc ten podgrzybkowy wysyp (trafiła się też zielonka i kurka!) musiałyśmy wykombinować jakieś schowadełko. :D

:))))

Miłego! :)

czwartek, 16 października 2014

Kaszubski chleb na podmłodzie z tatarem ze śledzia / o świadomych wyborach


Obchodzimy dziś Światowy Dzień Chleba.
I tak mnie trochę naszło na małą refleksję...
Wokół chleba od pewnego czasu jest sporo szumu.
Zdrowy on, czy niezdrowy. 
Uczula czy nie uczula.
Tuczy czy nie tuczy.

Część z osób nie może jeść większości rodzajów pieczywa, ze względu na uczulenie na gluten.
Są jednak mąki, które nie zawierają glutenu i z nich spokojnie można upiec chleb.
Sama często używam mąki ryżowej zamiast pszennej.



Każdy sam decyduje czy chleb mu służy czy nie.
Ja chleb uwielbiam i dobrze się po nim czuję, ale...
Robię go sama. Nie kupuję.
Nie twierdzę, że każdy kupny chleb jest zły.
Można dostać porządny chleb w lokalnych piekarniach.
I takich wypieków szukajcie!
Nie kupujcie pieczywa w marketach i dyskontach.
Czy wiecie w jakim stanie są maszyny do wypiekania, których używa się w marketach?
Jeśli myślicie, że są choć trochę czyste, jesteście w błędzie.
One nawet nie są trochę brudne...
A z czego jest zrobiony tamtejszy chleb? Zerknijcie w ten artykuł (klik).
Jeśli jeszcze raz ktoś z Was źle poczuje się po zjedzeniu chleba, zastanówcie się co to był za chleb. Gdzie kupiony, z czego zrobiony, ile miał zbędnych dodatków.
Do zrobienia chleba wystarczą: mąka, woda, zakwas (czyli mąka i woda) lub drożdże. NIC więcej. Im dłuższy skład tym gorzej. Nie kupujcie takiego pieczywa, nie kupujcie pieczywa tostowego i nie dawajcie go swoim dzieciom!



To nie jest post o tym, że pieczywo jest zdrowe (bądź nie). To jest post o tym, by dokonywać świadomych wyborów.

I zawsze będę wszystkich zachęcać do samodzielnych wypieków. I nie przekona mnie odpowiedź, że nie ma czasu, bo dzieci, dom, praca... 
Mój brat ma dziecko, dom, pracę. Chleb na zakwasie piecze od roku, a mój bratanek uwielbia taki chleb.
Iza ma dwoje dzieci, dom, pracę, męża daleko. Tak, Iza też piecze na zakwasie.
Gosia ma dziecko, dom, pracę.... Mam wymieniać dalej?
Zawsze służę zakwasem. Wszystkie wymienione osoby udało mi się przekonać, lista jest dłuższa. Może znów się wydłuży? :)
Tutaj (klik) jest najprostszy przepis na chleb na zakwasie. Od niego zaczynałam, dzięki Marzenie. :)



Dziś, korzystając z zaproszenia Amber, proponuję chleb na drożdżach. Przepis pochodzi z bloga Marcina.

Podmłoda: 250 g mąki żytniej (typ 720), 250 g wody, 12 g świeżych drożdży;
  • w wodzie rozprowadzamy drożdże, dodajemy mąkę, mieszamy,
  • odstawiamy pod przykryciem na 6-8 godzin w temperaturze pokojowej;
Skład*: cała podmłoda, 250 g mąki pszennej (typ 550), 50 g letniej wody, 8 g soli, 15 g roztopionego smalcu, mąka do posypania koszyka;
  • do miski wrzucamy mąkę, podmłodę i wodę z rozpuszczoną w niej solą, całość dokładnie mieszamy i wyrabiamy ok. 10-12 minut,
  • dodajemy roztopiony smalec i wyrabiamy jeszcze 3-4 minuty,
  • odstawiamy ciasto pod przykryciem na 20-30 minut,
  • z ciasta formujemy bochenek i przekładamy go do obsypanego mąką koszyczka / miski / durszlaka,
  • odstawiamy do wyrastania pod przykryciem na 1-1,5 godziny,
  • piekarnik rozgrzewamy do 250 stopni wraz z blachą i naczyniem żaroodp. napełnionym wodą (dla uzyskania pary),
  • chleb przekładamy na blachę, wstawiamy do piekarnika i zmniejszamy temperaturę do 220 stopni, pieczemy 5 minut i zmniejszamy temp. do 200 stopni,
  • wyjmujemy naczynie z wodą, pieczemy chleb przez około 30 minut,
  • upieczony chleb studzimy na kratce;
* w oryginalnym składzie jest 30 g mleka w proszku, ja jednak unikam tego składnika;

