poniedziałek, 1 sierpnia 2016

O (nie)robieniu zdjęć i w końcu urlopowa relacja (część I Mazury)


Gdy jechaliśmy się urlopować
przeczytałam fajny wywiad pt. "Zakaz fotografowania".
Mówił o manii fotografowania wszystkiego i wszędzie,
zwłaszcza na urlopie.
Zamiast skupić się na przedmiocie czy widoku
ciągle cykamy, cykamy i gapimy się okiem aparatu.
Często nie rejestrujemy szczegółów.
Przytoczono bardzo fajny przykład.
Grupę studentów podzielono na pół.
Wszyscy zwiedzali to samo muzeum.
Jednak połowa miała aparaty i robiła zdjęcia,
a druga tylko oglądała.
To ta druga grupa zapamiętała zdecydowanie więcej szczegółów oglądanych eksponatów!

okolice mazurskiego noclegu


Sens wywiadu oczywiście był taki,
abyśmy robili mniej zdjęć na urlopie,
ale nie tylko,
bo również dzieciom, bliskim, na imprezach itd.
Postanowiłam sobie to wziąć do serca
i zrobiłam chyba połowę zdjęć mniej niż robiłam to na poprzednich urlopach.
Wszystkiego doświadczałam całą sobą.
Nasz urlop był głównie rowerowy,
więc i to miało znaczenie.
Choć, jednego dnia robiłam byle jakie zdjęcia jadąc rowerem.
Byle jakie jakościowo,
ale dla mnie są fajne,
bo najbardziej oddają to co robiliśmy.
Filmiki pokazują trasę, słychać mój lekko zasapany głos i komentarze Pana Wu.
Dla mnie bezcenne. :)

takie widoki przed domem na Mazurach!

"Grill czy ognisko?"
Gdy mam taki wybór zawsze wybiorę ognisko!
Żaden opiekacz, grill i im podobne
nie zastąpią ogniska i smaku pieczonego nad nim chleba...


A swoją drogą,
olśniło mnie, że psychologa to ja mam w domu!!!
Po każdej zdjęciowej akcji typu wyjazd, impreza itd.
wołam
- Panie Wu, chodź, obejrzymy zdjęcia!
Wiecie co zawsze słyszę?
- ale ja to wszystko widziałem na żywo!

No właśnie, On widział znacznie więcej niż ja!



I tym miłym wstępem zaczynam moją relację z naszego urlopu.

Dziś, pierwsze dwa dni, które spędziliśmy na Mazurach.
Z Zielonej Góry do Kukowa (5 km od Olecka) jechaliśmy około 10 godzin.
Zajechaliśmy przed północą.
Właściciele noclegu czekali na nas z domowym winem i nalewką,
oraz... z żabią orkiestrą.
Żaby śpiewały nam całą noc,
a my mieszkaliśmy tuż obok ich stawu.
Zarezerwowaliśmy sobie mały domek - salon z kuchnią, na piętrze sypialnia, na dole łazienka.
Wyjście na taras, a z niego od razu na pomost i na leżaczek nad stawem...



Właściciele mają dwa psy i dwa koty.
Wszystko przybłędy.
Koty i jeden pies to prawdziwe natręty. ;))
Zwłaszcza srebrny kocurek.
Prosił się o jedzenie, o głaskanie, o tulenie. ;)
A rankiem czekał pod drzwiami.



a tu... wybieg dla kur! najczystszy jaki widziałam w swoim życiu

Tam było jak w raju. Mogliśmy przebimbać tam całe dnie.
Jednak pierwszego dnia objechaliśmy jezioro Oleckie Wielkie w Olecku.
Idealna trasa rowerowa, z której prawie cały czas widać jezioro.
Trasa nie jest długa, bo ma około 12 km.
Można tam pospacerować, połazić z kijami,
wokół jeziora jest kilka plaż, więc i kąpiel wchodzi w grę.

w takich warunkach można jeździć ;)


Olecko jest bardzo ładnym miasteczkiem.
Smacznie i niedrogo można zjeść przy wyjeździe z miasta,
na przeciw wypasionej knajpy krytej strzechą (tam podobno niedobre).
Napić się piwa (i obejrzeć mecz) można w pubie Piwnica.

szczawiowa prawie jak w domu

kartacze (prawie jak pyzy)

Po dwóch nocach w Kukowie ruszyliśmy w stronę Podlasia.
Zatrzymaliśmy się jednak w Augustowie
i tam zrobiliśmy wycieczkę rowerową wokół jeziora Białego.
Kolejna przyjemna trasa,
choć rzadziej przy samym jeziorze.
Za to z przejazdem przez Kanał Augustowski.




