Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 sierpnia 2016

Co z tym życiem?! / Zupa z cukinią, kurkami i świeżymi pomidorami

Co z tym życiem?

Niedzielny poranek
- o nie, już niedziela... przecież dopiero był piątek...

Niedzielny wieczór
- i jutro znów poniedziałek...
- nie chcę iść do pracy,
- nie chce mi się.

Poniedziałek rano
- o Boże, cały tydzień przede mną,
- byle do piątku,
- byle do weekendu.

Piątek rano
- uff, ostatni dzień wstawania rano,
- no nareszcie piątek!
- jutro w końcu sobie pośpię,
- jeszcze tylko kilka godzin i wolność...



I tak w kółko. Tydzień w tydzień. Miesiąc za miesiącem. Rok za rokiem?! ....
Słyszę te zdania od wielu osób. Ba! Od siebie samej niektóre słyszę!
Ile można tak gadać? Czy tego właśnie chcemy?
Czy chcemy żyć tylko 2 dni w tygodniu? A nawet 1,5? Bo połowa piątku w strasznej robocie, a niedziela to już dramat, bo zaraz poniedziałek i znów koszmar się zacznie.
1,5 dnia na 7. To wychodzi 21% luzu, radości, wolności, czy czego tam jeszcze?

Coś tu nie gra.
Czy tego chcemy? Czy tak chcemy?
Inaczej się nie da - powiesz.
Na pewno?
Niektórzy żyją w 80% (może też i 100%) luzu, radości, wolności, czy czego tam jeszcze.
Skoro oni tak żyją to inni nie mogą? 
Jest na to jakiś limit ludzi?
Pula się wyczerpała?
Nie sądzę.



Co zrobisz w niedzielę wieczór?
Będziesz wściekły jak osa?
Drażliwy i niecierpliwy?
Czy może ucieszysz się z czasu dla siebie i / lub bliskich?

Co zrobisz w poniedziałek rano?
Będziesz kląć na budzik?
Czy może wstaniesz kilka minut szybciej żeby rozruszać kości?
Wejdziesz wkurzony do pracy czy może uśmiechniesz się do współpracowników?

Czy którejś środy docenisz w końcu swoją pracę i kasę, która regularnie wpływa na konto?
A może zamiast tego, w końcu zrobisz krok na przód i zaczniesz coś nowego?

Czy we wtorek po południu jak zwykle bezmyślnie włączysz tv i będziesz skakać po kanałach?
A może wsłuchasz się w ciszę i usłyszysz nieznane dotąd tony?



To co, spróbujesz się częściej uśmiechać?
Spróbujesz zmienić nastawienie?
Zrobisz krok do przodu?
Zastanowisz się nad tymi, które wiecznie ciągną w dół?
Nie będziesz prychać pod nosem na to co piszę? :)

Powodzenia!

A na spokojne letnie popołudnie (np. poniedziałkowe :P) przygotuj zupę.
Zupę na cztery pory roku - lato.
Tę, którą proponuję ja lub Marzena, Magda, Małgosia, Kamila.
I... po prostu zjedz z radością!

Wywar warzywny: 4 marchewki, nać z 5 marchewek, nać z jednego młodego selera, duża nać z jednej pietruszki, 1,5 l wody, 1 łyżka masła, kulki pieprzu, liść laurowy, szczypta nasion kopru włoskiego, pieprz, sól, bertram (opcjonalnie);
  • obrane i przekrojone wzdłuż marchewki wrzucamy do garnka,
  • dodajemy umytą zieleninę,
  • zalewamy wodą, doprawiamy, dodajemy masło i gotujemy na małym ogniu do miękkości;



Skład: 150 g kurek, 1 kg żółtej cukinii (waga przed wycięciem pestek), 1 kg pomidorów, 4 ząbki czosnku, 2 łyżki masła klarowanego, łyżeczka nasion kolendry, łyżeczka nasion kuminu, pół łyżeczki mielonej kurkumy, pieprz, sól, pół szklanki czarnej fasoli, natka pietruszki;
  • czarną fasolę należy namoczyć na 12 godzin, a po tym czasie opłukać i gotować około 50 minut,
  • kurki myjemy i kroimy na kawałki,
  • w moździerzu ucieramy kolendrę i kumin,
  • w dużym garnku rozgrzewamy masło,
  • dodajemy starty na tarce czosnek, a następnie kurki i wszystkie przyprawy,
  • z cukinii wykrawamy pestki i gąbczastą część, resztę ścieramy na tarce (część do plasterków),
  • gdy kurki trochę zmiękną, dodajemy cukinię, przesmażamy około 10 minut,
  • z pomidorów ściągamy skórkę,
  • 2 pomidory miksujemy w blenderze, a pozostałe kroimy w kostkę,
  • pokrojone pomidory dodajemy do cukinii, a zmiksowane do gotowego już wywaru,
  • warzywa dusimy aż puszczą soki i trochę odparują (nie do końca!),
  • podlewamy wywarem według uznania (ja dałam około 1l), zagotowujemy
  • podajemy z czarną fasolą i natka pietruszki;


Dobrego weekendu, a co najważniejsze, dobrego tygodnia, Kochani!
Jakie macie podejście do dni w środku tygodnia?

wtorek, 5 sierpnia 2014

Komandos bagienny! Kurki z młodymi ziemniaczkami i kiełbaską


Mam kilku stałych "dostawców".
Takich domowych, ze świeżym, prawdziwym produktem.
Twaróg, jaja, ziemniaki, warzywa ogólnie, czasem szparagi wiosną.
Kurki. 
Kurki w sporych ilościach!
Kurki piękne, duże, jędrne, czyste.
Nie jakieś takie zwiędłe, małe, które widuję w sklepach.