A do tego chleba proponuję przepyszny tatar ze śledzia. Pomysł zaczerpnięty z Kwestii Smaku.



Tatar ze śledzia: 6 filetów śledziowych (mogą być zarówno z oleju, jak i z octu), 3 łyżki posiekanej natki pietruszki, nieduży słoiczek podgrzybków w occie, 2 łyżki posiekanej marynowanej cebulki, 3-4 łyżki posiekanego szczypiorku, 2 łyżki marynowanej posiekanej papryczki jalapeno (można dać więcej jeśli wolicie ostry smak), 1 łyżeczka ostrej musztardy, 2-3 łyżeczki soku z cytryny, szczypta brązowego cukru, sól, pieprz;
  • śledzie siekamy w drobną kosteczkę, pod koniec dodajemy natkę i razem siekamy,
  • dodajemy musztardę, cytrynę, sól, pieprz, cukier i razem siekamy,
  • przekładamy do miski,
  • siekamy cebulkę, grzybki, szczypiorek i papryczki,
  • wszystko razem mieszamy, ewentualnie doprawiamy;
Chleb bardzo mi posmakował, mimo, że wolę chleby na zakwasie. On zrobił z niego ciepłe kanapki z pieczonym indykiem, na moją urodzinową imprezę. Muszę przyznać, że te kanapki zniknęły ze stołu jako pierwsze. ;))

Październikowe wypieki znajdziecie na blogach: Akacjowy blogBajkoradaCo mi w duszy graEksplozja smakuFabryka kulinarnych inspiracjiHealthy cravingKonwalie w kuchniKuchennymi drzwiamiKulinarne przygody GatityLeśny ZakątekNieład malutkiOgrody BabilonuProste potrawySmak mojego domuSmakowe kubkiStare garySto kolorów kuchniUgotujmy toW poszukiwaniu slow lifeW sezonieZacisze kuchenneZapach chleba.

piątek, 3 października 2014

Pyszna grzybowa ze świeżych grzybów


Jako, że nie mam sokolego wzroku,
nigdy nie przepadałam za chodzeniem na grzyby.
W zasadzie unikałam takich wypraw.
Kilka lat temu ogromny urodzaj grzybów trochę zmienił moje nastawienie.
Później wybierałam się czasem z Ajwonką do lasu. 
Głównie po to, by się poruszać i porobić zdjęcia.

W tym roku NA GRZYBACH byłam już nie raz!
Cieszyłam się z każdego znalezionego przeze mnie grzybka.
Ostatnio znalazłam bardzo dużo kozaków.
Są takie piękne, a ja nie wzięłam aparatu. :(
Wcześniej, grzybów znaleźliśmy tyle, że nie nadążaliśmy z suszeniem.
Trzeba było zrobić coś ze świeżych.


Padło na zupę.
Podeszłam do niej z dystansem, bo grzybową uwielbiam, ale z suszonych grzybów.
Dystans okazał się zbędny. Zupa wyszła wyjątkowo smaczna.
A przepis na nią znalazłam na niezawodnej Kwestii Smaku. :)