Kanał wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Wzdłuż kanału wybudowano 18 śluz,
z czego 14 jest na terenie Polski, a 3 na Białorusi, a na 1 przebiega granica obydwu państw.
W czasie naszej wycieczki, gdzieś w lesie, w drodze na plażę
trafiliśmy na smażalnię ryb,
w której zjedliśmy smacznego lina i wybornego okonia.



Na zakończenie upalnego dnia i na pobudzenie przed dalszą drogą autem,
obowiązkowa kawa w porcie
i ocena stanu nóg ;)))


Mazury nas w sobie rozkochały!
W pewnej chwili żałowaliśmy,
że to Podlasie jest głównym celem naszej wyprawy.
Jednak Podlasie nas zachwyciło
i zgodnie stwierdziliśmy,
że moglibyśmy tam urlopować miesiąc...
A Mazury?
Wrócimy tam na pewno,
mamy nadzieję, że na żagle...

W kolejnych urlopowych postach, będzie oczywiście o tym jak to było na wschodzie. :)

*****************

Na Mazurach "zrobiliśmy" około 70 km rowerem.
Nocleg na Mazurach znaleźliśmy na booking.com
Jest to Siedlisko Konradówka.
Dokładne informacje znajdziecie tutaj.
Miejsce godne polecenia, właściciele sympatyczni. Konrad bardzo pomocny.
Oferował pompki, zapinacze do rowerów, mapy...
Co ciekawe, gdy około 20 lat temu gospodarze kupowali teren, na którym obecnie jest Siedlisko,
nie było tam nic poza polem. Nie było lasów, stawów. Nic.
Nawet im wtedy do głowy nie przyszło, że powstanie tam tak cudowne miejsce.
I wiecie co jeszcze sprawiło mi przyjemność? Że gospodarze byli może o 10 lat starsi od nas.
Czyli zaczęli szybko swój interes, włożyli w niego kupę pracy i serca i w takim młodym wieku mogą się cieszyć tym co mają, tym co osiągnęli.

36 komentarzy:

  1. Ja bym w tej Konradowce zostala na dluzej, tam jest tak cudnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo nas kusiło, ale kolejna rezerwacja czekała... Na szczęście okazała się równie cudna, choć bez stawu przed domem.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. To prawda! Na szczęście wiele jest takich miejsc w Polsce :))

      Usuń
  3. Pięknie, w takich miejscach można wypocząć i naładować akumulatorki.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie robiliśmy, korzystaliśmy z chwili nie rozmyślając o różnych nieprzyjemnościach :)

      Usuń
  4. Piękne miejsce, można wypocząć :)
    P.S. Ja też przywożę mniej zdjęć niż do tej pory, ale miło mi do nich wracać, to jakby przedłużenie pobytu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie umiałabym w ogóle nie robić zdjęć. Dobrze jest choć trochę uchwycić w kadr.
      Uściski! :)

      Usuń
  5. Alutka cudny urlop mieliście!!

    OdpowiedzUsuń
  6. przepięknie, natychmiast chciałabym tam pojechać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba znaleźć takie miejsce w okolicy! Mazury to jednak kawał drogi.

      Usuń
  7. Ale cudnie...
    Muszę się zabrać za swoją relację:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! A ja za dalszy ciąg swojej ;)

      Usuń
  8. Taki urlop, ah! Pozazdrościć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie to nieważne gdzie, ważne jak i z kim :)

      Usuń
  9. no ja się zgadzam co do tego fotografowania
    od zawsze nie lubię robic zdjęć bo mam wrażenie, że coś mi umyka
    nagrywanie występów w szkole też mi się nie poddoba, wolę patrzeć nieuzbrojonym okiem

    ale warto zrobić te zdjęcia, dla pamiątki, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie zawsze lubiłam robić zdjęcia. Jednak w dobie cyfrówek i aparatu w telefonie sama zaczęłam przesadzać. No i też część zdjęć robię z myślą o blogu. Za dużą część! ;))
      Nie bez powodu ten artykuł wpadł mi w ręce. :)

      Dla pamiątki zawsze!