Od lat kilku Komandos Bagienny regularnie przynosi kilogramy kurek do domu Za Rzeką.
Ajwonka i Gie nie są w stanie tego przejeść, więc wożą do pracy.
Jak jest jeszcze ich nadmiar to ja rozprowadzam wśród swoich.

 

W sobotę przy śniadaniu pytam Ajwonkę o kurki.
I wiem co odpowie "nie ma, za sucho przecież".
W sobotę wieczorem ktoś puka do drzwi.

- Pani Ajwonko, dziś mam tylko troszkę, tak za 6 zł (red. 400g)

Jaki normalny zbieracz grzybów znalazłby prawie pół kilo kurek gdy taka susza panowała??
Już rozumiecie skąd ksywa Komandos Bagienny? :P

- A mąż mówił, że jutro gości macie, to jakbym znalazł, to więcej przyniosę, co?
- Tak Panie Komandosie Bagienny! Niech przyniesie każdą ilość! (to ja)
- Ooo, pierożki lepicie. Pewnie na jutro już?

Niestety, w niedzielę nie było dostawy. Zakładam, że ogromna (jakże orzeźwiająca i piękna!) ulewa pokrzyżowała KB szyki. :)
Nic straconego...


Skład: 800 g kurek, 300-400 g kiełbasy wędzonej, ok. 26 małych młodych ziemniaków, 2 średnie cebule olej, garść koperku, sól, pieprz, tymianek;
  • ziemniaki (w mundurkach, obrane lub oskrobane) gotujemy w osolonej wodzie,
  • kurki myjemy, większe przekrawamy na mniejsze części,
  • kiełbaskę i cebulę kroimy w kosteczkę,
  • na rozgrzanej oliwie podsmażamy kilka minut kiełbasę, 
  • dodajemy kurki z tymiankiem,
  • gotujemy 10-15 minut,
  • dodajemy cebulkę,
  • po kilku minutach dodajemy ziemniaki, koperek, pieprz, mieszamy i gotujemy razem ze 2 minuty;


Źródło: Katarzynka

niedziela, 14 października 2012

Kurki, makaron, jajo


Dzisiejszy odcinek wyjątkowo sponsoruje jajo! :P

Jajecznica. Chyba nie znam osoby, która jej nie lubi. Na maśle bez dodatków. Albo z cebulką, szynką, pomidorami... Z kurkami.
A czy wiecie, że kurki są naprawdę zdrowe? Działają antynowotworowo, dbają o odporność. Kolor zawdzięczają beta karotenowi. Są bardzo wdzięczne. W tym roku był ich wysyp. W związku z tym były w sosie, z jajecznicą właśnie, z makaronem, w sałatce (odrobinę na słodko). Aparat pokrzyżował moje plany pokazania tych dań. Już się z nimi pożegnałam (nie liczę tych zamrożonych), a tu proszę! Pojawiły się pod koniec września. I pojawiło się pytanie? Co z nimi zrobić znów? Jajecznicę z kurkami uwielbiam, ale nie chciałam jej na obiad. Przepadam też za makaronem z jajkiem (bo jest tam JAJO!), więc połączyłam to wszystko razem :D. Niebo w gębie!



Skład na jedną porcję: Dwie garście świeżych kurek, średnia cebula, garść świeżej natki pietruszki, makaron (u mnie kokardki), łyżka masła i odrobina do posmarowania naczynia, sól morska, świeżo zmielony pieprz
  • cebulę kroimy w kostkę, wrzucany na roztopione na patelni masło,
  • kurki myjemy, osuszamy i w całości wrzucamy do zeszklonej cebulki,
  • porcję makaronu gotujemy al dente,
  • po odparowaniu wody z kurek dorzucamy posiekaną natkę, makaron,
  • całość solimy i pieprzymy,
  • po dokładnym wymieszaniu przekładamy do naczynia żaroodpornego wysmarowanego wcześniej masłem,
  • na wierzch wbijamy jaja, posypujemy odrobiną natki i pieprzu,
  • wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni,
  • wyjmujemy po ścięciu białka,
  • najlepiej jeśli żółtko pozostanie miękkie;

poniedziałek, 19 września 2011

zupa kurkowa


Tegoroczny sezon grzybowy obfituje w kurki. Mało tego! Rok temu też był ich wysyp :) był tak duży, że Gie i Siwy stwierdzili, że kurek w śmietanie mają dość. Jajecznicy z kurkami mają dość. Kurek w czymś mają dość... Mnie jakoś się nie znudziły w żadnej z powyższych form :D. Niestety, ale tym dwóm wyżej wymienionym, niechęć do kurek wróciła w tym roku, gdy znów z lasu przynoszone są kolejne rude (i nie tylko rude) zbiory... Może owa niechęć nie jest jeszcze aż tak wielka, ale niektórzy już marudzą ;)
Ale może znalazł się sposób na ominięcie tej kurkowej antypatii? Tym sposobem miała być zupa kurkowa.


