Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieprzowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieprzowina. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 marca 2012

Wiosenna uległość do...

W przeddzień kalendarzowej wiosny małe przedwiosenne spostrzeżenie. Nie będzie to żadne novum, gdyż mam na myśli wszędobylski wysiłek fizyczny na przemian z (prawie) wszędobylską dietą. Wszystko zaczęło się od Siwego. Chociaż nie wiem czy od niego skoro on od X czasu męczy szóstkę weidera, od X czasu po weekendowej rozpuście, wieczorami wcina twaróg, a jak waga spadnie o 500 g... Ach cóż to jest za szczęście! :) "Alucha zgadnij ile ważę?:D".


Wszak jeden domownik wczuwający się w te tematy wiosny yyy... pociągu do aktywności fizycznej lub dietowej nie czyni, ale dwóch domowników?? Dwóch na czterech, a w zasadzie na trzech i pół, bo te pół to połowa mnie, więc w zasadzie dwóch na TRZECH domowników zaczęło intensywnie ćwiczyć i intensywnie nie jeść kolacji (to drugie to z różnym skutkiem ;) ). A ja tak z boczku biernie przyglądałam się wyczynom Siwego i Szpakersa i tej połówki, która bez problemu wkłada sobie stopy do buzi... Uff, jakie to szczęście, że tylko ten mały domownik to potrafi! ;)
Jakby tego wszystkiego było mało to pracowe koleżanki zapisały się na aerobik (5 razy w tygodniu! helooooł!), a inne pracowe koleżanki po atrakcyjnej cenie wykupiły ładnych kilka wejść na jakieś dziwne rolkowe urządzenie, które potrafi zdziałać cuda. Eche, jasssne... :)

I co? Chcąc nie chcąc całe to przedwiosenne zamieszanie dopadło i mnie. Dołączyłam do jednej grupy pracowych koleżanek. Której grupy? Żeby nie szaleć tak na początku to oczywiście do tej drugiej.
Ale żeby nie było, że leniwiec ze mnie, intensywnie ćwiczę na tvn-owskich faktach, kończąc je (te ćwiczenia) oglądając jedynkowe wiadomości. Podobno od przybytku głowa nie boli. Zaczynam w to wątpić..., ale to już inna historia :).


Może w swej domowej wiosennej aktywności przegoniłam już Siwego i Szpakersa? Ich może tak, ale tej małej rozciągniętej połówki domownika nie dogonię :D.
Jednak zdecydowanie wszystkich ich razem wziętych przegoniłam w uległości do wiosennych, a może póki co przedwiosennych dań :).
  • ok. 400 g polędwiczek wieprzowych kroimy w cienki plastry,
  • każdy plaster rozpłaszczamy delikatnie pięścią,
  • mięso zalewamy 4 łyżkami sosu sojowego i  3 łyżkami oliwy - odstawiamy pod przykryciem na kilka godzin do lodówki,
  • po przegryzieniu się polędwiczek smażymy je chwilkę z każdej strony - solimy i pieprzymy,
  • 400 g zdrowego razowego makaronu (u mnie rurki) gotujemy al dente,
  • 200 g gorgonzoli roztapiamy na dużej patelni - na małym ogniu,
  • do roztopionej gorgonzoli wlewamy 200 ml śmietany 12% i wrzucamy 1 rozbełtane żółtko - całość powoli mieszamy,
  • do sosu wrzucamy odcedzony makaron - mieszamy,
  • makaron z sosem przerzucamy na talerz, układamy plastry polędwiczek,
  • całość posypujemy rukolą i startym żółtym serem.


A jak z Waszymi pociągami, uległościami czy też wiosennymi aktywnościami? :)

P.S. Osobom bardzo aktywnym danie powinno się spodobać ze względu na krótki czas wykonania ;).

P.S.2. Źródło :) 

niedziela, 27 listopada 2011

po polsku, zimowo, jesiennie - zapiekana karkówka z kiszoną kapuchą

Wczoraj na GW przeczytać można było o polskich potrawach, których boją się cudzoziemcy.
W rankingu znalazł się oczywiście bigos i kiszone ogórki. Bigos, bo z kiszoną kapustą, która przecież jest zepsuta - tak jak i ogórki. Ogórasy lubię bardzo, kapuchę też - na samą myśl o tych kwaśnych smakach moje ślinianki wariują ;). A dodatkowo, kapusta ma sporo witaminy C. Skoro cudzoziemcy patrzą z niechęcią na nasze rarytasy to ich strata. Ważne, że my mamy coś czego nie mają inni, a zarazem coś czym możemy się pochwalić ;). A, że równowaga w naturze być musi to i my z dystansem spojrzymy na niektóre ichnie przysmaki.
Dziś będzie w 100% po polsku. Kawał mięcha, kapusta kiszona i pyry. Przepis wypatrzyłam u Magdy. Podesłałam go Ajwonce, a Ajwonka opowiedziała o nim nie jednej ZaRzekowej kobitce. I nie jedna miała tę karkóweczkę poczynić w ten weekend. Czy poczyniły? To się dopiero okaże :).
Ajwonka i ja zrobiłyśmy ją wczoraj:


na początek przygotowujemy kapustę:

  • 1 kg kiszonej kapusty kroimy,
  • dodajemy 2 średniej wielkości marchewki starte na grubych oczkach,
  • wrzucamy 2 średnie cebule pokrojone w drobną kostkę,
  • całość doprawiamy pieprzem, łyżką cukru, 4 łyżkami oleju - porządnie mieszamy,
[ja kminku nie lubię, ale Ajwonka stwierdziła, że chętnie by go dodała],

  • 1 kg karkówki kroimy na plastry o grubości 2 cm, rozbijamy je i doprawiamy solą i pieprzem,
  • plastry smażymy na oleju - po minucie (może nawet trochę dłużej) z każdej strony,
  • tłuszcz z patelni przelewamy na dno naczynia żaroodpornego, a na nim  układamy plastry karkówki,
  • na plastrach rozkładamy kapustę, znów plastry mięsa, znów kapusta - mi wyszły 3 warstwy (na wierzchu ma być kapusta),
  • całość przykrywamy folią aluminiową i pieczemy w piekarniku - wg oryginalnego przepisu ok. 1h w 150 stopniach, jednak ja piekłam 1,5h - pierwsze 30 minut w 150 stopniach, a godzinę w 180.


    Obok mięsa robiły się ziemniaczki :)). Czyli:

    • obrane ziemniaki myjemy i kroimy na kawałki (nie za małe),
    • przesypujemy na blaszkę, polewamy olejem,
    • doprawiamy solą, pieprzem i suszonym tymiankiem,
    • dokładnie mieszamy pamiętając, by oleju nie było za mało - ziemniaki muszą być porządnie w nim obtoczone,
    • podczas pieczenia co jakiś czas mieszamy ziemniaki, by nie przywarły do dna.

    Potrawa do niskokalorycznych nie należy na pewno :). Mnie to nie przeszkadza ;). Raz nie zawsze, a właśnie czasem lubię zjeść coś takiego. Zwłaszcza jesienią, a tym bardziej zimą. Zwłaszcza jak jest chłodno bardzo (czy 9 stopni to chłodno bardzo? chyba nie ;) ale wg kalendarza powinno być zimno i brzydko!).

    Niedługo kolejny post po polsku, na zimę, na jesień - zapraszam :)

    Póki co zerknie na Was ZaRzekowy kocur, który poza słonecznym parapetem ma wszystko gdzieś :).

    niedziela, 24 lipca 2011

    sezon kurkowy rozpoczęty


    Ogłoszenie parafialne #3 - Osobisty Informatyk pilnie poszukiwany! Komp do mnie krzyczy, dyski świecą się na czerwono od nadmiaru zdjęć... Dotychczasowy Osobisty leci w kulki. Ok, rozumiem, że mieszka gdzie mieszka i ma tam co robić, ale helooooł, skąd ja mam wiedzieć jaki kupić dysk?! No w każdym bądź razie poszukuję :) zapewniam umowę zlecenie tudzież o dzieło - zapłata adekwatna do jakości wykonywanych usług, tj. kiszoniaki, jeden, dwa lub trzy słoje - takie jak tu. Ewentualna premia do negocjacji.

    A teraz do rzeczy. Gosia podpytywała mnie co by tu najlepiej zrobić na rodzinną uroczystość. Do jedzenia rzecz jasna. Pomysłów jest sporo, ale tym razem były pewne ograniczenia, czyli nic wymyślnego, najlepiej jakiś tradycyjny smak. No i żeby fajne było i może choć trochę inne. I jeszcze najlepiej żeby się długo nie robiło. To sobie wymyśliła! ;) no i co, by tu... No przecież nie może to być zwykły schabowy. No, ale udało mi się pomysł szybko znaleźć, bo akurat niedawno ową potrawę jadłam. A mowa o polędwiczkach wieprzowych z kurkami. Przepis jest niezwykle prosty i nie wymaga wielkiego nakładu pracy.
    • umyte polędwiczki kroimy w plastry,
    • każdy plaster rozgniatamy pięścią (polędwiczek nie rozbija się!),
    • solimy, pieprzymy z obydwu stron,
    • obtaczamy w mące i układamy na rozgrzanej olejem patelni,
    • obsmażamy - kilka minut każdą stronę, tak by zbrązowiały,
    • polędwiczki przekładamy do gara i dorzucamy pokrojoną w kostkę cebulę, kilka listków laurowych, ziela angielskiego i pieprzu,
    • całość zalewamy wodą - na wysokość 3/4 mięsa,
    • wszystko dusimy do miękkości :)

      A teraz kwestia kurek. Wszystko zależy od upodobań i od czasu ;) kurki możemy wrzucić do gara z mięsem, by razem się wszystko dusiło. Ja jednak wolę jak są one zrobione osobno i na talerzu ułożone na mięsku :)
      • cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na złoto
      • kurki myjemy, a większe z nich kroimy i dorzucamy do cebuli,
      • solimy, pieprzymy, mieszamy,
      • czekamy aż wyparuje woda,
      • dodajemy śmietanę i doprawiamy do smaku (solą i pieprzem).

        Całość najlepiej smakuje z młodymi ziemniaczkami, a kontynuując tradycyjne smaki, proponuję mizerię i/lub marchewkę z groszkiem - oczywiście najlepsze z warzyw ze swojego ogródka :)

        P.S. Przepadam za kurkami, a najbardziej za jajeczniczką z nimi - rozmarzyłam się ;)

        LinkWithin

        Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...