      Usuń
  10. Alu, do podobnych przemyśleń doszłam niedawno. Warto czasami zostawić aparat i chłonąć samym sobą wszystko to co nas otacza. Kiedy wracam z miasta, bardzo często zatrzymuję auto. Tak po prostu żeby popatrzeć :-)

    Jestem ciekawa Twoich wrażeń z Podlasia. Bardzo długo było moim najpiękniejszym miejscem, teraz rozkochuję się w Warmii. Bogumił wyczytał, że przez nasze okolice przechodzi jakaś super ścieżka rowerowa Green velo ( nie wiem czy dobrze napisałam). W przyszłym roku zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie trochę zaczął gubić blog. W ciągu ostatnich kilku lat zrobiłam sporo zdjęć z myślą głównie o blogu. Postanowiłam to ukrócić ;)

      Podlasie to piękna kraina. Nie każdemu będzie się tam podobać, bo pola, łąki, puszcze to nuda taka ;))) ale ja kocham taką nudę!
      Tak, Green velo. Jest to szlak rowerowy idący przez caaałą Polskę wschodnią, od Warmii poczynając. Na urlopie nie raz jechaliśmy tym szlakiem. Rewelacyjne oznakowanie, nie ma możliwości, aby zabłądzić. W muzeum w Supraślu dostaliśmy spod lady atlas green velo! Cała książka w szczegółowych mapach. Szczęśliwi byliśmy bardzo, bo tego właśnie nam brakowało. :)
      Graszko, z ogromną ochotą zawitamy w Wasze strony :*

      Usuń
  11. Idealnie! Tylko jechać :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Alu, jesteś głosem mojego sumienia. :))
    Miejsca piękne, no i jestem pewna, że mimo braku dużej ilości zdjęć zapamiętacie ten urlop na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie robienia zdjęć czy urlopowania się? :)
      Zdjęć i tak jest sporo, następnym razem będzie jeszcze mniej.
      Oj tak, ten urlop zostanie w nas na zawsze... ;)

      Usuń
    2. Odnośnie robienia zdjęć i urlopowania się. :)

      Usuń
  13. Widoki zachwycające - miejsce cudowne :) Zdjęcia to dobra rzecz, miła pamiątka, ale wspomnień nie zastąpią, co najwyżej mogą odświeżyć nam pamięć. Jak zawsze trzeba znaleźć złoty środek i szukać własnej drogi. Chętnie wybiorę się na mazurski szlak, by zobaczyć to wszystko na własne oczy :)
    Pozdrawiam
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, Agnieszko. Złoty środek! Być, odczuwać, patrzeć, czasem pstryknąć zdjęcie. :)
      Wybierz się koniecznie! My bardzo chcemy tam kiedyś wrócić.
      Pozdrawiam Cię!

      Usuń
  14. Cudnie tam mieliście. :) I te trzy słodkie natręty. ;))
    Co do zdjęć, to prawda. Kiedyś, w czasach kliszy, zanim wcisnęło się spust migawki, człowiek 5 razy się zastanowił, czy chce daną scenę uwiecznić na zdjęciu. W dzisiejszych czasach, pstrykamy wszystko, wszędzie i zawsze. A później zdjęcia giną gdzieś w odmętach twardych dysków i rzadko do nich wracamy.
    Jednak są takie momenty, kiedy baaardzo żałuję, że nie mam przy sobie aparatu.
    Po jakimś czasie nie wszystko daje się wydobyć z pamięci. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze była mała psinka, ale bardzo wycofana, bidulka z przeszłością.
      Klisza z 36 klatkami to był szał! A dwie takie klisze na tygodniowy wyjazd to już w ogóle :) zdjęcie się wywołało i lądowały w albumie. Mam albumy od czasu gdy mama była ze mną w ciąży do czasu gdy dostałam cyfrówkę... Zdjęć mam mnóstwo na różnych pendrajwach, na płytach, nie wiem co, gdzie...
      A pewnie, że są takie momenty! Miałam go na przykład dziś, gdy nawet telefonu nie wzięłam na działkę. Dawno tam nie byłam i oniemiałam jak zobaczyłam co Pan Wu. już tam zrobił :)

      Usuń
  15. Też się za kilka dni wybieramy na Mazury!
    Wspaniała relacja, z przyjemnością przeczytałam o tym, co nas już niedługo podobnego czeka. :)
    Urocze te zwierzaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, miło Cię widzieć! :)
      Troszkę Ci zazdroszczę, że taki wyjazd przed Tobą ;) będzie pięknie. Z przyjemnością przeczytam o Twoich wrażeniach. Mam nadzieję, że gdzieś wrzucisz choć kilka słów :)

      Usuń
  16. Miejsce piękne, wydaje się naprawdę spokojne i stworzone do relaksu :) pozdrawiamy!
    Hostel Słoneczna Przystań

    OdpowiedzUsuń
  17. Gdzie to? Szukam takiego miejsca na Mazurach.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za to, że tu jesteś i piszesz :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...