  • 300 g kurek myjemy i większe z nich kroimy na mniejsze kawałki,
  • 2 duże cebule kroimy w półplasterki i szklimy na patelni na maśle,
  • do zeszklonej cebuli dorzucamy kurki - dusimy na patelni ok. 10 minut - aż woda wyparuje; kurki można posolić i popieprzyć,
  • 4 średnie ziemniaki kroimy w kostkę i gotujemy w 1,5 - 2l bulionu (ilość wedle uznania - jedni wolą zupkę rzadszą, inni gęstszą) - gotujemy maks. 15 minut,
  • 1 małą papryczkę pepperoni kroimy w plasterki i wrzucamy do bulionu wraz z kurkami i cebulą,
  • gotujemy około 10 minut - zerkając czy ziemniaki nie są za miękkie :),
  • 3 łyżki śmietany 18% łączymy z zupą uważając, by śmietana się nie zważyła (najlepiej połączyć śmietanę z kilkoma łyżkami zupy w kubeczku i całość powoli wlać do zupy),
  • solimy i pieprzymy, a zupę podajemy z dużą ilością koperku;


Zupka w smaku bardzo przypomina mi tę zielonkową, o której pisałam tutaj. A ta, dzięki papryczce jest ostra :). I może znalazł się ten sposób, który był niezbędny do powrotu kurek do łask Gie i Siwego? :)

P.S. Pomysł na tę pyszną zupkę znalazłam tutaj.

niedziela, 24 lipca 2011

sezon kurkowy rozpoczęty


Ogłoszenie parafialne #3 - Osobisty Informatyk pilnie poszukiwany! Komp do mnie krzyczy, dyski świecą się na czerwono od nadmiaru zdjęć... Dotychczasowy Osobisty leci w kulki. Ok, rozumiem, że mieszka gdzie mieszka i ma tam co robić, ale helooooł, skąd ja mam wiedzieć jaki kupić dysk?! No w każdym bądź razie poszukuję :) zapewniam umowę zlecenie tudzież o dzieło - zapłata adekwatna do jakości wykonywanych usług, tj. kiszoniaki, jeden, dwa lub trzy słoje - takie jak tu. Ewentualna premia do negocjacji.

A teraz do rzeczy. Gosia podpytywała mnie co by tu najlepiej zrobić na rodzinną uroczystość. Do jedzenia rzecz jasna. Pomysłów jest sporo, ale tym razem były pewne ograniczenia, czyli nic wymyślnego, najlepiej jakiś tradycyjny smak. No i żeby fajne było i może choć trochę inne. I jeszcze najlepiej żeby się długo nie robiło. To sobie wymyśliła! ;) no i co, by tu... No przecież nie może to być zwykły schabowy. No, ale udało mi się pomysł szybko znaleźć, bo akurat niedawno ową potrawę jadłam. A mowa o polędwiczkach wieprzowych z kurkami. Przepis jest niezwykle prosty i nie wymaga wielkiego nakładu pracy.
  • umyte polędwiczki kroimy w plastry,
  • każdy plaster rozgniatamy pięścią (polędwiczek nie rozbija się!),
  • solimy, pieprzymy z obydwu stron,
  • obtaczamy w mące i układamy na rozgrzanej olejem patelni,
  • obsmażamy - kilka minut każdą stronę, tak by zbrązowiały,
  • polędwiczki przekładamy do gara i dorzucamy pokrojoną w kostkę cebulę, kilka listków laurowych, ziela angielskiego i pieprzu,
  • całość zalewamy wodą - na wysokość 3/4 mięsa,
  • wszystko dusimy do miękkości :)

    A teraz kwestia kurek. Wszystko zależy od upodobań i od czasu ;) kurki możemy wrzucić do gara z mięsem, by razem się wszystko dusiło. Ja jednak wolę jak są one zrobione osobno i na talerzu ułożone na mięsku :)
    • cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na złoto
    • kurki myjemy, a większe z nich kroimy i dorzucamy do cebuli,
    • solimy, pieprzymy, mieszamy,
    • czekamy aż wyparuje woda,
    • dodajemy śmietanę i doprawiamy do smaku (solą i pieprzem).

      Całość najlepiej smakuje z młodymi ziemniaczkami, a kontynuując tradycyjne smaki, proponuję mizerię i/lub marchewkę z groszkiem - oczywiście najlepsze z warzyw ze swojego ogródka :)

      P.S. Przepadam za kurkami, a najbardziej za jajeczniczką z nimi - rozmarzyłam się ;)

      LinkWithin

      Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...