Skład: 700 g grzybów (u mnie głównie podgrzybki), 2 marchewki pokrojone w plasterki, 1 pietruszka pokrojona w kostkę, 4 ziemniaki pokrojone w kostkę, 1 łodyga selera naciowego pokrojona w plasterki, 2 l rosołu lub wywary warzywnego, 1 cebula, 2 ząbki czosnku, 100 ml śmietany kremówki, 50 ml wody, 2 łyżki masła, 1 łyżka oleju, 2 łyżki sosu sojowego, tymianek, sól, pieprz;
  • grzyby myjemy, osuszamy i kroimy w kawałki, podsmażamy przez 5 minut na łyżce masła i łyżce oliwy, doprawiamy solą i pieprzem,
  • w dużym garnku roztapiamy łyżkę masła, dodajemy marchewkę, pietruszkę i smazymy kilka minut, 
  • dodajemy ziemniaki, smażymy kilka minut, co chwilę mieszając,
  • dodajemy seler i tymianek,
  • po kilku minutach dodajemy grzyby i rosół - zagotowujemy, zmniejszamy ogień i gotujemy opk. 15 minut,
  • kremówkę mieszamy z wodą i sosem sojowym i po łyżce (około 10) wlewamy do zupy cały czas mieszając; przelewamy resztę, zestawiamy z ognia,
  • podajemy z zieloną pietruszką i lanymi kluskami (pycha!);
 

Jaką grzybową wolicie? Z suszonych czy świeżych grzybów?
Byłam pewna, że nasz tradycyjny domowy przepis na tę z suszonych od dawna jest na blogu. Okazało się, że nie ma! Muszę to nadrobić :)

wtorek, 3 czerwca 2014

Szparagi z kaszą gryczaną, łososiem i suszonymi grzybami

Od dwóch dni chcę opublikować ten wpis,
bo lada moment skończy się sezon na szparagi.
A jeszcze jakieś przepisy mam w zanadrzu...
Czasem nie wiem co napisać.
Niektórym wówczas zazdroszczę lekkości pióra
i całej masy pomysłów w głowie.
Skąd to brać? Kto wie? :)


Ja dziś wiem jedno na pewno.
Połączenia z pozoru dziwne i niepasujące do siebie
mogą być zaskakująco dobre!
Tak jest z dzisiejszym przepisem.
A czy tak też jest z ludźmi?
Czy to przeciwieństwa się przyciągają?
W przyjaźni, koleżeństwie jak najbardziej.
W związku nie bardzo.
Tak myślę ja.
Tak z autopsji. :)
I w jednym i w drugim przypadku. ;)

Oryginalny przepis (klik) był z połowy mojej porcji i podobno był dla 3 osób.
Podobno, bo moją podwójną zjadły 3 osoby...
Jako, że były dokładki obstawiam, że to ilość dla maks. 4 osób. ;)


Skład: 200 g kaszy gryczanej, 500 g filetu z łososia, 2 pęczki szparagów, 50 g (dwie duże garście) suszonych grzybów, pęczek natki pietruszki, skórka starta z połowy cytryny, 3 ząbki czosnku, pół cebuli, olej rzepakowy, twaróg do posypania, sól, pieprz;
/porcja dla 4 osób/
  • grzyby opłukujemy i zalewamy zimną wodą, moczymy godzinę,
  • kaszę gotujemy 15 minut i odcedzamy,
  • szparagi obieramy, obcinamy zdrewniałe końcówki, kroimy na kawałki,
  • szparagi układamy w naczyniu do gotowania na parze, a na nich wymoczone i odciśnięte grzyby; gotujemy na parze 10-15 minut tak by były chrupkie,
  • po ugotowaniu wyciągamy grzyby i kroimy w małe kawałki,
  • na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oleju, wrzucamy posiekamy drobno czosnek i cebulę, smażymy na małym ogniu około 4 minuty,
  • pokrojonego w kostkę łososia dodajemy do cebulki wraz z grzybami, doprawiamy solą, mieszamy i smażymy 4 minuty,
  • dodajemy kaszę gryczaną, posiekaną natkę pietruszki i skórkę z cytryny, doprawiamy pieprzem i solą, smażymy 2 minuty, mieszamy co chwilkę,
  • dodajemy szparagi i 6 łyżek oleju, mieszamy, smażymy przez minutkę,
  • podajemy z twarogiem.


Gorąco polecam Wam to zaskakująco pyszne danie! Szparagi ugotowane na parze były cudownie chrupkie i absolutnie niełykowate. A dodatek wiejskiego, jednodniowego twarogu... Ach!

