środa, 26 listopada 2014

Koniec listopada w lesie

W ostatnią niedzielę (23.11) poszłyśmy z Ajwonką na spacer.
Zahaczyłyśmy też o las.
A tam...



ile widzicie tu grzybków? :)

było tyle :)


uroczy grubasek :D



Jako, że nie planowałyśmy zwiedzania lasu to nie wzięłyśmy ani maleńkiej siateczki, ani nożyka.
Nawet gdyby to był cel naszego spaceru to nie wiem czy te akcesoria byłyby w naszych kieszeniach. :)
Widząc ten podgrzybkowy wysyp (trafiła się też zielonka i kurka!) musiałyśmy wykombinować jakieś schowadełko. :D

:))))

Miłego! :)

41 komentarzy:

  1. ulala, czyli, że jeszcze je przymrozek nie poczęstował ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety trochę było robaczywych, ale ile radości z ich odnalezienia! :D

      Usuń
  2. A na Podlasiu śnieg od tygodnia :( Dobrze Wam...
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie od kilku dni lekki mróz, ale śniegu nie widać...
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Bo to są grzybki dla specjalnych gości w lesie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to, Halszko :)) bardzo mi sie podoba takie uzasadnienie :)))
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  4. ja chcę do lasuuuuuuuuuuuuuuuuu...tak mi nim zapachniało....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co? Poszłaś do lasu? ;)

      Usuń
    2. byłam w małej imitacji lasku ...

      Usuń
  5. Szkoda byłoby zostawić takie cuda :)
    Co dobrego z nich powstało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wielka szkoda!
      Zostały Za Rzeką. Myślę, że powstał ostatni w sezonie sos grzybowy :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. ja też :) do niedawana tylko kochałam je jeść, ale powoli zaczynam lubić je zbierać :)

      Usuń
  7. Ależ mi zapachniało lasem i grzybami! :))
    Była zupa czy sos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))
      Chyba sos - grzybki zostały w rękach Ajwonki :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Takie małe grzybki, a tyle radości :))

      Usuń
  9. Cos podobnego! Jeszcze sa grzyby i to takie sliczne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, też byłyśmy w szoku! Zielonki, ok, one lubią zimno, ale podgrzybki? ;)

      Usuń
  10. prawdziwe cuda przyrody :) :****

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam grzybobranie! Choć w listopadzie z koszyczkiem w las się nigdy nie wybrałam ;) Ale wszystko przede mną ;) Grzybki piękne. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My czasem chodzimy nawet w grudniu, bo szukamy zielonek - idealne na zimową zupę. Nie wiem czy znasz te grzybki. To takie żółto-zielone, blaszkowate.
      Pozdrawiam ciepło :))

      Usuń
  12. taki kapturek to prawdziwy skarb:))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nareszcie ktoś skomentował nasze schowadełko! Dziękuję Qrko kochana :))) :*

      Usuń
  13. Urocza i bardzo smakowita wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moi rodzice w sobotę również przytargali cały koszyk grzybów:-) I ludzi nie było wcale;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nasze lubuskie rejony bogate w grzyby jeszcze były ostatniego weekendu :)
      Dziś już chyba ich nie ma...

      Usuń
  15. No tak u Ciebie najcieplej jeszcze Alutko :)),więc nie ma się co dziwić,że takie skarby leśne znalazłyście z Ajwonką!
    Nie ma to jak kobieca głowa,zawsze coś wymyśli,wykombinuje i jest super:)))
    :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) lubię zimę i mróz, ale chyba nie chciałabym mieszkać w Suwałkach ;)
      Haha, co dwie mądre kobiece głowy... ;))) (siebie trzeba chwalić) ;)
      :***

      Usuń
  16. Alu, jutro lecę na targ :)
    no i ten zakwas chodzi mi po głowie :)
    chyba się uśmiechnę
    zresztą zadzwonię :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Viki,nie Ci nie chodzi,tylko przyjmij i piecz chleby!:))
      Też mam od Alutki,wypas:))

      Usuń
    2. Viki, widziałaś co Margo napisała? Nic dodać, nic ująć :)
      Może jeszcze przed świętami ten zakwas? Będzie pachniało w święta chlebem u Ciebie... :***

      Usuń
  17. No i to jest właśnie plus mieszkania blisko lasu!
    Człowiek tylko na spacer, a z takimi skarbami do domu wraca.:)
    Moja koleżanka też ostatnio poszła na spacer z psem,
    a wróciła z kapturem pełnym grzybów.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Choć moja codzienność w centrum miasta też mi odpowiada. To często takie wygodne... ale minusy swoje ma/
      Też z kapturem? Bardzo mądra i pomysłowa koleżanka ;)))

      Usuń
  18. Ja nie lubię grzybów - ani zbierać ani jeść :D Ale za to widok z okna mam na las i to jest wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za to, że tu jesteś i piszesz :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...