Po takim obiedzie można zgodnie zagrać w bierki. :)))



sobota, 17 listopada 2012

Grzyby duszone w śmietanie z rozmarynem


Pamiętacie wpis o październiku? Pokazałam Wam wówczas piękne czerwone okazy grzybów. Według mnie wszystkie niejadalne. A tu proszę - Pan Informatyk ujrzał na mym pracowym pulpicie jednego takiego:


i rzekł, że to gąska jakaśtam i że jest ona jak najbardziej jadalna. I to więcej niż raz! Wierzyć mu czy nie wierzyć? Może coś on tam wie skoro sprawił, że z mojego monitora w końcu popłynęły dźwięki. Jakie - to już moja sprawka, ale ważne, że już mogłam cokolwiek sprawić ;)
Tylko co ma wspólnego jadalność / niejadalność owej gąski z dźwiękami? Ano właśnie nic! Panu Informatykowi, więc podziękujemy i skupimy się na czymś oczywistym i pewnym.
Na podgrzybkach, na kozakach (znalazłam wówczas sama sztuk dwie!!) i ... na maślakach. Bidulków prawie nikt nie zbiera, więc ja je przygarnęłam. I od razu więcej tego leśnego dobra miałam w wiaderku mym maleńkim.

Skład - dziś bez proporcji, wszystko zależy od tego ile znajdziecie grzybów: cebula, grzyby leśne, śmietana, makaron, świeży rozmaryn, świeżo mielony pieprz, sól morska, odrobina oleju;
  • grzyby oczyszczamy z tych różnych mchów, igieł, piachów, myjemy i kroimy w kotkę,
  • cebulę kroimy w kosteczkę i szklimy na rozgrzanym oleju,
  • dorzucamy grzyby,
  • jak woda zacznie odparowywać doprawiamy solą, pieprzem,
  • po odparowaniu dodajemy śmietanę i posiekany rozmaryn,
  • chwilę dusimy,
  • podajemy z ulubionym makaronem lub puree ziemniaczanym; 

Jeśli chodzi o grzyby to teraz jest okres na tzw. zielonki. Zapraszam Was na jeden z pierwszych moich postów
I zachęcam gorąco do skorzystania z przepisu, który tam znajdziecie. Ja zupę zielonkową - bo o niej mowa - jadłam w tym sezonie już kilka razy. Absolutnie nie znudziła mi się!

*****************************************

Wracając do poprzedniego wpisu. Wszyscy jak jeden mąż, byliście albo trochę albo bardzo na nie serwisowi wliczonemu do rachunku. Cieszy mnie niezmiernie fakt, iż nie jestem w tych poglądach osamotniona :). I dziękuję Wam za odzew! :)

Ajwonka jakoś dwa dni po moim poście podesłała mi ten link :)

Udanego weekendu Wam życzę! :)

sobota, 12 marca 2011

zupa zielonkowa

Którejś jeszcze zimowej soboty pojechałam Za Rzekę. Ajwonka, wiedząc, że będę głodna czekała już z zielonkową zupą, podaną - jakżeby inaczej - w "bolesławcu" (jeszcze tu o nim przeczytacie) ;)
Nie wiem dlaczego, ale była wyjątkowa! Smakowała mi zawsze, ale tym razem... no dokładka być musiała ;)
A przepis na tę zupkę jest i prosty i wystarczą podstawowe składniki. No dobra, zielonki może nie dla wszystkich są grzybem na wyciągnięcie ręki, ale Za Rzeką jest ich w bród - jesienią rzecz jasna.

Zielonka (częściej znana jako gąska zielona) to taki wredny grzyb, który chowa się pod mchem lub piachem, więc niełatwo je znaleźć. Dodatkowo, ten cały piach chce sprawiać wrażenie nieodłącznego elementu kapeluszy ;) brudasy te najlepiej moczyć przez około godzinę w wodzie z solą - wówczas po opłukaniu będą czyściutkie i nie będą wymagały obierania.

  • Grzybki (ok. 40 dkg) i ziemniaki (ok. 6 dużych) kroimy i wrzucamy do wrzątku wraz z dwiema kostkami drobiowymi,  
  • dużą cebulę podsmażamy na złoto i wrzucamy do zupy, w momencie gdy ziemniaki są miękkie, 
  • zupę zagęszczamy łyżeczką mąki rozmieszaną w śmietanie,
  • doprawiamy dużą łyżką posiekanego koperku, solą i pieprzem.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...